Sałatka ziemniaczana z porem, szczypiorkiem i majonezem pietruszkowym

Majonez kętrzyński gości w moim od zawsze! Rozsmakowałam się w nim już za czasów dzieciństwa, kiedy to mama w niedzielne śniadanie serwowała jaja na miękko z majonezem kętrzyńskim. Wówczas istniał on tylko w wersji klasycznej. Obecnie firma rozwija się i ma w swojej ofercie już majonezy smakowe. Ja uwielbiam chrzan, więc gdy zobaczyłam majonez o smaku chrzanowym w paczce od razu pomyślałam, że na pierwszy ogień zrobię z nim jakąś smaczną i prostą sałatkę. Oprócz majonezów od kętrzyńskiego możemy spróbować też w musztard i piernika, który piekłam jeszcze jako nastolatka. Pamiętam, że na opakowaniu był również przepis na polewę, którą wyjadałyśmy z siostrą z rondelka! Ach, wspomnienia….

Zapraszam Was na stronę „Kętrzyńskiego”, na której znajdziecie pełną ofertę, możecie zapoznać się z historią firmy oraz na bieżąco śledzić aktualności http://majonezy-ketrzyn.pl/ 🙂

P.S. Prawda, że majonez kętrzyński o smaku chrzanowym idealnie zgrał się z aktualną porą roku ? Jesienny liść przepiękne komponuje się ze słoiczkiem!


Sałatka ziemniaczana z porem, szczypiorkiem i majonezem kętrzyńskim na pietruszkowy smak!

Składniki:

  • 6 ziemniaków średniej wielkości
  • 8-10 cm biała część z pora
  • 2 czubate łyżki stołowe posiekanego szczypiorku
  • 1 łyżka stołowa tartego  na płatki parmezanu
  • 1 łyżka stołowa posiekanej natki pietruszki
  • Sól gruboziarnista – świeżo mielona
  • Pieprz czarny – świeżo mielony

Majonez pietruszkowy:

  • 4 łyżki stołowe majonezu kętrzyńskiego o smaku chrzanowym
  • 2 łyżki stołowe świeżo siekanej natki pietruszki
  • sok z 1/2 cytryny

Przygotowanie:

1. Ziemniaki – dobrze umyć, ugotować ze skórką w lekko osolonej wodzie. Pamiętać, żeby ziemniaków nie rozgotować tak, by nadawały się do pokrojenia. Pokroić na cztery części, a później w kostkę średniej wielkości.

2. Pora pokroić w cienkie półplasterki.

3. Szczypiorek i pietruszkę drobno posiekać.

Majonez pietruszkowy: W miseczce połączyć majonez kętrzyński o smaku chrzanowym, posiekaną natkę pietruszki i sok z cytryny. Zmiksować blenderem na gładką masę.

Do miski wrzucić pokrojone ziemniaki, pora, szczypiorek i pietruszkę. Doprawić wszystko świeżo mieloną solą i pieprzem. Dodać majonez pietruszkowy i pokruszony parmezan, uprzednio utarty na plasterki. Dokładnie wymieszać. Przed podaniem posypać jeszcze odrobiną szczypiorku, pietruszki i parmezanu.

Smacznego! 🙂

Sałatka z żółtych pomidorów i sera korycińskiego z żurawiną

Żółte pomidory z Łęgajn oraz ser z Korycina zakupiłam na Targach Ogrodniczych w Olsztynie. Pamiętam, że ostatnio byłam tam jako licealistka z moimi rodzicami. Jak ten czas szybko leci! Na targach było bardzo dużo wystawców, ale jeszcze więcej było ludzi, którzy wybrali się po zakupy drzew, krzewów, kwiatów i wspaniałego regionalnego jedzenia – tu zdecydowanie wkraczam ja 😀

Urzekł mnie kolor tego wspaniałego pomidorka – żółty, słoneczny, przywołujący wiosnę na talerzu jak żadne inne warzywo! Jak podaje producent „Beef żółty ma mięsiste, dobrze wypełnione owoce”. A do tego ser koryciński z żurawiną – zawsze kupuję od Pana z Korycina, kiedy tylko pojawię się na targach żywności regionalnej. Do sałatki dodałam musztardę i ocet jabłkowy z Octimu z Olsztynka, miód od sąsiada i … powstała prawdziwie regionalna sałatka! Wspaniała na drugie śniadanie, do pracy, na podwieczorek czy grilla. To co? Do kuchni marsz! 🙂

