Sałatka z mango i awokado z dresingiem musztardowo-miodowym

Ostatnio moje wpisy były bardzo skrócone i więcej było mnie w mediach społecznościowych, aniżeli na blogu. W minionych miesiącach w moim życiu naprawdę sporo się działo, zmagałam się z trudnymi decyzjami, ale pora nadrobić zaległości i wziąć się ostro w garść! Na poprawę humoru, odporności i jako dobry początek mojej nowej, lepszej drogi serwuję mega prostą, kolorową i fantastycznie smaczną sałatkę z mango i awokado. Na zdrowie! 🙂

Sałatka z mango i awokado z dresingiem musztardowo-miodowym

Składniki na 1 porcję:

  • 2 garście miksu sałat, bądź ulubionego rodzaju sałaty
  • 1/2 awokado odmiany hass
  • 4 pomidorki koktajlowe
  • 1/2 dojrzałego mango
  • 1 łyżka stołowa białego sezamu
  • sok z 1/2 cytryny (wyparzonej)

Dresing:

  • 1 łyżeczka musztardy miodowej*
  • 1 łyżeczka musztardy francuskiej*
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego 6% *
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka miodu akacjowego płynnego

*ja korzystam z musztard i octów firmy z mojego regionu Octim – od 1965 🙂

Sałatę umyć, osuszyć, porwać. Jeśli korzystamy z gotowego miksu sałat, wystarczy sałatę opłukać i osuszyć.

Mango i awokado przekroić na pół, a później w plastry. Skropić obficie sokiem z cytryny.

Pomidorki koktajlowe umyć, osuszyć pokroić w plasterki.

Wszystkie składniki dresingu połączyć i dokładnie wymieszać.

Na sałatę ułożyć mango, awokado, pomidorki, posypać sezamem. Obficie polać dresingiem. Smacznego!

Słodko-pikantne udka z kurczaka z kuskusem na zielono

Kupiłam sobie nowe tła, kolorowe naczynia i postanowiłam, że będę jeszcze bardziej przykładać się do tego, co chciałabym Wam przekazać. Nie tylko receptura i zdjęcie wrzucone na szybko, ale przemyślana kompozycja, która ucieszy nie tylko Wasze oczy, ale i podniebienia. Przygotowałam dziś fantastyczne udka z kurczaka z pikantną przyprawą do skrzydełek od Vegeta Natur. Dawno nie jedliśmy z mężem tak dobrze doprawionego mięsa! Do tego kuskus z koperkiem, awokado, kolendrą, cytryna i oliwą oraz sałata. Połączenie idealne, niby dużo, ale jakże zdrowo i smacznie. Spróbujecie? Zapraszam 🙂


Słodko-pikantne udka z kurczaka z kuskusem na zielono

Receptura na 4 porcje

Kasza kuskus na zielono

  • 200 g kaszy kuskus
  • wrząca woda
  • garść świeżego siekanego koperku
  • garść świeżej siekanej kolendry
  • 1 małe awokado hass
  • sok z jednej cytryny
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • sól, pieprz do smaku

Przygotowanie:

  1. Udka z kurczaka obrać ze skóry i usunąć kości oraz chrząstki. Można skorzystać też z gotowych kawałków i kupić mięso z udek już wytrybowane.
  2. W misce połączyć: miód, olej rzepakowy oraz przyprawę do pikantnych skrzydełek z kurczaka od Vegeta Natur. Dokładnie wymieszać, po czym zamarynować w mieszance mięso. Włożyć do lodówki na minimum 2 godziny.
  3. W tym czasie obrać marchewkę i pokroić ją w półplasterki oraz opłukać szpinak.
  4. Wyjąć mięso z kurczaka. Rozgrzać piekarnik do 180 stopni C.
  5. W naczyniu żaroodpornym ułożyć marchewkę, suszone pomidory z oleju, szpinak, posypać pestki dyni. Na wszystko ułożyć mięso z udek z kurczaka.
  6. Wstawić do piekarnika i piec przez 50 minut w 180 stopniach C (termoobieg, bez przykrycia). Po tym czasie posmarować masłem mięso na wierzchu, dodatkowo można obrócić uprzednio mięso, aby dokładnie obtoczyło się w wytworzonych podczas pieczenia sokach. Podnieść temperaturę do 220 stopni C i piec jeszcze przez 20-25 minut, aż mięso będzie rumiane.

