Sałatka makaronowa z majonezem i warzywami

Uwielbiam sałatki – to już na pewno wiecie 🙂 Ostatnio przygotowałam sałatkę z makaronem, warzywami i majonezem. Używam Majonezu Kętrzyńskiego, bo od zawsze gości on w moim domu. Mój tata pochodzi z okolic Kętrzyna, stąd nie wyobrażam sobie nie dodać innego majonezu świątecznej sałatki jarzynowej czy jaja na twardo. Sałatka, mimo dodatku majonezu, jest lekka, pożywna i zdrowa. Bez mięsa, za to z mnóstwem warzyw, serem feta, ziołami – częstujcie się na zdrowie! 🙂


Sałatka makaronowa z majonezem i warzywami

– 200 g makaronu typu drobne kolanka
– 1 papryka zielona
– 1 papryka czerwona
– garść posiekanej natki pietruszki
– garść pokrojonego drobno szczypiorku
– 8 pomidorków koktajlowych
– 100 g sera feta pokrojonego w kosteczkę
– 3 łyżki stołowe majonezu kętrzyńskiego o smaku czosnkowym
– ½ łyżeczki suszonych ziół prowansalskich
– pieprz, sól

Makaron ugotować w osolonej wodzie al dente (8 minut). Papryki pokroić w drobną kostkę, natkę pietruszki i szczypior drobno posiekać. Pomidorki koktajlowe pokroić wzdłuż na 4 części. Ser feta pokroić w drobną kostkę. Wszystkie składniki wymieszać w dużym naczyniu razem z majonezem, ziołami, pieprzem i solą.
Smacznego!

Sałatka ziemniaczana z porem, szczypiorkiem i majonezem pietruszkowym

Majonez kętrzyński gości w moim od zawsze! Rozsmakowałam się w nim już za czasów dzieciństwa, kiedy to mama w niedzielne śniadanie serwowała jaja na miękko z majonezem kętrzyńskim. Wówczas istniał on tylko w wersji klasycznej. Obecnie firma rozwija się i ma w swojej ofercie już majonezy smakowe. Ja uwielbiam chrzan, więc gdy zobaczyłam majonez o smaku chrzanowym w paczce od razu pomyślałam, że na pierwszy ogień zrobię z nim jakąś smaczną i prostą sałatkę. Oprócz majonezów od kętrzyńskiego możemy spróbować też w musztard i piernika, który piekłam jeszcze jako nastolatka. Pamiętam, że na opakowaniu był również przepis na polewę, którą wyjadałyśmy z siostrą z rondelka! Ach, wspomnienia….

Zapraszam Was na stronę „Kętrzyńskiego”, na której znajdziecie pełną ofertę, możecie zapoznać się z historią firmy oraz na bieżąco śledzić aktualności http://majonezy-ketrzyn.pl/ 🙂

P.S. Prawda, że majonez kętrzyński o smaku chrzanowym idealnie zgrał się z aktualną porą roku ? Jesienny liść przepiękne komponuje się ze słoiczkiem!


Sałatka ziemniaczana z porem, szczypiorkiem i majonezem kętrzyńskim na pietruszkowy smak!

Składniki:

  • 6 ziemniaków średniej wielkości
  • 8-10 cm biała część z pora
  • 2 czubate łyżki stołowe posiekanego szczypiorku
  • 1 łyżka stołowa tartego  na płatki parmezanu
  • 1 łyżka stołowa posiekanej natki pietruszki
  • Sól gruboziarnista – świeżo mielona
  • Pieprz czarny – świeżo mielony

Majonez pietruszkowy:

  • 4 łyżki stołowe majonezu kętrzyńskiego o smaku chrzanowym
  • 2 łyżki stołowe świeżo siekanej natki pietruszki
  • sok z 1/2 cytryny

Przygotowanie:

1. Ziemniaki – dobrze umyć, ugotować ze skórką w lekko osolonej wodzie. Pamiętać, żeby ziemniaków nie rozgotować tak, by nadawały się do pokrojenia. Pokroić na cztery części, a później w kostkę średniej wielkości.

