Sałatka ziemniaczana z porem, szczypiorkiem i majonezem pietruszkowym

Majonez kętrzyński gości w moim od zawsze! Rozsmakowałam się w nim już za czasów dzieciństwa, kiedy to mama w niedzielne śniadanie serwowała jaja na miękko z majonezem kętrzyńskim. Wówczas istniał on tylko w wersji klasycznej. Obecnie firma rozwija się i ma w swojej ofercie już majonezy smakowe. Ja uwielbiam chrzan, więc gdy zobaczyłam majonez o smaku chrzanowym w paczce od razu pomyślałam, że na pierwszy ogień zrobię z nim jakąś smaczną i prostą sałatkę. Oprócz majonezów od kętrzyńskiego możemy spróbować też w musztard i piernika, który piekłam jeszcze jako nastolatka. Pamiętam, że na opakowaniu był również przepis na polewę, którą wyjadałyśmy z siostrą z rondelka! Ach, wspomnienia….

Zapraszam Was na stronę „Kętrzyńskiego”, na której znajdziecie pełną ofertę, możecie zapoznać się z historią firmy oraz na bieżąco śledzić aktualności http://majonezy-ketrzyn.pl/ 🙂

P.S. Prawda, że majonez kętrzyński o smaku chrzanowym idealnie zgrał się z aktualną porą roku ? Jesienny liść przepiękne komponuje się ze słoiczkiem!


Sałatka ziemniaczana z porem, szczypiorkiem i majonezem kętrzyńskim na pietruszkowy smak!

Składniki:

  • 6 ziemniaków średniej wielkości
  • 8-10 cm biała część z pora
  • 2 czubate łyżki stołowe posiekanego szczypiorku
  • 1 łyżka stołowa tartego  na płatki parmezanu
  • 1 łyżka stołowa posiekanej natki pietruszki
  • Sól gruboziarnista – świeżo mielona
  • Pieprz czarny – świeżo mielony

Majonez pietruszkowy:

  • 4 łyżki stołowe majonezu kętrzyńskiego o smaku chrzanowym
  • 2 łyżki stołowe świeżo siekanej natki pietruszki
  • sok z 1/2 cytryny

Przygotowanie:

1. Ziemniaki – dobrze umyć, ugotować ze skórką w lekko osolonej wodzie. Pamiętać, żeby ziemniaków nie rozgotować tak, by nadawały się do pokrojenia. Pokroić na cztery części, a później w kostkę średniej wielkości.

2. Pora pokroić w cienkie półplasterki.

3. Szczypiorek i pietruszkę drobno posiekać.

Majonez pietruszkowy: W miseczce połączyć majonez kętrzyński o smaku chrzanowym, posiekaną natkę pietruszki i sok z cytryny. Zmiksować blenderem na gładką masę.

Do miski wrzucić pokrojone ziemniaki, pora, szczypiorek i pietruszkę. Doprawić wszystko świeżo mieloną solą i pieprzem. Dodać majonez pietruszkowy i pokruszony parmezan, uprzednio utarty na plasterki. Dokładnie wymieszać. Przed podaniem posypać jeszcze odrobiną szczypiorku, pietruszki i parmezanu.

Smacznego! 🙂

Na ulicy Prostej numer 28 zjesz ze smakiem!

Drugie spotkanie olsztyńskich blogerek kulinarnych za nami! Jako, że właśnie trwa festiwal najlepszych restauracji w Polsce, znany powszechnie jako Restaurant Week, uznałyśmy z dziewczynami, iż do doskonała okazja nie tylko, żeby się spotkać, ale także żeby dobrze zjeść! 🙂 W tym roku do wyboru były następujące restauracje: Gardenia, Lago, Tatarak, Wileńska, Yoko oraz Przystanek Zatoka (Siła k. Olsztyna). Propozycje dań w każdej z restauracji kuszące, zachęcające. Zatem wybrałyśmy!

