Sałatka makaronowa z majonezem i warzywami

Uwielbiam sałatki – to już na pewno wiecie 🙂 Ostatnio przygotowałam sałatkę z makaronem, warzywami i majonezem. Używam Majonezu Kętrzyńskiego, bo od zawsze gości on w moim domu. Mój tata pochodzi z okolic Kętrzyna, stąd nie wyobrażam sobie nie dodać innego majonezu świątecznej sałatki jarzynowej czy jaja na twardo. Sałatka, mimo dodatku majonezu, jest lekka, pożywna i zdrowa. Bez mięsa, za to z mnóstwem warzyw, serem feta, ziołami – częstujcie się na zdrowie! 🙂


Sałatka makaronowa z majonezem i warzywami

– 200 g makaronu typu drobne kolanka
– 1 papryka zielona
– 1 papryka czerwona
– garść posiekanej natki pietruszki
– garść pokrojonego drobno szczypiorku
– 8 pomidorków koktajlowych
– 100 g sera feta pokrojonego w kosteczkę
– 3 łyżki stołowe majonezu kętrzyńskiego o smaku czosnkowym
– ½ łyżeczki suszonych ziół prowansalskich
– pieprz, sól

Makaron ugotować w osolonej wodzie al dente (8 minut). Papryki pokroić w drobną kostkę, natkę pietruszki i szczypior drobno posiekać. Pomidorki koktajlowe pokroić wzdłuż na 4 części. Ser feta pokroić w drobną kostkę. Wszystkie składniki wymieszać w dużym naczyniu razem z majonezem, ziołami, pieprzem i solą.
Smacznego!

Buraczane smoothie, czyli akcja regeneracja!

Walka z okropnym choróbskiem trwa! Już od tygodnia zmagam się z bolącym gardłem, cieknącym nosem, łamaniem w kościach. Żeby jakoś wzmocnić swój organizm rozsmakowałam się w burakach. Nastawiłam zakwas z buraków (dla całej rodziny!), a sobie co i rusz wymyślam jakieś smakołyki z burakiem w tle. Dziś padło na pożywne smoothie. Gęste, słodko-kwaśne, bardzo odżywcze. Prawdziwa bomba witaminowa. Częstujcie się!


Buraczane smoothie

Składniki:

  • 1 duży burak
  • sok z dwóch mandarynek
  • sok z jednej cytryny
  • 1 łyżka syropu imbirowego
  • 1/2 szklanki wody

Wszystkie składniki zmiksować blenderem. Ja lubię jak nie jest zupełnie gładko. Na zdrowie!

Skarby warmińskiej kuchni ukryte w Starym Folwarku

„Cudze chwalicie, swego nie znacie”, czyli jak odkryłam oazę spokoju na warmińskiej ziemi.

Niespełna 30 minut samochodem od Olsztyna trafiłam ostatnio do miejsca, gdzie wypoczęłam, jak nigdy dotąd. A dobrze wiecie, że z dzieckiem wypoczynek wygląda już nieco inaczej. W miejscowości Tumiany stoi Stary Folwark, a w nim czeka na Was cisza, spokój i niezwykle smaczna, i co najważniejsze, kuchnia regionalna Warmii.

Miejsce skromne, w swojskim klimacie, bez przepychu, z wielkim potencjałem. Idealne na wypoczynek z rodziną. Piękne widoki na jezioro, lasy, łąki. A wieczorem koncert żab tuż nad rzeką. Polną drogą można wybrać się na spacer, by zwiedzić okolicę.

A w środku czeka na Was miła obsługa, czyste pokoje i wspaniałe jedzenie. Dokładnie, jedzenie jest tu naprawdę smaczne, domowe, bo właśnie o jedzeniu chciałam Wam tu napisać najwięcej.


Do Tumian trafiliśmy w największe upały, stąd też na pierwszy ogień poszedł dzbanek lemoniady – orzeźwiający, ugasił nasze pragnienie.