Kuskus na zielono

  1. Na sicie opłukać kaszę, po czym włożyć ją do miski.
  2. Zagotować wodę i wrzątkiem zalać kaszę kuskus, żeby woda była około 3 cm nad powierzchnią kaszy. Woda sama wchłonie się do kaszy po około 3 minutach.
  3. Kiedy kasza wchłonie całą wodę, kaszę dokładnie wymieszać, dodać sok z cytryny, pokrojone w kosteczkę awokado, posiekaną kolendrę i koperek. Doprawić solą i pieprzem do smaku.

Upieczone mięso podawać z kuskusem oraz sałatą z pomidorami, doprawioną oliwą z oliwek i cytryną. Mięso jest tak soczyste i aromatyczne, że od razu znika z talerza! Pyszności 🙂 Na zdrowie!

Vegeta Natur - Inspirowane Naturą

Kasza kuskus z bobem, serem feta, awokado i szczypiorkiem

Bób znowu na talerzach! Dzisiejsza sałatka powstała z myślą o jutrzejszym dniu. Skoro zostało ugotowanego bobu z obiadu postanowiłam wrzucić go do miski z kaszą, awokado, serem feta, miętą i szczypiorem. Będzie na jutro do pracy jak znalazł. No i może jeszcze na podwieczorek, bo jest pyszna i mega zdrowa!


Kasza kuskus z bobem, serem feta i szczypiorkiem

Składniki:

  • 400 g bobu
  • 200 g kaszy kuskus
  • 1 opakowanie sera feta (ok. 200 g)
  • 8-10 czarnych oliwek z zalewy
  • 1/2 awokado
  • 2 duże garści posiekanego świeżego, drobnego szczypiorku
  • 5 listków świeżej mięty
  • świeża limonka
  • + woda do zalania kaszy kuskus

Dresing:

  • 3 łyżki musztardy francuskiej
  • 3 łyżki octu jabłkowego
  • 1 łyżka płynnego miodu
  • 6 łyżek oliwy z oliwek
  • sól, pieprz do smaku

Przygotowanie:

1. Bób ugotować w wodzie. Na 400 g spokojnie wystarczy szklanka wody i szczypta soli. Gotować 12 minut od czasu zagotowania wody. Ugotowany bób ostudzić i obrać z łupinek.

2. Kaszę kuskus zalać wrzątkiem tak, żeby woda była ponad kaszą ok. 1,5 cm. Po 3 minutach kasza powinna wchłonąć całą wodę. Przelać przez sit od drobnych oczkach zimną wodą i osuszyć. Wymieszać.

3. Awokado obrać, usunąć pestkę, pokroić w kostkę. Polać sokiem z 1/2 limonki.

4. Szczypiorek i miętę drobno posiekać.

5. Ser feta pokroić w kostkę.

6. Oliwki pokroić wszerz w paseczki.

7. Składniki dresingu dokładnie razem połączyć.

W dużej misce wymieszać wszystkie składniki, dodać sok z 1/2 limonki i dressing. Dokładnie wymieszać.

I tak oto powstała idealna sałatka do pracy, na grilla i na obiad.

SMACZNEGO!