2. Pora pokroić w cienkie półplasterki.

3. Szczypiorek i pietruszkę drobno posiekać.

Majonez pietruszkowy: W miseczce połączyć majonez kętrzyński o smaku chrzanowym, posiekaną natkę pietruszki i sok z cytryny. Zmiksować blenderem na gładką masę.

Do miski wrzucić pokrojone ziemniaki, pora, szczypiorek i pietruszkę. Doprawić wszystko świeżo mieloną solą i pieprzem. Dodać majonez pietruszkowy i pokruszony parmezan, uprzednio utarty na plasterki. Dokładnie wymieszać. Przed podaniem posypać jeszcze odrobiną szczypiorku, pietruszki i parmezanu.

Smacznego! 🙂

Na ulicy Prostej numer 28 zjesz ze smakiem!

Drugie spotkanie olsztyńskich blogerek kulinarnych za nami! Jako, że właśnie trwa festiwal najlepszych restauracji w Polsce, znany powszechnie jako Restaurant Week, uznałyśmy z dziewczynami, iż do doskonała okazja nie tylko, żeby się spotkać, ale także żeby dobrze zjeść! 🙂 W tym roku do wyboru były następujące restauracje: Gardenia, Lago, Tatarak, Wileńska, Yoko oraz Przystanek Zatoka (Siła k. Olsztyna). Propozycje dań w każdej z restauracji kuszące, zachęcające. Zatem wybrałyśmy!

W restauracji na ulicy Prostej numer 28 w Olsztynie czekał na nas pięknie nakryty stół. Deszczowy, jesienny wieczór nie sprzyjał fotografii kulinarnej, ale starałam się jak mogłam najlepiej, by oddać Wam choć trochę klimatu tego miejsca, tych dań, tego wieczoru… W Prostej 38 nie byłam już ponad 3 lata. Ale pamiętam, że jadłam tam rewelacyjne mule w białym winie, sałatkę z kurczakiem, no i kaczkę – najlepszą w mieście! Byłam bardzo ciekawa, czy w Prostej dalej tak dobrze karmią, bo gotują tam kucharze, których miałam okazję kiedyś poznać (oczywiście nie wszystkich 😉 – wspaniali ludzie z pasją i doskonałym smakiem.

Zdecydowałam się zatem na Menu B, a w nim:

Menu B

Łosoś jurajski
kiszone pomidory warmińskie/rukiew wodna/ikra z łososia/kawior z jabłka/sorbet jabłkowy

Podano przystawkę. Pomyślałam: „Dobrze się zaczyna!”. I rzeczywiście. Łosoś bardzo aromatyczny, przełamany przyjemną słodyczą sorbetu z jabłek i zamarynowaną rukwią wodną. Kawior z jabłka i ikra z łosia podbiły smak. Lubię, kiedy w jednym daniu są różne tekstury, ale wszystko do siebie pasuje i nic nie jest od parady. Tutaj wszystko było w punkt. Dla mnie jednak porcja o jeden kawałek łososia za duża, ale tylko dla mnie. Daję dyszkę!

Pierś kaczki
puree z jabłek/popcorn gryczany/pieczona cebula/pasternak/pieprznik jadalny/ciecierzyca/tymianek

Ze względu na danie główne zdecydowałam się tak naprawdę na to menu. Uwielbiam kaczkę i w tej edycji Restaurant Week miałam okazję spróbować już kaczki. Jednak kaczka w Prostej przebija wszystko! Doskonała, soczysta, aromatyczna, lekko krucha, i co najważniejsze nie gumowa. Połączenie pure z jabłek, pasternaka z ciecierzycą i sosem z kurkami stworzyło wspaniałą mieszankę smaków, do których z pewnością długo w myślach będę powracać. Krucha zamarynowana cebulka nie przebijała smakiem reszty, ale wspaniale się ze wszystkim łączyła. Jak dla mnie to danie jest godne podium Restaurant Weeka.
Ekler czekoladowy
koniak/mango/gąbka kawowa/mus karmelowy/lody słony karmel/mus z marakui

No i wisienka na torcie. Zdziwieni? Eklerek, ale jak to, gdzie? Też tak pomyślałam 🙂 Ale ta wersja eklera powaliła mnie na kolana. Z miękkiej, kawowej gąbki wypłynął wspaniały mus karmelowy z dodatkiem koniaku. Do tego lody z solony karmelem, mus z marakui i przecudowne, mini beziki, które urzekły mnie swym minimalizmem.