Napojeni mogliśmy spróbować posiłków. Ja z miłości do sałatek zdecydowałam się na tę pozycję z karty, zaś mój mąż na kaczkę.

Sałatą z grillowanym kurczakiem i ziołowym dresingiem zajadam się bardzo często. Ta była smaczna, mega porcja z sałatą z ogrodu, a nie z paczki! Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić to zbyt mała ilość dresingu w stosunku do ilości sałaty. Ja lubię jak sałata jest wręcz oblepiona sosem.

Kaczka – najlepsza! Soczysta, aromatyczna, do tego kluseczki i buraczki z wiśniami. Niestety, zdjęcia nie udało się zrobić, bo mój mąż pochłonął swoją porcję, zanim zdążyłam włączyć aparat… Cóż, będzie okazja, żeby wrócić 😉

Na deser wybrałam kawałek domowego ciasta. Czekoladowe z kremem i wiśniami. Bardzo smaczne, choć biszkopt jak dla mnie mógłby być bardziej nasączony.

Jako, że zostaliśmy na noc, drugiego dnia postanowiliśmy posmakować więcej pozycji z karty.

Na gości nocujących w Folwarku czeka od 8 do 10 śniadanie w formie bufetu szwedzkiego. Do wyboru kawa, herbata, soki, koktajle, domowe, wędzone na miejscu wędliny, świeżo wypiekany na miejscu chleb, świeże owoce, pasty kanapkowe, doskonała jajecznica i puszyste racuchy z powidłami. Mniam!

Nie wiedziałam co wybrać, zatem najlepiej spróbować wszystkiego po trochu, prawda?

W restauracji, czekając na zamawiane dania, jako poczęstunek możecie spróbować chleba wypiekanego na miejscu, podawanego w towarzystwie oliwy smakowej. Chleb rewelacyjny, inny, nieznany mi dotąd smak. Orzechy, pestki dyni, słonecznik, o lekko cebulowym, słodkawym smaku. Zupełnie odbiegał od jakże powielanych w restauracjach chlebach podawanych jako czekadełko. Nie mogłam się powstrzymać i kupiłam cały bochenek (jeszcze ciepły! 🙂 i zabrałam ze sobą do domu.

Chlebek spróbowaliśmy też ze smalczykiem, w którym najbardziej podobała mi się konsystencja i doskonała smarowność.

Na przystawkę zjedliśmy karasie w zalewie octowej i sałatkę z gruszką, truskawkami, fetą i świeżą miętą. Porcje bardzo duże, zwłaszcza sałatka, serwowana z chrupiącymi ziołowymi podpłomykami, z dresingiem słodko-kwaśnym na bazie octu balsamicznego skradła moje serce. Karasie zaś bardzo delikatne, doskonale odchodziły od ości, w cudownej słodko-kwaśnej zalewie. Gdybym tylko znała przepis na pewno odtworzyłabym je w domu! 🙂

Na pierwsze danie wybraliśmy zupy – specjały Folwarku – zupa warmińska oraz bulion drobiowo-wołowy z pierożkami z kaczki i podgrzybkami. Obie zupy naprawdę rewelacyjne, w punkt doprawione.

Moim faworytem została zupa warmińska z mięsnymi kluseczkami. Gęsta, zawiesista, na bazie śmietany, lekko kwaśna, w smaku bardzo przypominająca tradycyjny żur wielkanocny, jednak o niebo lepsza. Nie dałam rady zjeść do końca!

Nadszedł czas na danie główne. Mój mąż zdecydował się na delikatnego sandacza z sosem kurkowym, grillowanymi warzywami i ryżem z porem.

Ja, mięsożerca, na moje ukochane policzki wołowe z kapustą zasmażaną i pęczakiem ze słonecznikiem. Nareszcie! Tak, ktoś wreszcie zaserwował mi najlepsze policzki od pięciu lat. Delikatne, miękkie, soczyste, rozpływające się w ustach. Z doskonałym sosem i najlepszą na świecie kapustą! I do tego ten piękny talerz, który idealnie pasuje do tego miejsca… Oj, na pewno wrócę!