Ulubiona sałatka matki karmiącej

Rok temu zostałam mamą. I choć zawsze lubiłam się zdrowo odżywiać to karmiąc piersią postanowiłam, że będę starać się jeść jeszcze lepiej i smaczniej 🙂

Początki wiadomo były trudne, wtedy to prym w garach wiódł mój mąż, który cały dwutygodniowy urlop tatusiowy spędził na bieganiu do sklepu po zakupy, przygotowywaniu posiłków i sprzątaniu. Od samego początku udało mi się wprowadzić zdrowe nawyki, a że byłam po cesarskim cięciu miałam ku temu lepszą drogę, bo od trzech dni praktycznie nic nie jadałam 😀

Za to moja mała K. nadrabiała i ssała całe dnie, całe noce… Dużo czytałam będąc jeszcze w ciąży, że nie istnieje już pojęcie diety matki karmiącej. Choć nie ukrywam, że już na pierwszej wizycie położna zaznaczyła „Żebym tylko jajecznicy na boczku nie jadała!”. No nie jadłam na boczku, ale jajecznicę owszem wcinałam. Na szczęście obyło się bez kolek i innych przykrości brzuszkowych. No i tak zostało. Diety nie stosowałam i nie stosuje do dziś, po prostu wprowadziłam w życie kilka prostych rzeczy:

  • Na moim talerzu królują sałatki: owocowe, warzywne, z kurczakiem, z rybą, z mnóstwem ziół i bakali;
  • Na obiad rozsmakowałam się w pulpecikach na różne sposoby, podane z różnymi kaszami i surówkami;
  • Kapusta kiszona i ogórki kiszone – obowiązkowo w lodówce muszą być! 🙂
  • Lubię zacząć dzień od pożywnego koktajlu, musli na wodzie, czy owocowej jaglanki;
  • Na kolacje wcinam twarożki, jogurty naturalne, zajadam bakalie i sałaty.

A co z zachciankami na słodkości? Oczywiście nikt mi ich nie zakazał, ani ja ich nikomu nie zakazuję, ale wiem, że to jeden z moich wielkich nałogów i staram się z nim walczyć na każdym kroku. Zaobserwowałam też, że wraz z ograniczeniem słodyczy chęć na podjadanie, podskubywanie czegoś jakby gdzieś się ulotniła, teraz częściej nachodzi mnie na kwaśne, aniżeli na słodkie.

  • W początkach karmienia chęć na słodycze zastępowałam ziarnami słonecznika (prażyłam je sobie na patelni), suszonym morelami i daktylami, a podczas nocnych karmień ratowały mnie owocowo-warzywne musy wyciskane dla dzieci 😀
  • W weekendy i święta pozwalam sobie na domowe ciasto, bądź kawałek drożdżaka z cukierni; ze smakiem zajadam gorzką czekoladę;
  • Piję w południe jedną filiżankę kawy, do której dodaję łyżeczkę prawdziwego kakao – rewelacja!
  • W chwilach słabości piję wodę, herbatki ziołowe i owocowe.

Moja córka za chwilę skończy roczek. A mi coraz bardziej spodobało się to kolorowe odżywianie. Moja K. zjada już posiłki razem z nami. Póki co nie daję jej słodyczy, miksuje jej owoce, bądź piekę dla niej coś sama. Jogurty zjada naturalne i tak jak ja uwielbia owoce i warzywa. No może z kaszami jest trochę gorzej, ale ziemniaczki owszem i ogórek kiszony. A kanapeczka i jajecznica podstawowe w menu. Na słodkości jeszcze z pewnością przyjdzie pora 🙂