Menu B zdecydowanie zagrało w jednej drużynie z moimi kubkami sakowymi. To był dobry wybór!

Niektóre z dziewczyn zdecydowały się na menu A, a ja ukradkiem cyknęłam kilka zdjęć 😉

Menu A

Krem z topinambura
wędzone tofu/bułka bao/krem śliwkowy/imbir/marynowana kapusta czerwona
Pieczony okoń morski
humus/karmelizowana cykoria/puree z dyni/sos holenderski
Brownie z dynia i wanilią
ganache orzechowy/pomarańcza /gąbka kawowa

Dlaczego postanowiłam podzielić się z Wami moją relacją z wizyty w Prostej 38? Nie tylko ze względu na to, iż odbyło się tam nasze drugie spotkanie olsztyńskich blogerek. W obecnej, jesiennej edycji Restaurant Week, która zresztą jeszcze trwa do 31 października, miałam okazje spróbować czterech festiwalowych menu. Byłam w restauracji Tatarak, w restauracji hotelu Wileński, restauracji Lago, no i w Prostej 38. Bardzo chciałam odwiedzić Przystanek Zatoka, gdyż ich menu zachwyciło mnie już w wiosennej edycji Restaurant Week (o tym możecie przeczytać tutaj: http://www.sajkofankasmaku.pl/uncategorized/przystanek-zatoka-czyli-warminski-kulinarny-raj-dla-smakoszy/), ale czasu już nie starczyło.

Nie mam żadnych zastrzeżeń do menu pozostałych restauracji, które odwiedziłam, jednak według mnie restauracja Prosta 38 zaserwowała jedno z najlepszych menu festiwalowych tej edycji. Wszystkie potrawy od początku do końca doskonale przemyślane, co widać nawet po doborze wina przy każdej z pozycji w menu degustacyjnym. Jeszcze w żadnej z restauracji podczas tej edycji nie spotkałam się z tym zwyczajem. Przejścia między jedną potrawą, a drugą nieco się wydłużały, ale to ze względu na dużą ilość osób znajdujących się w restauracji. Dawno nie widziałam tak pełnej sali o tej porze na naszej olsztyńskiej starówce. Atmosfera i obsługa naprawdę bardzo na plus. I choć niby restauracja położona przy ulicy Prostej, to zdecydowanie „prosto” nie było… Długo po było jeszcze co wspominać. Z pewnością będę powracać w to miejsce, nie tylko w ramach Restaurant Week.

Dziękuję całemu zespołowi, który każdego dnia na nowo tworzy to miejsce! Było pysznie! 🙂

P.S. Kolejne spotkanie olsztyńskich blogerek kulinarnych już w grudniu. Wtedy bliżej Was z nimi zapoznam i opowiem o naszej grupie!

Buraczane smoothie, czyli akcja regeneracja!

Walka z okropnym choróbskiem trwa! Już od tygodnia zmagam się z bolącym gardłem, cieknącym nosem, łamaniem w kościach. Żeby jakoś wzmocnić swój organizm rozsmakowałam się w burakach. Nastawiłam zakwas z buraków (dla całej rodziny!), a sobie co i rusz wymyślam jakieś smakołyki z burakiem w tle. Dziś padło na pożywne smoothie. Gęste, słodko-kwaśne, bardzo odżywcze. Prawdziwa bomba witaminowa. Częstujcie się!


Buraczane smoothie

Składniki:

  • 1 duży burak
  • sok z dwóch mandarynek
  • sok z jednej cytryny
  • 1 łyżka syropu imbirowego
  • 1/2 szklanki wody

Wszystkie składniki zmiksować blenderem. Ja lubię jak nie jest zupełnie gładko. Na zdrowie!