W restauracji na ulicy Prostej numer 28 w Olsztynie czekał na nas pięknie nakryty stół. Deszczowy, jesienny wieczór nie sprzyjał fotografii kulinarnej, ale starałam się jak mogłam najlepiej, by oddać Wam choć trochę klimatu tego miejsca, tych dań, tego wieczoru… W Prostej 38 nie byłam już ponad 3 lata. Ale pamiętam, że jadłam tam rewelacyjne mule w białym winie, sałatkę z kurczakiem, no i kaczkę – najlepszą w mieście! Byłam bardzo ciekawa, czy w Prostej dalej tak dobrze karmią, bo gotują tam kucharze, których miałam okazję kiedyś poznać (oczywiście nie wszystkich 😉 – wspaniali ludzie z pasją i doskonałym smakiem.

Zdecydowałam się zatem na Menu B, a w nim:

Menu B

Łosoś jurajski
kiszone pomidory warmińskie/rukiew wodna/ikra z łososia/kawior z jabłka/sorbet jabłkowy

Podano przystawkę. Pomyślałam: „Dobrze się zaczyna!”. I rzeczywiście. Łosoś bardzo aromatyczny, przełamany przyjemną słodyczą sorbetu z jabłek i zamarynowaną rukwią wodną. Kawior z jabłka i ikra z łosia podbiły smak. Lubię, kiedy w jednym daniu są różne tekstury, ale wszystko do siebie pasuje i nic nie jest od parady. Tutaj wszystko było w punkt. Dla mnie jednak porcja o jeden kawałek łososia za duża, ale tylko dla mnie. Daję dyszkę!

Pierś kaczki
puree z jabłek/popcorn gryczany/pieczona cebula/pasternak/pieprznik jadalny/ciecierzyca/tymianek

Ze względu na danie główne zdecydowałam się tak naprawdę na to menu. Uwielbiam kaczkę i w tej edycji Restaurant Week miałam okazję spróbować już kaczki. Jednak kaczka w Prostej przebija wszystko! Doskonała, soczysta, aromatyczna, lekko krucha, i co najważniejsze nie gumowa. Połączenie pure z jabłek, pasternaka z ciecierzycą i sosem z kurkami stworzyło wspaniałą mieszankę smaków, do których z pewnością długo w myślach będę powracać. Krucha zamarynowana cebulka nie przebijała smakiem reszty, ale wspaniale się ze wszystkim łączyła. Jak dla mnie to danie jest godne podium Restaurant Weeka.
Ekler czekoladowy
koniak/mango/gąbka kawowa/mus karmelowy/lody słony karmel/mus z marakui

No i wisienka na torcie. Zdziwieni? Eklerek, ale jak to, gdzie? Też tak pomyślałam 🙂 Ale ta wersja eklera powaliła mnie na kolana. Z miękkiej, kawowej gąbki wypłynął wspaniały mus karmelowy z dodatkiem koniaku. Do tego lody z solony karmelem, mus z marakui i przecudowne, mini beziki, które urzekły mnie swym minimalizmem.

Menu B zdecydowanie zagrało w jednej drużynie z moimi kubkami sakowymi. To był dobry wybór!

Niektóre z dziewczyn zdecydowały się na menu A, a ja ukradkiem cyknęłam kilka zdjęć 😉

Menu A

Krem z topinambura
wędzone tofu/bułka bao/krem śliwkowy/imbir/marynowana kapusta czerwona
Pieczony okoń morski
humus/karmelizowana cykoria/puree z dyni/sos holenderski
Brownie z dynia i wanilią
ganache orzechowy/pomarańcza /gąbka kawowa

Dlaczego postanowiłam podzielić się z Wami moją relacją z wizyty w Prostej 38? Nie tylko ze względu na to, iż odbyło się tam nasze drugie spotkanie olsztyńskich blogerek. W obecnej, jesiennej edycji Restaurant Week, która zresztą jeszcze trwa do 31 października, miałam okazje spróbować czterech festiwalowych menu. Byłam w restauracji Tatarak, w restauracji hotelu Wileński, restauracji Lago, no i w Prostej 38. Bardzo chciałam odwiedzić Przystanek Zatoka, gdyż ich menu zachwyciło mnie już w wiosennej edycji Restaurant Week (o tym możecie przeczytać tutaj: http://www.sajkofankasmaku.pl/uncategorized/przystanek-zatoka-czyli-warminski-kulinarny-raj-dla-smakoszy/), ale czasu już nie starczyło.