Nadal karmię moją córkę piersią. Wielokrotnie myślałam o odstawieniu, lecz wszystkie próby kończyły się niepowodzeniem. Trochę z tego powodu przepłakałam, rodzina nie ma ze mną lekko, bo wiadomo jak to hormony kobiecie na macierzyńskim buzują 😉 I tak z biegiem czasu polubiłam to karmienie piersią. Będąc w ciąży nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić jak to będzie, wręcz wstydziłam się, że będę musiała kiedyś przy kimś nakarmić moje dziecko piersią. Jednak los obdarzył mnie mlekiem dla K. i postanowiłam, że z tego skorzystam. Nie będę ukrywać, że kosztowało mnie to wiele wyrzeczeń: każdy wieczór w domu, nieprzespane noce (do dziś ani jednej nie przespałam 🙂 ), nie pamiętam już kiedy obejrzałam cały film, bądź odcinek ulubionego serialu. W kuchni i w blogowaniu też trochę się zapuściłam, bo każda wolną chwilę przeznaczałam na drzemkę (w sumie do dziś przeznaczam). Ale powiedzcie sami: czy to jest teraz najważniejsze? Z biegiem czasu ilość karmień się zmniejsza. Teraz to już głównie poranki, wieczory i noce. Ale te karmienia są już zupełnie inne. Są pełne miłości, czułości, bliskości, zrozumienia. Ciężko je odstawić, gdy dziecko domaga się piersi i czeka, patrzy w oczy, mówiąc „Mama”. Niebawem czeka mnie powrót do pracy i nie wiem, czy uda mi się zachować ten piękny rytuał. Jedno jest pewne, że zostanie to w mojej pamięci już na zawsze i uważam, że to cenny dar i nagroda w zamian za to, że nie mogłam urodzić naturalnie. W życiu bym nie pomyślała, że tyle wytrwam. Ba, nigdy bym nie pomyślała, że można nie przespać całej nocy przez cały rok! 😉

A poniżej drogie mamy dzielę się z  Wami przepisem na moja ulubioną sałatkę, którą zajadam się przynajmniej raz w miesiącu 🙂 Na zdrowie!


Ulubiona sałatka matki karmiącej  – Sałatka z awokado i tuńczykiem

Receptura na jedną osobę:

  • 1 sztuka awokado odmiany Hass
  • 100g tuńczyka w sosie własnym
  • 1 jajo rozmiar M
  • Świeży szczypiorek
  • Świeża nać pietruszki
  • Oliwa z oliwek BIO
  • Sól i pieprz do smaku
  • Sok z połowy cytryny

Przygotowanie:

  1. Awokado obrać ze skórki, usunąć pestkę, pokroić w kostkę. Skropić sokiem z cytryny.
  2. Tuńczyka odsączyć z zalewy.
  3. Koper i pietruszkę posiekać.
  4. Jajo ugotować na twardo (od momentu wrzenia wody 8 minut – woda osolona).
  5. Na talerzu ułożyć awokado, tuńczyka, jajo, dodać pietruszkę i koper. Doprawić solą i pieprzem, polać obficie oliwą, dobrze wymieszać i zajadać!

 

 

Sałatka z camembertem, pomarańczą, awokado i suszonymi pomidorami

 Po wspaniałym weekendzie, który obficie obdarował nas słońcem i ciepłym wiatrem, chciałoby się zaśpiewać: „Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty!”. Zabieram się teraz za cykl lekkich i  zdrowych przepisów, by razem z Wami wyglądać na lato zjawiskowo. Sałatki są świetne, bo są bardzo uniwersalne. Nadają się na obiad, kolację, podwieczorek, na drugie śniadanie do pracy. Chyba nie muszę Was zachęcać, by sięgnąć po prawdziwą bombę witaminową, która nakręci Was na więcej i więcej! Przyłączcie się zatem do mnie i komponujcie każdego dnia zdrowo Wasze posiłki. To proste i bardzo uzależniające – zachęcam 😉

Continue reading

Risotto

Na mroźne dni najlepsze są dania jednogarnkowe. Wystarczy wymieszać ulubione składniki i przygotować pożywny obiad. Dzisiejsza propozycja to kolorowe risotto. Jak na studentkę przystało użyłam składników, które akurat miałam w lodówce, stąd też moja wersja jest nieco uproszczona i lżejsza, gdyż nie ma w niej mięsa ani parmezanu. Moją mieszankę dopasowałam jednak w taki sposób, by było pachnąco, smacznie i kolorowo. Czosnek, cebula i zioła nadały niezwykłego aromatu, avocado, dzięki sporej ilości tłuszczu, sprawiło, że risotto stało się kremowe, a pomidorki i szpinak nie tylko ubogaciły potrawę w smaku, ale dodały jej również pięknych kolorów. I co – wystarczająco chyba Was już zapewniłam, iż cała niezwykłość tkwi w prostocie 😉

Continue reading