Zielona sałatka z komosą ryżową, serem feta i warzywami

W poniedziałki zazwyczaj odbywa się u mnie ‘czyszczenie’ lodówki po weekendzie. I w ten oto magiczny sposób powstała przepyszna sałatka, którą koniecznie musicie odtworzyć u siebie w domu! ❤️ Jest po prostu fantastyczna 🤤 Orzeźwiająca, świeża, lekka! Myślę,że idealnie sprawdzi się na imprezkę w plenerze, na kolację, obiad, do pracy i kiedy tylko chcecie 😁😁😁

🍃Zielona sałatka z komosą ryżową🍃

Do przygotowania komosy ryżowej:
🔸100g komosy ryżowej suchej
🔸200 ml wody
Komosę opłucz na sitku pod bieżącą wodą. Następnie przesyp do garnka i zalej 200ml wody. Kiedy woda zacznie wrzeć zmniejsz płomień i gotuj pod przykryciem na wolnym ogniu 13 minut. Komosa wchłonie całą wodę. Po ugotowaniu przelej ją pod zimną wodą i pozwól jej dobrze ociec. Zimną dodaj do sałatki.

Do przygotowania sałatki przygotuj:
🔸 ugotowaną komosę ryżową
🔸dwie garści rukoli
🔸pęczek posiekanego szczypiorku
🔸łyżkę stołową posiekanej natki pietruszki
🔸garść porwanych listków świeżej bazylii
🔸10 pomidorków papryczkowych przekrojonych na cztery części wzdłuż
🔸2 gałązki selera naciowego, obranych i pokrojonych w plasterki
🔸1/2 świeżego ogórka pokrojonego w drobną kostkę
🔸kilka owoców winogrona ( u mnie 6 sztuk) pokrojonego na pół
🔸pół kostki sera feta pokrojonego w drobną kosteczkę
🔸sok z połowy cytryny
🔸5 łyżek oleju rzepakowego
🔸2 łyżki sosu sojowego
🔸2 łyżeczki musztardy francuskiej

Wszystkie składniki wrzuć do miski. Dobrze wymieszaj i zajadaj!

Smacznego i na zdrówko! 😁🥰😁

Sałatka z szynką z warmińskiej wędzarni z sosem bazyliowo-kolendrowym

Cześć poświątecznie 🙂

Ostatnie dni nie były łaskawe dla naszych żołądków. Sałatki wypełnione po brzegi majonezem, tłuściutkie kiełbaski, a na koniec słodkie serniczki i mazurki. Zdecydowanie zatęskniłam za swoim codziennym trybem życia i czym prędzej postanowiłam wrócić na właściwe tory po świątecznej rozpuście.

Na dobry początek przygotowałam sałatkę z nową wędliną, którą niedawno wypuściły na rynek Zakłady Mięsne Warmia. Szynka z warmińskiej wędzarni ma bardzo dobry skład. Mięso jest najpierw marynowane w starannie skomponowanej zalewie z naturalnych przypraw i soli peklującej. Szynka ta wyróżnia się niezwykłą kruchością. Została nawet wyróżniona znakiem Doceń Polskie. Idealnie pasuje do kanapek, sałatek i zapiekanek. Nawet moja mała księżniczka zajada ją ze smakiem!

Sałatka, którą dzisiaj Wam serwuję idealnie sprawdzi się do pracy, na drugie śniadanie, kolację, czy rodzinne spotkanie.