Sałatka z żółtego pomidora i sera korycińskiego z żurawiną

Porcja dla jednej osoby

Składniki:

  • 1 duży żółty pomidor z Łęgajn
  • 1 gruby plaster sera korycińskiego z żurawiną
  • 1 łyżka musztardy francuskiej
  • 2 łyżki siekanego młodego szczypiorku
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka octu jabłkowego 6% Octim z Olsztynka
  • 1 łyżeczka miodu
  • świeżo mielony pieprz
  • świeża nać kopru do dekoracji

Pomidora myjemy, usuwamy gniazdo nasienne, kroimy w kostkę.Z dużego kawałka sera odkrawamy solidny plaster, który kroimy na wielkość podobną do pomidora. Dodajemy posiekany szczypiorek, musztardę francuską, oliwę z oliwek, miód i ocet jabłkowy. Dokładnie mieszamy. Dodajemy świeżo mielony pieprz do smaku. Dekorujemy koprem i szczypiorkiem.

SMACZNEGO!

P.s. post nie był sponsorowany. To moje gusta i preferencje, zawsze szukam lokalnych dostawców – dbajmy o to, co dobre, nasze, polskie!

SAŁATKA Z SERKIEM WIEJSKIM BEZ LAKTOZY I KASZĄ BULGUR

Każdy, kto mnie zna wie, że jestem ogromną fanką serka wiejskiego. Za czasów studenckich potrafiłam jeść go trzy razy dziennie: na śniadanie obiad i kolację, zmieniały się tylko dodatki 🙂 Teraz serek wiejski zajadam głównie na śniadanie lub kolację. Zazwyczaj śniadanko – słodkie dodatki, kolacja – warzywne. Dlatego, gdy tylko na durszlak.pl zobaczyłam konkurs , w którym trzeba użyć jednego ze składników marki MLEKOVITA – bez namysłu rzuciłam się na serek wiejski bez laktozy! Od niedawna zaczęłam używać produktów bez laktozy, bo po prostu mi smakują. A że wiosna wokół i lato tuż tuż postawiłam na sałatkę. Idealną do pracy, szkoły, na drugie śniadanie, kolację, jako dodatek do obiadu, na grilla… po prostu wszędzie. Także częstujcie się, a ja idę szukać kolejnych inspiracji i pomysłów na serek wiejski. Może wkrótce poczęstuję Was jakimś przepisem na słodko? 😉


SAŁATKA Z SERKIEM WIEJSKIM BEZ LAKTOZY I KASZĄ BULGUR

Składniki:

  • 180 g  SERKA WIEJSKIEGO BEZ LAKTOZY MLEKOVITA
  • 50 g ugotowanej i ostudzonej kaszy bulgur
  • 1/2 długiego zielonego ogórka
  • 1/2 świeżej czerwonej papryki
  • 1 mała szalotka
  • 2 duże rzodkiewki
  • 5 pomidorów suszonych z zalewy
  • garść siekanego szczypiorku
  • świeżo siekana bazylia i nać pietruszki
  • 1 łyżka uprażonych pestek dynii
  • świeża bazylia do dekoracji

Do przyprawienia:

  • 4 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
  • świeżo mielony pieprz
  • 2 łyżeczki musztardy francuskiej
  • 3 łyżki oleju rzepakowego
  1. Ugotować kaszę bulgur w wodzie ( 15 minut). Odsączyć na sicie, ostudzić.
  2. Ogórka, rzodkiewkę, paprykę, suszone pomidory, cebulkę pokroić w małą kosteczkę.
  3. Szczypiorek, natkę pietruszki, bazylię posiekać. Kilka listków bazylii pozostawić do dekoracji.
  4. Na suchej patelni lekko podprażyć pestki dyni.
  5. W dużej misce wymieszać ze sobą warzywa, ugotowaną i ostudzoną kaszę, serek wiejski, uprażone pestki dyni. Doprawić wszystko musztardą francuską, sokiem z cytryny, świeżo mielonym pieprzem i olejem rzepakowym.