No i jak tu zmieścić deser? Zawsze mam na to jedną odpowiedź: Deser musi być! 🙂W Folwarku możecie dostać tradycyjne lody KROCZEK, które robione są w Olsztynie. W pucharku trzy gałki z bitą śmietaną i owocami – całe wieki nie jadłam deserku w pucharku! A lody – od zawsze mój numer jeden, więc byłam uradowana.

Lecz serce skradł inny deser. Owoce z francuskim kremem patissiere zapiekane pod kruszonką, podawane na ciepło. I tu sprawdziła się zasada – w prostocie siła! Dlaczego w domu tak rzadko zapiekam owoce pod kruszonką? Dziękuję za inspirację i tę doskonałą słodycz! Ciekawe połączenie wykwintnej kuchni z regionalizmem.

W Starym Folwarku w Tumianach odnalazłam ciszę, spokój, znalazłam czas dla siebie i rodziny. Ale co najważniejsze na warmińskiej ziemi odkryłam wspaniałe regionalne jedzenie, za którym będę tęsknić. Wielkie ukłony dla Szefowej Kuchni, Pani Aldony i całego zespołu folwarcznego. Tworzycie piękne miejsce, trzymam kciuki w dalszej rozbudowie i cóż… do zobaczenia!


Chcecie być na bieżąco? Zaglądajcie na facebook’a Starego Folwarku i stronę internetową. I oczywiście wybierzcie się tam z najbliższymi jeszcze tego lata! Być może spotkamy się przy wspólnym stole… 🙂

Strona internetowa:

http://staryfolwark.com.pl/nf/

Facebook:

Zdjęcie użytkownika Stary Folwark Tumiany.

 

 

 

 

Sałatka z żółtych pomidorów i sera korycińskiego z żurawiną

Żółte pomidory z Łęgajn oraz ser z Korycina zakupiłam na Targach Ogrodniczych w Olsztynie. Pamiętam, że ostatnio byłam tam jako licealistka z moimi rodzicami. Jak ten czas szybko leci! Na targach było bardzo dużo wystawców, ale jeszcze więcej było ludzi, którzy wybrali się po zakupy drzew, krzewów, kwiatów i wspaniałego regionalnego jedzenia – tu zdecydowanie wkraczam ja 😀

Urzekł mnie kolor tego wspaniałego pomidorka – żółty, słoneczny, przywołujący wiosnę na talerzu jak żadne inne warzywo! Jak podaje producent „Beef żółty ma mięsiste, dobrze wypełnione owoce”. A do tego ser koryciński z żurawiną – zawsze kupuję od Pana z Korycina, kiedy tylko pojawię się na targach żywności regionalnej. Do sałatki dodałam musztardę i ocet jabłkowy z Octimu z Olsztynka, miód od sąsiada i … powstała prawdziwie regionalna sałatka! Wspaniała na drugie śniadanie, do pracy, na podwieczorek czy grilla. To co? Do kuchni marsz! 🙂

Sałatka z żółtego pomidora i sera korycińskiego z żurawiną

Porcja dla jednej osoby

Składniki:

  • 1 duży żółty pomidor z Łęgajn
  • 1 gruby plaster sera korycińskiego z żurawiną
  • 1 łyżka musztardy francuskiej
  • 2 łyżki siekanego młodego szczypiorku
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka octu jabłkowego 6% Octim z Olsztynka
  • 1 łyżeczka miodu
  • świeżo mielony pieprz
  • świeża nać kopru do dekoracji

Pomidora myjemy, usuwamy gniazdo nasienne, kroimy w kostkę.Z dużego kawałka sera odkrawamy solidny plaster, który kroimy na wielkość podobną do pomidora. Dodajemy posiekany szczypiorek, musztardę francuską, oliwę z oliwek, miód i ocet jabłkowy. Dokładnie mieszamy. Dodajemy świeżo mielony pieprz do smaku. Dekorujemy koprem i szczypiorkiem.