Częstujcie się – jak zawsze – na zdrowie! 🙂

Sałatka z szynką z warmińskiej wędzarni z sosem bazyliowo-kolendrowym

Składniki na 2 porcje:

  • 6 solidnych plastrów szynki z warmińskiej wędzarni ZM Warmia
  • 100 g roszponki
  • 1 marchewka
  • 10 pomidorków koktajlowych
  • 10 czarnych oliwek
  • 4 rzodkiewki
  • Garść świeżych listków bazylii
  • Koperek, nać pietruszki – do dekoracji

Sos bazyliowo-kolendrowy:

  • Garść świeżych listów bazylii
  • Garść świeżych listków kolendry
  • 2 łyżki stołowe prażonych ziaren słonecznika
  • 1 łyża stołowa miodu płynnego
  • 100 ml oleju rzepakowego
  • 50 ml przegotowanej wody
  • 1 łyżka stołowa octu jabłkowego
  • Szczypta soli
  • Świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:

Roszponkę opłucz i osusz. Poodrywaj łodygi i korzonki, zostawiając same listki. Wrzuć do miski. Dodaj listki bazylii. Pomidorki przekrój na pół. Część oliwek pokrój w plasterki, a część zostaw w całości. Rzodkiewki pokrój w cienkie plasterki. Marchewkę obierz, a następnie obieraczką zrób z niej cienkie paseczki wzdłuż, które następnie zawiń w ruloniki. Wszystko poukładaj ładnie na sałacie. Udekoruj natką pietruszki i koperkiem. Dodaj plastry szynki na wierzch. Możesz położyć je w całości, ale jeśli wolisz możesz pokroić je w cienkie paseczki.

Przygotuj sos. Wszystkie składniki zmiksuj blenderem na gładką masę. Sos będzie nieco gęsty.
Polej sałatkę przed podaniem. Smacznego 🙂

*Przepis ukazał się również na stronie producenta wędlin i jest efektem wspólnej współpracy

Wędzony burak przekładany serem z sałatką warzywną i dresingiem miodowo-musztardowym

Podoba Wam się mój nowy pomysł na zajadanie buraczków? I to nie byle jakich buraczków, bo wędzonych! 🙂

Dzisiaj prezentuję Wam jedną z moich propozycji na wędzone warzywo. Burak przejął pierwsze skrzypce, bo kocham buraki w każdej postaci! Z pewnością sprawdzi się tutaj również zwykły buraczek, upieczony w ziołach i oliwie. Ale gwarantuję Wam, że smaku wędzonego buraka nie porównacie z niczym innym. Po prostu musicie go spróbować!

Całość dopełnia lekka sałatka i cudownie ostro-słodki dresing miodowo- musztardowy. Zgłodnieliście? To dobrze, poniżej przygotowałam Wam recepturę krok po kroku, zatem do dzieła! 🙂

Wędzony burak przekładany serem z sałatką warzywną i dresingiem miodowo-musztardowym

Receptura na 1 osobę:

Składniki:

  • wędzony burak
  • kulka sera mozzarella

Sałatka:

  • garść rukoli
  • 1/2 gruszki
  • 1/3 wędzonej papryczki chili
  • świeża mięta
  • łyżka stołowa startego parmezanu
  • 1 łyżka prażonych ziaren słonecznika

Dresing miodowo-musztardowy:

  • 1 łyżka stołowa ostrej musztardy (Dijon, sarepska)
  • 2 łyżki stołowe miodu
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 1 łyżka letniej przegotowanej wody
  • sól, pieprz do smaku

Buraka pokroić w plastry wszerz. Podobnie postąpić z kulką sera mozzarella. Przełożyć naprzemiennie, tworząc wieżyczkę (patrz zdjęcie :).

Rukolę opłukać, osuszyć. Połowę gruszki pokroić w drobną kostkę. Papryczkę chili pokroić w cienkie plasterki. Posypać prażonym słonecznikiem, tartym parmezanem, dodać listki świeżej mięty.

Wszystkie składniki na dresing połączyć ze sobą i wymieszać energicznie rózgą, bądź zmiksować w blenderze. Dresing polać obficie po sałatce i buraku.