SMACZNEGO! 🙂


Mlekovita - najlepsza na każdą porę dnia

Sałatka z wędzonym twarogiem, granatem i dresingiem balsamiczno-miodowym

Wiosną zawsze warto poeksperymentować w kuchni z sałatkami. Zapewne już się domyślacie, że u mnie sałatek nie brakuje każdego dnia. Zajadam je głównie na obiady i kolacje. Lubię je także podawać znajomym, choć oni nie przepadają za zieleniną. Ale liczę, że nadejdzie taki dzień, w którym i oni przeniosą do swojej kuchni więcej świeżych warzyw. Moja dzisiejsza propozycja to wspaniała kompozycja zdrowia dla każdego. Doskonale sprawdzi się na spotkanie z przyjaciółmi, do pracy, bądź na domową imprezkę. Częstujcie się na zdrowie!


Sałatka z wędzonym twarogiem i granatem

  • 250 g twarogu wędzonego
  • 1 mały granat (pestki)
  • świeża kolendra
  • świeże listki mięty
  • świeże listki bazylii
  • garść prażonych ziaren słonecznika
  • 2 buraki ugotowane lub upieczone
  • 100 g sałaty masłowej (najlepiej małe listki)
  • 100 g roszponki

Sałatę i roszponkę dokładnie płuczemy i osuszamy. Rozrywamy nieregularnie do miski. Kroimy buraka w większą kostkę i rozrzucamy na sałacie. Posypujemy twarogiem, świeżymi listkami mięty, kolendry i bazylii. Na koniec rozrzucamy ziarenka granata i uprażone na suchej patelni ziarenka słonecznika. Przed podaniem polewamy sosem balsamiczno-miodowym.

Dresing balsamiczno-miodowy

  • 3 łyżki octu balsamicznego 6% (ja użyłam Octim)
  • 2 łyżki glazury balsamicznej o smaku figi (ja użyłam Octim)
  • 120 ml oleju rzepakowego
  • czubata łyżka miodu
  • 3 łyżki letniej wody przegotowanej

Wszystkie składniki przelać do miseczki, po czym zmiksować blenderem.

Mini domówka na pierwsze urodziny, czyli ekspresowe menu nie tylko na roczek

Odkąd zaszłam w ciążę postanowiłam sobie, że zorganizuje dla mojej córki roczek. Nigdy nie myślałam jednak nad formą. Nie chciałam robić żadnej imprezy w lokalu. Czy w dzisiejszych czasach można jeszcze zorganizować urodziny w domu? Owszem można, potrzebne są tylko dobre chęci, porządna organizacja i pomoc najbliższych. Organizacja urodzinek w domu wiąże się oczywiście ze sprzątaniem, ale to chyba jedyny minus. Poza tym widzę same plusy. Po pierwsze dziecko jest u siebie i dobrze się czuje, ma swoje zabawki, swój kącik, czuje się swobodnie i nie marudzi. Inne dzieci też czują się swobodniej, bo mogą sobie wszędzie pobiegać i razem się pobawić pod opieką dorosłych. Po drugie, mama, czyli w tym przypadku ja, może przez kilka godzin oddać pod opiekę swoje dziecko i zaszyć się w kuchni, wyskoczyć na zakupy – to taka mała odskocznia od codzienności. Organizacja takiej imprezki jest dla nas małym wyzwaniem, więc i adrenalina trochę nam podskoczy, a nasz codzienny schemat dnia ulegnie urozmaiceniu. Ja gości miałam wielu-niewielu, sami oceńcie – 11 osób dorosłych i 3 dzieci. Miejsca wiele w mieszkaniu nie było, zatem postawiłam na szwedzki stół. Przygotowałam takie menu, w którym każdy z pewnością znalazł coś dla siebie, a mógł spokojnie sięgnąć po talerzyk i wędrować z przekąską po całym domu. Myślę, że każdy czuł się luźno i swobodnie. A czy smakowało? To już pytanie do moich gości 🙂 Pamiętajmy też, by organizacja takiej imprezy odbyła się w godzinach, kiedy nasze dziecko jest najbardziej aktywne – w naszym przypadku była to godzina 17-19. Myślę, że to też miało duży wpływ na jej zachowanie.