SMACZNEGO!

P.s. post nie był sponsorowany. To moje gusta i preferencje, zawsze szukam lokalnych dostawców – dbajmy o to, co dobre, nasze, polskie!

Sałatka z wędzonym twarogiem, granatem i dresingiem balsamiczno-miodowym

Wiosną zawsze warto poeksperymentować w kuchni z sałatkami. Zapewne już się domyślacie, że u mnie sałatek nie brakuje każdego dnia. Zajadam je głównie na obiady i kolacje. Lubię je także podawać znajomym, choć oni nie przepadają za zieleniną. Ale liczę, że nadejdzie taki dzień, w którym i oni przeniosą do swojej kuchni więcej świeżych warzyw. Moja dzisiejsza propozycja to wspaniała kompozycja zdrowia dla każdego. Doskonale sprawdzi się na spotkanie z przyjaciółmi, do pracy, bądź na domową imprezkę. Częstujcie się na zdrowie!


Sałatka z wędzonym twarogiem i granatem

  • 250 g twarogu wędzonego
  • 1 mały granat (pestki)
  • świeża kolendra
  • świeże listki mięty
  • świeże listki bazylii
  • garść prażonych ziaren słonecznika
  • 2 buraki ugotowane lub upieczone
  • 100 g sałaty masłowej (najlepiej małe listki)
  • 100 g roszponki

Sałatę i roszponkę dokładnie płuczemy i osuszamy. Rozrywamy nieregularnie do miski. Kroimy buraka w większą kostkę i rozrzucamy na sałacie. Posypujemy twarogiem, świeżymi listkami mięty, kolendry i bazylii. Na koniec rozrzucamy ziarenka granata i uprażone na suchej patelni ziarenka słonecznika. Przed podaniem polewamy sosem balsamiczno-miodowym.

Dresing balsamiczno-miodowy

  • 3 łyżki octu balsamicznego 6% (ja użyłam Octim)
  • 2 łyżki glazury balsamicznej o smaku figi (ja użyłam Octim)
  • 120 ml oleju rzepakowego
  • czubata łyżka miodu
  • 3 łyżki letniej wody przegotowanej

Wszystkie składniki przelać do miseczki, po czym zmiksować blenderem.

Ulubiona sałatka matki karmiącej

Rok temu zostałam mamą. I choć zawsze lubiłam się zdrowo odżywiać to karmiąc piersią postanowiłam, że będę starać się jeść jeszcze lepiej i smaczniej 🙂

Początki wiadomo były trudne, wtedy to prym w garach wiódł mój mąż, który cały dwutygodniowy urlop tatusiowy spędził na bieganiu do sklepu po zakupy, przygotowywaniu posiłków i sprzątaniu. Od samego początku udało mi się wprowadzić zdrowe nawyki, a że byłam po cesarskim cięciu miałam ku temu lepszą drogę, bo od trzech dni praktycznie nic nie jadałam 😀

Za to moja mała K. nadrabiała i ssała całe dnie, całe noce… Dużo czytałam będąc jeszcze w ciąży, że nie istnieje już pojęcie diety matki karmiącej. Choć nie ukrywam, że już na pierwszej wizycie położna zaznaczyła „Żebym tylko jajecznicy na boczku nie jadała!”. No nie jadłam na boczku, ale jajecznicę owszem wcinałam. Na szczęście obyło się bez kolek i innych przykrości brzuszkowych. No i tak zostało. Diety nie stosowałam i nie stosuje do dziś, po prostu wprowadziłam w życie kilka prostych rzeczy:

  • Na moim talerzu królują sałatki: owocowe, warzywne, z kurczakiem, z rybą, z mnóstwem ziół i bakali;
  • Na obiad rozsmakowałam się w pulpecikach na różne sposoby, podane z różnymi kaszami i surówkami;
  • Kapusta kiszona i ogórki kiszone – obowiązkowo w lodówce muszą być! 🙂
  • Lubię zacząć dzień od pożywnego koktajlu, musli na wodzie, czy owocowej jaglanki;
  • Na kolacje wcinam twarożki, jogurty naturalne, zajadam bakalie i sałaty.