Krem z dyni, kokosa i pomarańczy z dodatkiem granatu

Jednym jesień kojarzy się z zimnymi porankami, szybkimi zachodami słońca i chłodem. Dla innych jesień to cudowna pora roku pełna kolorowych liści, promieni słońca  wkradających się ukradkiem przez okno, orzeźwiającym powiewem wiatru i specyficznym zapachem powietrza, które o tej porze pachnie jakoś inaczej, przyjemniej… Jesień to czas spacerów, po których trzeba się dobrze nasilić. Najlepiej sprawdzi się gorąca zupa, która rozgrzeje nasze zmarźnięte nosy! Krem z dyni – pomyślicie – co za banał?! Jako zabiegana mama gwarantuję Wam, że ten smak skusi Was i zachęci, by odtworzyć go w domu. Kokos, granat, pomarańcza, imbir…


Ekspresowa zupa-krem z dyni i kokosa z owocową nutą

  • miąższ z dyni (około 1,5 kg)
  • 500 ml mleczka kokosowego
  • kubek wiórków kokosowych + wiórki do podania
  • 1 łyżeczka przyprawy do piernika
  • 1/2 łyżeczki imbiru mielonego
  • sok świeżo wyciśnięty z jednej pomarańczy + kilka plastrów do podania
  • sól, pieprz do smaku
  • świeży granat
  • 1 szklanka wody lub bulionu warzywnego (do podduszenia dyni)

Przygotowanie:

  1. Miąższ z dyni wrzucamy do dużego garnka (dynia może być pokrojona dowolnie). Zalewamy wodą lub bulionem warzywnym, gotujemy dynię do miękkości.
  2. Rozgotowaną dynię zalewamy mleczkiem kokosowym, wrzucamy wiórki kokosowe. Dodajemy przyprawę do piernika, mielony imbir, sok wyciśnięty z pomarańczy. Gotujemy razem około 10 minut. Doprawiamy pieprzem i solą, jeszcze chwilę gotujemy. Miksujemy na gładki krem ( w zależności od ulubionej gęstości odparowujemy wodę wg uznania :).
  3. Podajemy z wiórkami kokosowymi, świeżą pomarańczą i pestkami granatu. Pychota!

Mocno czekoladowe brownie z malinami

Świeże maliny doskonale łącza się z czekoladą. Zapieczone w cieście, z którego czekolada wręcz wypływa, tworzą doskonałą pełnię smaku!

Stąd też jako sajkofanka gorzkiej czekolady dzielę się z Wami przepisem na brownie, które jest baaaardzo mocno czekoladowe i na pewno zasmakuje Waszym najbliższym.


Mocno czekoladowe brownie z malinami

Receptura na tortownicę o średnicy 26 cm

Składniki:

  • 200 g masła
  • 280 g czekolady gorzkiej min. 60 % kakao
  • szczypta soli
  • 4 jaja rozmiar M
  • 200 g cukru
  • 110 g mąki
  • świeże maliny

Przygotowanie:

  1. Rozgrzać piekarnik do 180 stopni C.
  2. W rondelku rozpuścić masło i czekoladę. Ostudzić.
  3. W misce ubić jaja z cukrem. Kiedy będą puszyste dodać po trochu mąki.
  4. Do gotowej masy dodać czekoladę z masłem (ostudzone).
  5. Wymieszać wszystko razem łyżką delikatnie.
  6. Ciasto wylać do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzch powtykać maliny (dowolna ilość).
  7. Ciasto jest dosyć wysokie, zatem pieczemy je około 40 minut w 18 stopniach.
  8. Podajemy z rozpuszczoną czekoladą i malinami.

SMACZNEGO! 🙂

Pavlova z śmietankowym kremem, musem z mango i świeżymi owocami

To już moja kolejna Pavlova. Odkąd zaczęłam piec bezy dążę do tego, by każda następna była bardziej biała, bardziej krucha, lżejsza, smaczniejsza…. I przyznam szczerze, że dzisiejszy przepis na bezowy spód dopracowałam już do tego stopnia, że pragnę się nim z Wami podzielić. Taką bezę piekę dla najbliższych – w prezencie beza z mango powstała na życzenie mojej siostry, która niemalże całą pochłonęła w jedno popołudnie. No cóż, nie znam osoby, która nie miałaby słabości do słynnej Pavlovej…. 🙂

Zatem częstujcie się  – gwarantuję, że do bezy z tego przepisu na pewno powrócicie nie raz!