Nie mam żadnych zastrzeżeń do menu pozostałych restauracji, które odwiedziłam, jednak według mnie restauracja Prosta 38 zaserwowała jedno z najlepszych menu festiwalowych tej edycji. Wszystkie potrawy od początku do końca doskonale przemyślane, co widać nawet po doborze wina przy każdej z pozycji w menu degustacyjnym. Jeszcze w żadnej z restauracji podczas tej edycji nie spotkałam się z tym zwyczajem. Przejścia między jedną potrawą, a drugą nieco się wydłużały, ale to ze względu na dużą ilość osób znajdujących się w restauracji. Dawno nie widziałam tak pełnej sali o tej porze na naszej olsztyńskiej starówce. Atmosfera i obsługa naprawdę bardzo na plus. I choć niby restauracja położona przy ulicy Prostej, to zdecydowanie „prosto” nie było… Długo po było jeszcze co wspominać. Z pewnością będę powracać w to miejsce, nie tylko w ramach Restaurant Week.

Dziękuję całemu zespołowi, który każdego dnia na nowo tworzy to miejsce! Było pysznie! 🙂

P.S. Kolejne spotkanie olsztyńskich blogerek kulinarnych już w grudniu. Wtedy bliżej Was z nimi zapoznam i opowiem o naszej grupie!

„Przystanek Zatoka”, czyli warmiński kulinarny raj dla smakoszy!

W tym roku pierwszy raz wzięłam udział w Restaurant Week na Warmii i Mazurach. Przeglądając stronę internetową wydarzenia dokładnie przeanalizowałam menu każdej z restauracji. Aż tu nagle natrafiłam na miejsce, o którym wcześniej nie słyszałam. Przystanek Zatoka – a gdzie to jest? – zapytałam mojego męża. Oboje zaciekawieni postanowiliśmy, że to będzie nasz cel tegorocznego Restaurant Week’a. Zarezerwowaliśmy stolik na godzinę 12.30. I to był strzał w dziesiątkę!

Jak się później okazało Przystanek Zatoka to jeszcze nie tak dawno znany Ośrodek Copernicus, który położony jest nad Jeziorem Wulpińskim w miejscowości Siła, tuż za Tomaszkowem.

Na miejscu kelner zaproponował nam miejsce przy oknie, a że widok rozpościera się na jezioro byłam w siódmym niebie. Nie wiem, czy wiecie, ale jestem nie tylko Sajkofanką Smaku, ale także przyrody 🙂 Moja córka zasnęła, więc mogłam w stu procentach delektować się każdą pozycją festiwalowego menu.

Żeby dostarczyć sobie większych wrażeń wybraliśmy z mężem różne menu – on A (mięsne), ja B (wegetariańskie), dzięki temu mogliśmy spróbować większej ilości dań.  A teraz spójrzcie, czym zachwycił nas Szef Kuchni Dariusz Malik ze swoją załogą.

Menu A

Przystawka: Tatar z jelenia/majonez jałowcowy/marynowana skorzonera/ pikle/ żółtko confit

 Talerz udekorowany świerkowymi gałązkami, siekane mięso jelenia, majonez jałowcowy – danie tworzy małą, leśną historię. Wszystko jest spójne, smaczne i bardzo aromatyczne! Do tego doskonałe pieczywo własnego wypieku z masełkiem. Mój mąż to ogromy „tatarożerca” i był nim zachwycony!