Dla Was serwuję menu, które możecie wykorzystać podczas swojej mini imprezki w domu – nie tylko na pierwsze urodziny. Menu oczywiście bardziej jest nastawione na dorosłych – dzieci zjadły kawałek torta (i to nie cały) oraz owoce i to zupełnie wystarczy na podwieczorek 🙂

P.S. Moja córka była chyba najszczęśliwsza na świecie – śmiała się, ze smakiem zajadała owoce i swój kawałek torta, a po wszystkim baaardzo szybko zasnęła.

Czego potrzebujecie, żeby przygotować mini imprezkę w domu?

  • kolorowe balony, girlandę, serpentyny, kubeczki i talerzyki jednorazowe dla dzieci – możecie zamówić na allegro, specjalnych sklepach internetowych lub stacjonarnie w sklepie papierniczym lub księgarni,
  • gadżety do wspólnych zdjęć – wąsy, okulary, czapeczki (bardzo fajne i tanie znajdziecie w Pepco)
  • dla starszych może być porcelana i łyżeczki/widelczyki do ciasta, trąbki, serwetki.
  • U nas pojawił się jeszcze pamiętny album, w którym każdy dokonał pamiętnego wpisu dla maluszka 🙂


A co do jedzenia?

Na słono:

Na deser:

A co do picia?

  • Sok pomarańczowy i sok jabłkowy
  • woda niegazowana
  • kawa, herbata
  • wino musujące bez alkoholu 🙂

Poniżej prezentuję Wam zdjęcia, jak to u mnie było 🙂


Głównym punktem programu był jednak wspaniały tort urodzinowy, który przygotowała dla mojej córki moja koleżanka. Robi wspaniałe torty – ten był idealny, jak sobie wymarzyłam! Bardzo dobrze nasączony biszkopt, pyszne kremy – jeden frużelina truskawkowa, drugi śmietanka z mascarpone i owocami (maliny, borówki), a wszystko obłożone śmietanką z białą czekoladą – chyba dobrze zapamiętałam? 😉 A na górze kwiatki i kaczuszka. Milena robi piękne torty – zresztą zobaczcie sami http://tortynidzica.blogspot.com/ Bądźcie na bieżąco i śledźcie Milenę na FB https://www.facebook.com/tortynidzica/ 

Moi gości zajadali ze smakiem – a tort zniknął w 15 minut. Poniżej możecie zobaczyć, jak się prezentował, prawda, że wspaniale?

A czy Wy nadal wyprawiacie mini imprezki w domu dla swoich maluszków? Ja na pewno będę robić to co roku! To doskonała okazja do spotkania z najbliższymi, spróbowania nowych przysmaków i ucieczki od codzienności. Tak niewiele, a tyle radości, prawda? 😉

Ulubiona sałatka matki karmiącej

Rok temu zostałam mamą. I choć zawsze lubiłam się zdrowo odżywiać to karmiąc piersią postanowiłam, że będę starać się jeść jeszcze lepiej i smaczniej 🙂

Początki wiadomo były trudne, wtedy to prym w garach wiódł mój mąż, który cały dwutygodniowy urlop tatusiowy spędził na bieganiu do sklepu po zakupy, przygotowywaniu posiłków i sprzątaniu. Od samego początku udało mi się wprowadzić zdrowe nawyki, a że byłam po cesarskim cięciu miałam ku temu lepszą drogę, bo od trzech dni praktycznie nic nie jadałam 😀

Za to moja mała K. nadrabiała i ssała całe dnie, całe noce… Dużo czytałam będąc jeszcze w ciąży, że nie istnieje już pojęcie diety matki karmiącej. Choć nie ukrywam, że już na pierwszej wizycie położna zaznaczyła „Żebym tylko jajecznicy na boczku nie jadała!”. No nie jadłam na boczku, ale jajecznicę owszem wcinałam. Na szczęście obyło się bez kolek i innych przykrości brzuszkowych. No i tak zostało. Diety nie stosowałam i nie stosuje do dziś, po prostu wprowadziłam w życie kilka prostych rzeczy:

  • Na moim talerzu królują sałatki: owocowe, warzywne, z kurczakiem, z rybą, z mnóstwem ziół i bakali;
  • Na obiad rozsmakowałam się w pulpecikach na różne sposoby, podane z różnymi kaszami i surówkami;
  • Kapusta kiszona i ogórki kiszone – obowiązkowo w lodówce muszą być! 🙂
  • Lubię zacząć dzień od pożywnego koktajlu, musli na wodzie, czy owocowej jaglanki;
  • Na kolacje wcinam twarożki, jogurty naturalne, zajadam bakalie i sałaty.