Pavlova z śmietankowym kremem, musem z mango i świeżymi owocami

Składniki:

  • 6 białek z jaj o rozmiarze L
  • 360 g cukru białego (najlepiej drobnego)
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego 6%

Krem:

  • 300 g śmietanki 30 % (mocno schłodzona)
  • 300 g serka mascarpone (mocno schłodzone)
  • czubata łyżka stołowa cukru pudru

Owoce:

  • 2 świeże mango,  bądź mango z puszki (bez syropu)
  • świeże maliny
  • świeże borówki
  • świeże figi
  • świeża mięta listki

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzać do 120 stopni C.

2. Na dużej blaszce rozłożyć papier do pieczenia. Narysować ołówkiem okrąg o średnicy 28 cm.

3. W dużej misce ubić białka z odrobią soli. Później stopniowo dodawać cukier, po łyżce. Najlepiej dodać łyżkę cukru i miksować 2 minuty, po czym dodać kolejną łyżkę. I tak powtarzać czynność, aż dodamy cały cukier.

4. Na koniec dodać łyżeczkę mąki ziemniaczanej i łyżeczkę octu jabłkowego. Wymieszać łyżką tylko do połączenia składników. Ubitą masę ułożyć na papierze do pieczenia. Uformować ładnie bezę, można zrobić lekkie wgłębienie na krem.

5. PIECZENIE: Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 120 stopni C i pieczemy 30 minut. Po tym czasie obniżamy temperaturę do 95 stopni C. Pieczemy 2 godziny 45 minut. Wyłączamy piekarnik i suszymy bezę całą noc przy zamkniętych drzwiach.

7. Następnego dnia przygotowujemy krem. Ubijamy mocno schłodzoną śmietankę z mascarpone. Dodajemy cukier puder. Wykładamy krem na bezę. Blenderem miksujemy na gładki mus mango (świeże, bądź z puszki). Polewamy po kremie. Dekorujemy świeżymi owocami i miętą. Podawać najlepiej tego samego dnia!

SMACZNEGO! 🙂

Pavlova z kremem limonkowym i owocami leśnymi

Delikatna, chrupiąca beza, z idealnie miękkim, puszystym środkiem, do tego limonkowy krem i owoce lasu. Wszystko podbija świeża mięta. Prawdziwie letni deser! Uwielbiam Pavlovą. Ostatnio zaserwowałam ją na rodzinne przyjęcie. W tej wersji polecam Wam serdecznie!


Pavlova z limonkowym kremem, malinami i borówkami

BEZA:

  • 5 białek z jaj rozmiar M
  • 200 g drobnego cukru do wypieków
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

Krem:

  • 120 g serka mascarpone
  • 120 g śmietany 30 %
  • sok z 1 limonki
  • skórka otarta z limonki
  • łyżeczka cukru pudru

Świeże maliny, borówki i mięta z ogrodu

Przygotowanie:

  1. Piekarnik rozgrzać do 120 stopni C.
  2. W dużej misce ubijać białka. Gdy zaczną robić się sztywne dodać szczyptę soli. Do ubitych białek dodawać powoli po łyżce cukier. Po każdym dodaniu cukru dokładnie wymieszać białka z cukrem. Na koniec dodać ocet jabłkowy i mąkę, chwilę jeszcze ubijać.
  3. Na papierze do pieczenia narysować okrąg  – dowolna wielkość w zależności, jak wysoką bezę chcemy uzyskać. U mnie okrąg o średnicy 20 cm.
  4. Na papier wyłożyć ubite białka z cukrem – powstała masa musi być szklista i błyszcząca, sztywna. Masę należy wyłożyć szybko, ładnie podnieść boki do góry łopatką.
  5. Włożyć do piekarnika przygotowaną masę. Piec 25 minut w 120 stopniach, po tym czasie obniżyć temperaturę do 95 stopni C i piec przez 3,5 godziny.
  6. Studzić w piekarniku, przy zamkniętych drzwiach. Ja zawsze piekę wieczorem i suszę całą noc.
  7. Następnego dnia bardzo mocno schłodzoną śmietankę ubić z cukrem pudrem. Do ubitej śmietany dodawać po łyżce serek mascarpone i skórkę otartą ze sparzonej limonki. Na koniec wycisnąć sok i dodać.
  8. Tak powstałą masę ułożyć na wierzchu bezy. Udekorować owocami i miętą. Podawać od razu 🙂