Danie główne: Pierś z perliczki / krokiet ziemniaczany / palony kalafior / kaszanka / jabłko / sos maderowy

Rewelacyjna kaszanka, która została zamknięta w chrupiącej kuleczce. Soczysta pierś perliczki z intensywnym sosem maderowym, chrupiącym kalafiorem i krokietem ziemniaczanym doskonale działały na kubki smakowe! No i ta prezentacja… Jem oczami i proszę o choć mały kawałeczek!

Deser: Assiette z czekolady

Assiette w tym przypadku to wariacja na temat czekolady. Jeden główny składnik zaprezentowany na różne sposoby. Tutaj mamy propozycję: ciasto, truflę, biszkopt, mus, świeże owoce, chrupiąca posypka. Słodkie, ale w punkt. Idealne dla czekoladożerców.

Menu B

Przystawka: Krem z pieczonego topinambura / słony karmel / lody i crumble z orzechów laskowych

Menu B należało do mnie. Przystawka po prostu mnie uwiodła! Pierwszy raz w życiu jadłam zupę z lodami. Ciepły krem z topinamburu w połączeniu z zimną kulką lodów, a do tego chrupiąca posypka słodko-słona z orzechów i karmelu. Wspaniałe! Chcę więcej!

Danie główne: Barwena / czarna soczewica / pak choi / pomidor / sos homarowy

Czarna soczewica i sos homarowy to moje nowe odkrycie. Mogłabym jeść na samo! Do tego delikatna ryba i pomidorki koktajlowe na ciepło, które uwielbiam! Chyba dobrze wybrałam… 😉

Deser: Tarta cytrynowa / marshmallows / kompresowana cytryna / honeycomb

No i jest! Talerz, na który czekałam.Tak, mam ogromną słabość do restauracyjnych deserów. A ten był tak pięknie podany, że aż szkoda było go jeść! Chrupiące ciasteczko, mus owocowy, marshmallows, plasterki miodu i niesamowicie intensywna w smaku kompresowana cytryna. Było słodko-kwaśno, jak lubię najbardziej.

Oboje z mężem wyszliśmy zachwyceni. To była prawdziwa kulinarna podróż – co danie, to inna przygoda. Długo zachwycaliśmy się kompozycjami na talerzach, połączeniem smaków, tekstur i zapachów, które były bardzo intensywne. Naprawdę nie pamiętam, kiedy jadłam coś tak dobrego w naszym regionie. I do tego ta piękna zastawa!

Uwieńczeniem całego obiadu była wizyta Szefa kuchni, który podszedł do nas na koniec. Wow! – pomyślałam. Bardzo miłe, że szef wychodzi do gości,  opowiada o swoim menu, pyta czy smakowało,  czy mamy jakieś uwagi, a przede wszystkim dzieli się z nami swoimi doświadczeniami i szczerze wyznaje, że to praca całej załogi. Wielkie ukłony również w stronę kelnera, który podając nam talerze od razu dokładnie wytłumaczył, co będziemy jedli. Wiedza obsługi to zawsze ogromny plus, bo nie trzeba zadawać mnóstwa pytań, co i jak, a ja niestety bardzo lubię pytać 😉

Na koniec udało mi się nawet zrobić pamiątkowe zdjęcie z Szefem Kuchni i kelnerem, który nas obsługiwał. Wielkie „chapeau bas”! Na pewno powrócimy, żeby spróbować dań z karty, która funkcjonuje na co dzień. Do zobaczenia!

Jeśli chcecie być na bieżąco zapraszam Was do polubienia strony. Piękne miejsce – koniecznie zajrzyjcie w wolnej chwili! Siła 85
11-036 Sząbruk

https://www.facebook.com/przystanek.zatoka/

Więcej o Restaurant Week znajdziecie w moim wcześniejszym wpisie TU

Dzień Kobiet w Olsztynie, czyli spotkanie w prawdziwie babskim gronie

Miniona sobota była naprawdę super!