A co z zachciankami na słodkości? Oczywiście nikt mi ich nie zakazał, ani ja ich nikomu nie zakazuję, ale wiem, że to jeden z moich wielkich nałogów i staram się z nim walczyć na każdym kroku. Zaobserwowałam też, że wraz z ograniczeniem słodyczy chęć na podjadanie, podskubywanie czegoś jakby gdzieś się ulotniła, teraz częściej nachodzi mnie na kwaśne, aniżeli na słodkie.

  • W początkach karmienia chęć na słodycze zastępowałam ziarnami słonecznika (prażyłam je sobie na patelni), suszonym morelami i daktylami, a podczas nocnych karmień ratowały mnie owocowo-warzywne musy wyciskane dla dzieci 😀
  • W weekendy i święta pozwalam sobie na domowe ciasto, bądź kawałek drożdżaka z cukierni; ze smakiem zajadam gorzką czekoladę;
  • Piję w południe jedną filiżankę kawy, do której dodaję łyżeczkę prawdziwego kakao – rewelacja!
  • W chwilach słabości piję wodę, herbatki ziołowe i owocowe.

Moja córka za chwilę skończy roczek. A mi coraz bardziej spodobało się to kolorowe odżywianie. Moja K. zjada już posiłki razem z nami. Póki co nie daję jej słodyczy, miksuje jej owoce, bądź piekę dla niej coś sama. Jogurty zjada naturalne i tak jak ja uwielbia owoce i warzywa. No może z kaszami jest trochę gorzej, ale ziemniaczki owszem i ogórek kiszony. A kanapeczka i jajecznica podstawowe w menu. Na słodkości jeszcze z pewnością przyjdzie pora 🙂

Nadal karmię moją córkę piersią. Wielokrotnie myślałam o odstawieniu, lecz wszystkie próby kończyły się niepowodzeniem. Trochę z tego powodu przepłakałam, rodzina nie ma ze mną lekko, bo wiadomo jak to hormony kobiecie na macierzyńskim buzują 😉 I tak z biegiem czasu polubiłam to karmienie piersią. Będąc w ciąży nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić jak to będzie, wręcz wstydziłam się, że będę musiała kiedyś przy kimś nakarmić moje dziecko piersią. Jednak los obdarzył mnie mlekiem dla K. i postanowiłam, że z tego skorzystam. Nie będę ukrywać, że kosztowało mnie to wiele wyrzeczeń: każdy wieczór w domu, nieprzespane noce (do dziś ani jednej nie przespałam 🙂 ), nie pamiętam już kiedy obejrzałam cały film, bądź odcinek ulubionego serialu. W kuchni i w blogowaniu też trochę się zapuściłam, bo każda wolną chwilę przeznaczałam na drzemkę (w sumie do dziś przeznaczam). Ale powiedzcie sami: czy to jest teraz najważniejsze? Z biegiem czasu ilość karmień się zmniejsza. Teraz to już głównie poranki, wieczory i noce. Ale te karmienia są już zupełnie inne. Są pełne miłości, czułości, bliskości, zrozumienia. Ciężko je odstawić, gdy dziecko domaga się piersi i czeka, patrzy w oczy, mówiąc „Mama”. Niebawem czeka mnie powrót do pracy i nie wiem, czy uda mi się zachować ten piękny rytuał. Jedno jest pewne, że zostanie to w mojej pamięci już na zawsze i uważam, że to cenny dar i nagroda w zamian za to, że nie mogłam urodzić naturalnie. W życiu bym nie pomyślała, że tyle wytrwam. Ba, nigdy bym nie pomyślała, że można nie przespać całej nocy przez cały rok! 😉

A poniżej drogie mamy dzielę się z  Wami przepisem na moja ulubioną sałatkę, którą zajadam się przynajmniej raz w miesiącu 🙂 Na zdrowie!