SMACZNEGO! *Parametry pieczenia ustalone po wielokrotnych próbach pieczenia według receptur z innych blogów kulinarnych, w tym ukochanej Kwestii Smaku 🙂

Kruchy placek ze śliwkami

Odkąd pamiętam każdego roku w sierpniu piekę kruchy placek ze śliwkami. To pierwsze ciasto, które upiekłam samodzielnie. Pamiętam, że miałam wtedy 14 lat, a kiedy nauczyłam się je robić, piekłam je prawie codziennie dla mojej rodzinki 🙂 Jakież to zdziwienie pojawiło się na mej twarzy, kiedy zobaczyłam, że receptury nie ma jeszcze na blogu…. No cóż, pora nadrobić zaległości, może komuś zasmakuje. W moim domu znika w ciągu 15 minut od wyjęcia z piekarnika. Tak, najlepiej smakuje jeszcze ciepłe! 🙂


Kruchy placek z korzennymi śliwkami

Ciasto:

  • 3 szklanki mąki
  • 3 łyżki cukru
  • `2 łyżki cukru z prawdziwa wanilią
  • 1/4 łyżeczki cynamonu mielonego
  • 5 żółtek rozmiar M
  • 200 g prawdziwego masła 82 % tłuszczu
  • szczypta sody oczyszczonej

Śliwki:

  • 1 kg śliwek (najlepsze będą węgierki, może być mieszaniec)
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki prawdziwego kakao
  • 1/2 szklanki cukru brązowego

Bezowa pianka:

  • 5 białek (jaja rozmiar M)
  • 200 g cukru drobnego
  • szczypta soli

Dodatkowo: blaszka o wymiarach 25x37cm , masło do wysmarowania blaszki, bułka tarta do obsypania blaszki.

Przygotowanie:

  1. Składniki na ciasto zagnieść. Schłodzić w lodówce przez 30-40 minut.
  2. Śliwki umyć, osuszyć, przekroić wzdłuż na pół, usunąć pestkę. Wrzucić do głębokiej miski, wsypać cukier, kakao, cynamon. Dokładnie wymieszać, żeby składniki oblepiły śliwki. Odstawić.
  3. Piekarnik nastawić na 180 stopni C.
  4. Do miski wrzucić białka, stopniowo zacząć ubijanie. Dodać szczyptę soli. Kiedy białka będą sztywne dodawać po łyżce cukier. Po każdym dodaniu cukru dokładnie ubijać.
  5. Blaszkę wysmarować masłem i obsypać bułką tartą. Na tarce o grubych oczkach zetrzeć 3/4 ciasta. Wyłożyć śliwki skórką do ciasta. Wstawić do nagrzanego piekarnika na 15 minut.
  6. Na podpieczone ze śliwkami ciasto ułożyć pianę z białek, zetrzeć pozostałą część ciasta.
  7. Piec 35 minut w 180 stopniach C. Studzić przy otwartych drzwiczkach piekarnika (o ile wytrzymacie ;).

SMACZNEGO! 🙂

Nidzicka „Kamieniczka” uwodzi smakiem, prostotą i elegancją

O powstaniu „Kamieniczki” dowiedziałam się z Instagrama. W dzisiejszych czasach to media społecznościowe wiodą prym w dostarczaniu wszelkich nowinek, również tych związanych z gastronomią.

Nidzica to moje rodzinne miasto. Choć wychowałam się na wsi, kilka kilometrów za miastem, to jednak Nidzica zawsze dawała większe możliwości. Ale do rzeczy.