Dzięki Roksanie z bloga Dzwoneczkowa znalazłam się na prawdziwie babskim spotkaniu z okazji Dnia Kobiet. Ogromnie cieszyłam się na to wyjście, ale też stresowałam. Czy Wy wiecie moje drogie Panie, że to moje pierwsze wyjście na CAŁY DZIEŃ z domu odkąd urodziłam moją córkę? Bardzo to przeżywałam, gdyż ciągle karmię piersią. Dziadkowie jednak stanęli na wysokości zadania, a moja córka chyba aż tak bardzo nie odczuła mojej nieobecności 😉 Co za ulga… nareszcie udało mi się dobrze zrelaksować!

Spotkanie odbyło się w Hotelu Kopernik w Olsztynie, gdzie spędziłam miło czas z innymi blogerkami i nauczyłam się nowych rzeczy podczas warsztatów, prowadzonych również przez kobiety.


Spotkanie rozpoczęło się od prezentacji produktów firmy Melaleuca, poprowadzone przez Justynę Muzyczuk i Aldonę Kondrat. Dowiedziałam się, że istnieją środki piorące, do sprzątania oraz kosmetyki i olejki eteryczne, produkowane z surowców roślinnych i mineralnych. Składniki produktów Melaleuca odznaczają się wyjątkową jakością, czerpiąc z natury jak najwięcej. Możemy być bliżej natury każdego dnia i stworzyć przyjazny dom, pachnący naturą. Nie zabrakło też drobnego upominku – w moim przypadku kieszonkowy odplamiacz – jak znalazł dla młodej mamy 🙂


Kolejny punkt programu stanowiło spotkanie ze wspaniałymi kobietami z kwiaciarni Kwietnik. Pod okiem instruktorek-kwiaciarek przygotowałyśmy kompozycje roślinne w słoiku. Szczerze mówiąc nie wiedziałam, że takie to proste! No i spójrzcie sami, jakie efektowne!

Klikając w logo poniżej przeniesiecie się na fanpage Kwietnika, gdzie zobaczycie, jakie cuda tworzą dziewczyny.

A oto moja pierwsza kompozycja wiosenno-wielkanocna w słoju, którą zrobiłam podczas warsztatów. Prawda, że piękna? 😉


Po smacznym obiedzie w restauracji Hotelu Kopernik cały nasz babiniec nauczył się od Ani z KluArt, jak w domowym zaciszu przygotować piękne, ekologiczne świece. Cały warsztat przeprowadzony był w bardzo luźnej, przyjaznej atmosferze, a po sali unosiła się cała gama naturalnych zapachów. Konwalia, bez, lawenda, mięta…

Klikając w logo poniżej  przeniesiecie się do magicznego świata Ani, pełnego pachnących i kolorowych świec. To prawdziwe arcydzieła! Moja pierwsza świeca w wersji mini – 100% wosk sojowy, barwnik w kolorze jagodowym i aromat o zapachu bzu lilak. Knot drewniany, który cudownie „skrzeczy” podczas spalania.

Hm… Może i świece zacznę w domu robić sama? Jedno jest pewne, tak mnie Ania zauroczyła, że kupiłam sobie jeszcze dwie jej autorstwa „Święty Spokój”, który zapalam przed snem i „Na zdrowie”, która poczeka na swoją kolej 😉


W prezencie dostałam jeszcze przepięknie ilustrowaną książeczkę pod tytułem „Różowa czapeczka” wydawnictwa Prószyński i S-ka. Autorem jest Andrew Joyner, tłumaczenie Adrianna Zabrzewska. Książeczka powstała w celu upamiętnienia Marszy Kobiet w 2017r., które odbyły sie wówczas na całym świecie. Ich symbolem były właśnie różowe czapeczki. Piękne rysunki kotów spodobały się również mojej córce 😉