Prezentuje się wspaniale i gwarantuje Wam, ze smakuje jeszcze lepiej! 🙂

Food Blogger Festiwal VIII, czyli w poszukiwaniu “Apetytu na więcej!” :)

Sobota upłynęła pod znakiem Food Blogger Fest VIII. Jesteście ciekawi jak było? Serdecznie zapraszam do lektury

Pociągiem relacji Olsztyn Główny – Wrocław Główny wysiadłam na stacji Warszawa Centralna, skąd udałam się na ul. Czerską, na ósmą edycję Food Blogger Fest. Choć gotujący blogerzy spotkali się już po raz ósmy, ja pojawiłam się tutaj pierwszy raz. „Apetyt na więcej!” to hasło przewodnie, które towarzyszyło wydarzeniu. Tak, zdecydowanie tego dnia miałam apetyt na bardzo dużo nowej wiedzy, nowych znajomości, nowych smaków! Od progu czekały wejściówki, na których znajdował się program imprezy. Super, dzięki temu z łatwością mogłam kontrolować czas, bo działo się naprawdę niemało.

Za zamkniętymi drzwiami, nie kolidując z innymi wydarzeniami, odbywały się prelekcje i rozmowy, które prowadziła Małgorzata Minta (Minta Eats). Było m.in. o kuchni i fotografii (Natalia Nowak-Bratek „Krew i Mleko”), o jedzeniu z drogi (Marta Greber), o gotowaniu i nie marnowaniu żywności (Sylwia Walendowska Majcher). Osobiście poznałam Bitosa Hoanga i Jakuba Koźmińskiego z Viet Street Food, którzy na co dzień w Warszawie serwują prawdziwe smaki Wietnamu. Wisienką na torcie była rozmowa z Olią Hercules, której „Kaukasis” zagościła już w mojej kulinarnej biblioteczce.

Kolejny przystanek to warsztaty kulinarne, w których wzięłam udział. Pod czujnym okiem szefa Marcina Budynka przygotowaliśmy wiosenne kanapki w stylu skandynawskim z serkiem Hochland, które później mogliśmy sfotografować, oznaczyć na Instagramie i wydrukować w fotobudce, by na pamiątkę zabrać zdjęcie do domu. Wspaniały pomysł! Cennych rad przy fotografowaniu i układaniu kanapek na talerze udzielała Joanna z Odczaruj Gary. Światło, kompozycja, ustawienie, dodatki – chętnym sprzedała ciekawe patenty. Warsztaty kulinarne poprowadzili również Piotr Bruś-Klepacki, który zaprezentował meksykańskie tacos z marką Żywiec oraz David Gaboriaud, serwujący przekąski z serkiem Almette. Puszysty smak natury.


Dodatkową atrakcją były stoiska sponsorów, na których również sporo się działo. Do dziś nie mogę wyjść z zachwytu, kiedy zerkam na Torcik wedlowski od E. Wedel, który na moich oczach ręcznie udekorowała kwiatami Joanna Klimas-Profus. Aż szkoda go zjeść, tak pięknie się prezentuje! W samo południe korki wystrzeliło Prosecco od CIN & CIN, Biofix zaserwował owocowe herbaty, a Starbucks zaparzył każdemu jego ulubioną kawę. Na osłodę czekało Ptasie Mleczko E. Wedel, zaś orzeźwienia dodał Żywiec Zdrój i Hortex.

Na wygodnych fotelach można było przeczytać najnowsze wydanie Kuchnia. Magazyn dla smakoszy, bądź rozpocząć lekturę wybranej książki, którą można było zakupić na jednym ze stoisk. Na zakończenie do każdego z gości powędrowała paczka prezentów od sponsorów.

Piękny, słoneczny sobotni dzień odhaczam wielkim uśmiechem w swoim dzienniczku. Mam nadzieję, że za rok odbędzie się kolejna edycja Food Blogger Fest. Będę na pewno!

P.S. Były ze mną moje ulubione gotujące-blogujące olsztynianki Maja Kuchnia psychola i Asia Nie-Leniwa PANI DOMU – zajrzyjcie do nich