Ucieszyła mnie wieść, że w samym centrum miasta powstanie hotel wraz z restauracją i kawiarnią. Zwłaszcza nad brakiem kawiarni w centrum zawsze ubolewałam. Śledziłam bacznie, cóż dobrego powstanie w zabudowie nieopodal ratusza. Wiele razy planowałam, że wybiorę się tam z moim mężem, bo to on zawsze towarzyszy mi przy moich kulinarnych podróżach. Jednak tym razem wybór padł na moją mamę, a odwiedziny w „Kamieniczce” były zupełnie spontaniczne. Był czwartek, godziny południowe, a wewnątrz pełno gości, również z zagranicy. Pomyślałam, że to bardzo znak! Wreszcie coś się dzieje!

Już od wejścia witają nas stare zdjęcia miasta oprawione w ramki. W środku stoliki różnej wielkości tak, że można przyjść i z przyjaciółką, i całą rodziną. Prosty, ale jakże elegancki, przytulny i nie powielający się wystrój sprawiał, że od początku do samego końca czułam się bardzo zrelaksowana. Czułam, że odpoczywam.

Jak widzicie jest również kącik dla dzieci 🙂

Z radością spojrzałam na menu, w którym widnieje danie dnia, kilka sałatek, naleśników, szeroki wybór pierogów. Tak proste menu zawsze potwierdza świeżość przygotowywanych potraw. Widać, że pracują tu ludzie, którzy znają się na rzeczy. W ramach usług kawiarnianych domowe ciasto, deser lodowy, zdrowe koktajle, herbaty, kawy, napoje i drinki. No cóż, pora coś zamówić!

Na początek czajniczek zielonej herbaty (500ml – 4zł).

Postanowiłam, że spróbuję pierogów, gdyż czytałam o nich dużo dobrych opinii. Najbardziej marzyłam o tych z kaczką, ale akurat nie było. Zatem wybór padł na ulubione sezonowe z jagodami. Uwielbiam! Moja mama zdecydowała się na danie dnia – bitki wieprzowe w sosie własny z ziemniaczkami z wody i mizerią.

Jak to rzekła moja mama po spróbowaniu „Ale smaczne! Sosik taki, jak babcia robiła, no i mizeria taka domowa – żałuj!” 😉 Mięso bardzo delikatne, samo odchodziło od noża, sos bardzo dobrze doprawiony, z idealnie chrupiącą, lekko kwaśną mizerią. Prawdziwy domowy obiad!

No i moje pierogi! Ciasto miękkie, bardzo dobra grubość w stosunku do farszu. Delikatne, rozpływające się w ustach. Znalazłam w nich smak domowych pierogów mojej mamy, lepionych wspólnie przy stole w każde wakacje.

Po obiedzie postanowiłyśmy, że zamówimy jakiś deser. Ja wybrałam sorbet pietruszkowy i lody kokosowe KROCZEK, a mama kawałek domowego ciasta – tego dnia akurat był to piernik. Lody naturalne, od pokoleń znane mi z olsztyńskiej starówki, nareszcie w Nidzicy! A ciasto – lekkie, wilgotne, z owocami, na korzenna nutę. Idealnie pasowało do kawy.

Smak deseru podkreśliło wyraziste americano. Harmonia, delikatność, z lekką goryczką, bez ostrej kwasowości. Bardzo smaczne. Jedna filiżanka pobudziła mnie na całe popołudnie.

Nidzica od zawsze kojarzyła mi się z czasem gimnazjalno-licealnym, zamkiem krzyżackim, miodami pitnymi, rewelacyjnymi drożdżówkami z cukierni od Państwa Olszewskich, a dziś do mojej listy dopisuję „Kamieniczkę”, w której zjadłam najlepsze pierogi od dawna.

Cieszy mnie, że powstało miejsce, w którym ceny dopasowane są do społeczeństwa, a jakość jedzenia idzie w parze ze smakiem. Z radością zabrałabym tu ze sobą  gości z bardzo daleka. Na pewno powrócę jeszcze do „Kamieniczki”, by spróbować kolejnych pyszności z menu. I oczywiście pierogów z farszem z kaczki! 🙂 Ukłony w stronę całej załogi.

Bądźcie na bieżąco:

https://www.facebook.com/kamieniczka/

http://www.kamieniczka.com

Plac Wolności 4
13-100 Nidzica
* moja recenzja dotyczy tylko restauracji i kawiarni, z usług hotelowych nie korzystałam.