A po powrocie mogłam zafundować sobie prawdziwe SPA w domowym zaciszu. Podejrzewam, że do jesieni maseczek wystarczy – 7’th Heaven dziękuję 😉


Ostatnio na spotkaniu blogerów byłam w 2016 roku.Wiadomo, że ciąża i początki macierzyństwa wyłączyły mnie trochę z blogerskiego życia, ale dzięki temu spotkaniu moja energia do działania wróciła. Poznałam wspaniałe kobiety, które tak jak ja lubią się dzielić swoją pasja z innymi, licząc się z tym, że nie każdemu może się podobać to, o czym piszemy. Nas jednak łączy pasja, traktowanie blogowania jako radość, odskocznię od codzienności, jeden z momentów w tygodniu, kiedy wiesz, że robisz coś dla siebie. Było mi bardzo miło i choć nie z każdą z Was zamieniłam słowo to mam nadzieję, że spotkamy się na kolejnym „zlocie” i poznamy się lepiej!


Dziękuję dwóm wspaniałym blogerkom kulinarnym z Olsztyna

MAJCE https://www.instagram.com/maja_domo/ 

AŚCEhttps://nieleniwapanidomu.wordpress.com/

które poznałam na spotkaniu i których blogami już się inspiruję. Wspólne zainteresowanie sprawiło, że przegadałyśmy prawie całe spotkanie! Serdecznie Was pozdrawiam 😉

DO NASTĘPNEGO RAZU! 

Czy aby na pewno Olsztyn pączkami stoi…?

W poszukiwaniu najlepszych pączków w Olsztynie ruszyłam bardzo spontanicznie. Ku memu zaskoczeniu najlepsze cukiernie w mieście nie miały w swojej ofercie tłuściutkich, drożdżowych kulek. Dowiedziałam się jednak, że wypiekane są w wybrany dzień tygodnia, bądź jedynie w tłusty czwartek. Nieco zmieszana udałam się zatem do miejsc, w których każdego dnia w słodkości zaopatruje się większość mieszkańców mojego miasta.

Kupiłam pięć pączków, nadzianych marmoladą owocową, po czym w domu odpowiednio zaszyfrowałam talerzyki i w ciemno oceniłam wypieki.

Było smacznie, słodko, ale nie obeszło się bez rozczarowań…

 

1. Cukiernia Tortex, ul. Dworcowa 25

Cena: 2zł

Zdecydowany faworyt! W ofercie w dzień powszedni cukiernia oferuje duży wybór świeżo smażonych pączków z wielorakim nadzieniem. Pączek jest puszysty, lekko sprężysty. Taki, jak lubię. Wspaniale pachnie drożdżami, jak u mamy! Na wierzchu spora ilość lukru. Ciasto słodkie, smaczne, wciągające! Pączki nadziewane po upieczeniu. Nadzienia na wierzchu, jak i w środku cukiernik nie żałował. Marmolada gęsta, lekko kwaśna, intensywnie owocowa. Pochłonięcie całego pączka zadowoli największego łasucha!

2. Piekarnia Łyse, stoisko w centrum handlowym Aura, al. Piłsudskiego 16
Cena: 2zł
Piekarnia regionalna. Na stoisko trafiłam przypadkiem i nie żałuję! Lukrowany pączek, obsypany wiórkami kokosowymi, o bardzo przyjemnym, drożdżowym zapachu. Ciasto lekkie,  sprężyste, nie za słodkie, o pięknym, żółtym kolorze. Nadzienie gęste, w smaku intensywne, bardzo owocowe, smaczne – zdecydowanie najlepsza marmolada ze wszystkich. Prawdziwy pączkowy rarytas!

3. Piekarnia cukiernia Dąbkowski, ul. Kościuszki 58
Cena: 1,80zł
Okrąglutki pączuś zachęca zza lady ogromną ilości słodkiego lukru. Ładny kolor skórki, ciasto nieco suche, ale smaczne, delikatne, lekko słone. Nadzienie owocowe typowe, nie wyróżnia się niczym specjalnym, lekko perfumowane, mało owocowe. Gdy najdzie nas ochota na „coś słodkiego” nada się.