Ulubiona sałatka matki karmiącej  – Sałatka z awokado i tuńczykiem

Receptura na jedną osobę:

  • 1 sztuka awokado odmiany Hass
  • 100g tuńczyka w sosie własnym
  • 1 jajo rozmiar M
  • Świeży szczypiorek
  • Świeża nać pietruszki
  • Oliwa z oliwek BIO
  • Sól i pieprz do smaku
  • Sok z połowy cytryny

Przygotowanie:

  1. Awokado obrać ze skórki, usunąć pestkę, pokroić w kostkę. Skropić sokiem z cytryny.
  2. Tuńczyka odsączyć z zalewy.
  3. Koper i pietruszkę posiekać.
  4. Jajo ugotować na twardo (od momentu wrzenia wody 8 minut – woda osolona).
  5. Na talerzu ułożyć awokado, tuńczyka, jajo, dodać pietruszkę i koper. Doprawić solą i pieprzem, polać obficie oliwą, dobrze wymieszać i zajadać!

 

 

Sałatka z fetą, pomidorami i dresingiem musztardowo-miodowym

Lato w pełni! Zachęcam Was do jedzenia ogromnej ilości warzyw i owoców, które o tej porze roku smakują najlepiej!

Nie mogłam oprzeć się tym małym, słodkim, kolorowym pomidorkom i przygotowałam z nich sałatkę, do której dorzuciłam słoną fetę, a wszystko polałam słodko-ostrym dresingiem miodowo-musztardowym. Zdecydowanie zapraszam do degustacji! 😉

Sałatka z fetą, pomidorami cherry i dresingiem miodowo-musztardowym

Składniki na 2 porcje:

  • 200 g ulubionego miksu sałat (u mnie active od Fit&Easy)
  • 20 pomidorków koktajlowych (u mnie 10 pomarańczowych i 10 czerwonych)
  • 6 suszonych pomidorów z zalewy
  • 150 g oryginalnego sera feta (z mleka koziego i owczego)
  • 6 suszonych śliwek
  • garść łuskanych ziaren słonecznika

Dresing musztardowo-miodowy:

  • 1 łyżka stołowa miodu wielokwiatowego płynnego
  • 1 łyżka stołowa ostrej musztardy (np. sarepskiej, Dijon)
  • 1 łyżka stołowa octu jabłkowego
  • 2 łyżki stołowe oleju rzepakowego

DO DZIEŁA!

Sałatę dokładnie opłukać i osuszyć. Pomidorki umyć, osuszyć, pokroić na pół pod skosem. Ser feta pokroić w kostkę. Pomidory suszone i śliwki suszone pokroić dowolnie np. w paski. Słonecznik uprażyć na suchej patelni.

Składniki na dresing połączyć w naczyniu, zmiksować blenderem.

Na dwóch dużych głębokich talerzach rozłożyć sałatkę, polać dresingiem i posypaĆ ziarnami słonecznika.

SMACZNEGO! 🙂

Wiosenna sałatka z łososiem wędzonym i Olejem z Czarnuszki

Uwielbiam oleje tłoczone na zimno. Są idealne do sałatek, tatarów, zimnych przekąsek, przystawek i serów dojrzewających. Jakiś czas temu miałam okazję przygotować pyszną sałatkę z olejem rydzowym od firmy Semco – poniżej link do przepisu:

Kuskus z pieczonymi warzywami, świeżą miętą i olejem rydzowym

Tym razem zdecydowałam się na użycie oleju z czarnuszki. Czarnuszka od zawsze zachwyca swymi zdrowotnymi właściwościami – pozytywnie wpływa na działanie układu immunologicznego, poprawia wygląd naszej skóry, reguluje poziom cukru we krwi i wspomaga anemików.

W firmie Semco z najwyższej jakości polskich nasion czarnuszki siewnej (Nigella Sativa), według starej metody tłoczenia na , wytwarzany jest Olej z Czarnuszki o charakterystycznym gorzkim i korzennym posmaku i zapachu z wyraźną nutą pieprzu i kminu. Wspaniale nadaje się do sałatek i świeżo pieczonego chleba. Częstujcie się na zdrowie – wiosna idzie! 🙂

Więcej o olejach tłoczonych na zimno znajdziecie na stronie producenta: www.semco.pl. 