4. Piekarnia cukiernia Jagodzianka, ul. Kołobrzeska 11B

Cena: 1,50zł

Słodki lukier, na którym wyczułam lekki posmak skórki pomarańczowej, której na pączku niestety zabrakło. Zapach bardzo przyjemny, ciasto lekkie, nie za słodkie, bardzo jasne, jednak nieco za suche. I pewnie nie miałabym zastrzeżeń, gdyby nie to nadzienie… mnie do gustu nie przypadło. Mało owocowe, lekko perfumowane, bardzo kiepskie. A szkoda.

5. Cukiernia Społem „PSS” Olsztyn, sklep firmowy Rogalik al. Piłsudskiego 2/8

Cena: 1,70zł

Okrąglutki pączuś z cienkim lukrem, mało aromatyczny. Po przegryzieniu czar pryska… Skóra sucha, twarda, o wyczuwalnym spalonym posmaku. Nie zachęca mnie, by gryźć dalej…  W środku również wielkie rozczarowanie. Nadzienia najmniej ze wszystkich! Ciasto gąbczaste, gumowate, suche. Przykro mi, ale najmniej apetyczny. Wielka ulga, że nie przyszłam po niego w tłusty czwartek…

Ranking znalazł się także na stronie internetowej magazynu kulturalno-kulinarnego KUKBUK, dla którego miałam przyjemność przeprowadzić ten jakże słodki pączkowy test. Po więcej zapraszam pod linkiem https://www.kukbuk.com.pl/gotuje-sie/5455,tlusty-czwartek-2017-najlepsze-paczki-w-polsce

Tam przeczytacie o najlepszych pączkach w Polsce.

‚Śniadanie na mieście”, czyli relacja z Restaurant Day w Olsztynie

13246323_1020321344718043_5150185440493618876_o

21 maja, w sobotę, o godzinie 11. wraz z Karoliną i Kamą przygotowałyśmy „Śniadanie na mieście” w Playschool w Olsztynie. Dla jednych było to pierwsze, dla innych drugie śniadanie. Menu było urozmaicone, więc każdy znalazł coś dla siebie. Dziś chciałam się z Wami podzielić jedynie relacją zdjęciową, z krótkimi opisami. Mam nadzieję, że mój wpis zachęci nie tylko Olsztyniaków do brania udziału w akcjach zorganizowanych przez blogerów i blogerki. To ludzie z pasją, którzy swoją pasją chcieliby zarażać innych i dzielić się z innymi tym, co dla nich ważne, i tym, co potrafią najlepiej. My akurat najbardziej lubimy gotować. Dziękuję wszystkim, którzy przybyli, spróbowali i z uśmiechem na twarzy zajadali!

Zatem czytajcie, oglądajcie, i częstujcie się – smacznego! 🙂

MENU „ŚNIADANIE NA MIEŚCIE”
RESTAURANT DAY
21 MAJA 2016

Ja, Sajkofanka Smaku, przygotowałam:

Chrupiące bagietki na trzy sposoby:
*z serem dojrzewającym, pomidorowym pesto i sosem miodowo-balsamicznym

13289013_1149667135097527_1939094396_n*z sałatką z rukoli, karmelizowaną botwinką, gruszką i kozim serem

13289029_1149666205097620_808481695_n
*z jajem, chrustem z boczku, pietruszkowym pesto, prażonymi pestkami dyni i słonecznika

received_1149668145097426A na deser:

Cytrynowo-limonkowy krem z mascarpone z karmelizowanym rabarbarem i truskawkami polane syropem z kwiatu czarnego bzu i miętą

13292940_1149667218430852_1199690690_nreceived_1149668578430716

Karolina z Co pysznego? przygotowała:

BROWNIE JAGLANE (wygląda kusząco, prawda? 😉 

received_1149668575097383

Sandwiche na trzy sposoby:

*BLT z bekonem, sałatą i pomidorem na chlebie tostowym

received_1149667041764203*Banh Mi z klopsikami wieprzowymi z dodatkiem majonezu, ze świeżą kolendrą, marynowaną marchewką i rzodkiewką, z chilli

received_1149667045097536
*Pan Bagat z tuńczykiem, jajkiem i warzywami

received_1149667915097449Śniadaniowy koktajl – lassi truskawkowe

KaMa z Tygiel Warmiński zaserwowała:

Tarta na kruchym cieście z pokrzywą i gorgonzolą (była przepyszna! 🙂

20160521_111600Babeczki z szynki parmeńskiej z podagrycznikiem i jajkiem sadzonym, pieprzem i kurdybankiem

received_1149668281764079Chłodnik z avocado

received_1149668285097412Kokosanki jaglane

Atmosfera była wspaniała, miejsce idealne na drugie śniadanie w gronie znajomych – na luźne pogaduszki i pyszne przekąski. Zresztą zobaczcie sami, jak było…

20160521_10561520160521_10570020160521_10564820160521_10564120160521_10562913235370_1022094244540753_3329490718474570475_o13227854_1022094027874108_8463226220594245508_oSerdecznie zapraszam Was do odwiedzenia stron moich serdecznych koleżanek-blogerek: Karolina -> Co pysznego? i Kama -> Tygiel Warmiński

Wielkie, wręcz ogromne podziękowania za zorganizowanie imprezy, zaproszenie do wspólnego gotowania, niezwykłą zabawę i udostępnienie zdjęć dla Marty Niedźwiedź z Playschool! 🙂

PlaySchool

Być może wkrótce znowu coś wspólnie ugotujemy…. 😉

Pierwsze Olsztyńskie Mikołajki

DSC_0769

6. grudnia. Mikołajki.

Jak byłam młodsza, wieczór przed Mikołajkami, rodzice zawsze powtarzali, żeby dobrze wyczyścić buty, bo inaczej Mikołaj do mnie nie przyjdzie. Pamiętam, jak z moją siostrą przygotowywałyśmy buty i ustawiałyśmy je pod łóżkiem, albo w korytarzu. O poranku biegłyśmy z niepewością, czy tylko nasze buty nie zostały pominięte. I wiecie co – Mikołaj nigdy nas nie zawiódł (dzięki mamo i tato :)!

W tym roku w Olsztynie zorganizowano Pierwsze Olsztyńskie Mikołajki.

Wszystko zaczęło się od wiadomości: „Napisz list do świętego Mikołaja, przygotuj prezent dla osoby, którą wylosujsz i wpadnij na imprezę z mnóstwem zabaw, atrakcji i niespodzianek. Dostaniesz prezent i poczujesz się jak w dzieciństwie :)”  – super, prawda? 

Wspaniała inicjatywa, która wyszła od bardzo pozytywnych i kreatywnych ludzi – bardzo Wam DZIĘKUJĘ, że mogłam uczestniczyć w tym niezwykłym wydarzeniu. Trochę przypomniało mi to dziecięce lata, kiedy byłam w szkole podstawowej. A jak było? O ty poniżej 🙂

Continue reading

Moje pierwsze warsztaty kulinarne :)

W minionym tygodniu obchodziliśmy Światowy Dzień Książki. Z tej okazji Książnica Polska i czytay.pl zorganizowały olsztyński BookFest, który trwał od 23 do 25 kwietnia.

W programie m.in. warsztaty szycia, warsztaty kulinarne, spotkania autorskie, noc tanich zakupów i maraton filmowy oraz wspólne czytanie książek. Uważam, że była to rewelacyjna akcja, która pozwoliła na spędzenie w tych dniach czasu w bardzo kulturalny sposób.

Continue reading