A ja dostałam paczuszkę z takimi wspaniałościami – uwielbiam! 🙂

Wiosenna sałatka z łososiem wędzonym i Olejem z Czarnuszki

Składniki:

  • 200 g ulubionego miksu sałat
  • garść kiełków brokuła
  • garść kiełków jarmużu
  • 1 żółta papryka
  • 100 g łososia wędzonego
  • 200 g sera typu feta półtłustego
  • garść prażonych na suchej patelni nasion słonecznika
  • 6 rzodkiewek
  • przyprawa do sałatek
  • Olej z Czarnuszki Semco
  • świeża mięta

Przygotowanie:

Sałatę płuczemy i osuszamy. Do dużej miski rozrywamy dowolnie liście, dodajemy kiełki brokuła i jarmużu, pokrojoną w paseczki paprykę, pokrojoną rzodkiewkę, łososia wędzonego i pokrojony w kostkę ser. Doprawiamy przyprawą do sałatek. Dokładnie mieszamy. Przed podaniem polewamy Olejem z Czarnuszki i ozdabiamy liśćmi świeżej mięty. Możemy podać z ciepłą bagietką.

SMACZNEGO! 🙂

Sałatka z tuńczykiem, gruszką, suszonymi pomidorami i olejem lnianym

Choć za oknem jeszcze szaro i ponuro, wielkimi krokami zbliża się wiosna. Warto zatem zadbać o odpowiednią dietę, by czuć się lekko i zdrowo. Dziś przygotowałam bardzo prostą sałatkę, która jest prawdziwą skarbnicą witamin i dostarczy Wam mnóstwo energii. Lekko słony tuńczyk, aromatyczne suszone pomidory i słodka gruszka stworzyły kompozycję idealną, którą można się rozkoszować!

Sałatka z tuńczykiem, gruszką, suszonymi pomidorami i olejem lnianym

Składniki:

  • opakowanie ulubionego gotowego miksu sałat, bądź zrobionego samemu z różnych rodzajów sałat
  • puszka tuńczyka w sosie własnym
  • 200 g suszonych pomidorów z zalewy (wystarczy z jednego słoiczka o pojemności około 300ml)
  • 2 świeże, dojrzałe gruszki
  • garść prażonych ziaren słonecznika
  • olej lniany tłoczony na zimno
  • ulubione suszone zioła do doprawienia

Przygotowanie:

  1. Miks sałat opłukać, osuszyć, przełożyć do dużej miski.
  2. Tuńczyka odsączyć z zalewy.
  3. Pomidory suszone pokroić w paski, bądź grubszą kostkę.
  4. Gruszki umyć, obrać ze skóry, pokroić na cztery wzdłuż, a następnie w plastry o grubości około 1-1,5cm.
  5. Łuskane ziarna słonecznika podprażyć na rumiano na suchej patelni.
  6. Wszystko dokładnie wymieszać w misce.
  7. Doprawić suszonymi ziołami i polać obficie olejem lnianym, bądź innym ulubionym olejem tłoczonym na zimno (np. z czarnuszki, rydzowym).

Sałatka w stylu włoskim – idealna na spotkanie z przyjaciółmi

sał7

Pragnę podzielić się z Wami przepisem na sałatkę, którą ostatnio miałam przyjemność jeść u moich przyjaciół. Troszkę ją zmodyfikowałam po swojemu, ale wierzcie mi – na letnie spotkanie z przyjaciółmi będzie idealna! Na zdrowie 😉

Sałatka w stylu włoskim

Składniki:

  • 400 g makaronu typu świderki
  • opakowanie świeżej rukoli
  • 120 g tartego parmezanu
  • 1 słoiczek suszonych pomidorów z zalewy (+ oliwa z zalewy)
  • 8 plastrów szynki dojrzewającej typu serrano
  • 150 g czarnych oliwek
  • 1 łyżka stołowa suszonych ziół prowansalskich
  • 3 łyżki stołowe octu balsamicznego
  • świeża bazylia

DO DZIEŁA!

  1. Makaron ugotować w wodzie wg instrukcji na opakowaniu ( u mnie al dente 8 minut).
  2. Rukolę opłukać, przebrać, osuszyć.
  3. Parmezan zetrzeć na tarce o małych oczkach, bądź kupić już starty.
  4. Pomidorki suszone z zalewy pokroić w paseczki.
  5. Plastry szynki pokroić w paseczki, bądź kostkę.
  6. Czarne oliwki pokroić na pół.
  7. Wszystko razem wymieszać w dużej misce. Doprawić ziołami, octem balsamicznym i oliwą z zalewy z pomidorków. Wymieszać.
  8. Podawać z siekaną świeżą bazylią.

SMACZNEGO! 🙂

sał6sał4sał3sał1