A co z zachciankami na słodkości? Oczywiście nikt mi ich nie zakazał, ani ja ich nikomu nie zakazuję, ale wiem, że to jeden z moich wielkich nałogów i staram się z nim walczyć na każdym kroku. Zaobserwowałam też, że wraz z ograniczeniem słodyczy chęć na podjadanie, podskubywanie czegoś jakby gdzieś się ulotniła, teraz częściej nachodzi mnie na kwaśne, aniżeli na słodkie.

  • W początkach karmienia chęć na słodycze zastępowałam ziarnami słonecznika (prażyłam je sobie na patelni), suszonym morelami i daktylami, a podczas nocnych karmień ratowały mnie owocowo-warzywne musy wyciskane dla dzieci 😀
  • W weekendy i święta pozwalam sobie na domowe ciasto, bądź kawałek drożdżaka z cukierni; ze smakiem zajadam gorzką czekoladę;
  • Piję w południe jedną filiżankę kawy, do której dodaję łyżeczkę prawdziwego kakao – rewelacja!
  • W chwilach słabości piję wodę, herbatki ziołowe i owocowe.

Moja córka za chwilę skończy roczek. A mi coraz bardziej spodobało się to kolorowe odżywianie. Moja K. zjada już posiłki razem z nami. Póki co nie daję jej słodyczy, miksuje jej owoce, bądź piekę dla niej coś sama. Jogurty zjada naturalne i tak jak ja uwielbia owoce i warzywa. No może z kaszami jest trochę gorzej, ale ziemniaczki owszem i ogórek kiszony. A kanapeczka i jajecznica podstawowe w menu. Na słodkości jeszcze z pewnością przyjdzie pora 🙂

Nadal karmię moją córkę piersią. Wielokrotnie myślałam o odstawieniu, lecz wszystkie próby kończyły się niepowodzeniem. Trochę z tego powodu przepłakałam, rodzina nie ma ze mną lekko, bo wiadomo jak to hormony kobiecie na macierzyńskim buzują 😉 I tak z biegiem czasu polubiłam to karmienie piersią. Będąc w ciąży nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić jak to będzie, wręcz wstydziłam się, że będę musiała kiedyś przy kimś nakarmić moje dziecko piersią. Jednak los obdarzył mnie mlekiem dla K. i postanowiłam, że z tego skorzystam. Nie będę ukrywać, że kosztowało mnie to wiele wyrzeczeń: każdy wieczór w domu, nieprzespane noce (do dziś ani jednej nie przespałam 🙂 ), nie pamiętam już kiedy obejrzałam cały film, bądź odcinek ulubionego serialu. W kuchni i w blogowaniu też trochę się zapuściłam, bo każda wolną chwilę przeznaczałam na drzemkę (w sumie do dziś przeznaczam). Ale powiedzcie sami: czy to jest teraz najważniejsze? Z biegiem czasu ilość karmień się zmniejsza. Teraz to już głównie poranki, wieczory i noce. Ale te karmienia są już zupełnie inne. Są pełne miłości, czułości, bliskości, zrozumienia. Ciężko je odstawić, gdy dziecko domaga się piersi i czeka, patrzy w oczy, mówiąc „Mama”. Niebawem czeka mnie powrót do pracy i nie wiem, czy uda mi się zachować ten piękny rytuał. Jedno jest pewne, że zostanie to w mojej pamięci już na zawsze i uważam, że to cenny dar i nagroda w zamian za to, że nie mogłam urodzić naturalnie. W życiu bym nie pomyślała, że tyle wytrwam. Ba, nigdy bym nie pomyślała, że można nie przespać całej nocy przez cały rok! 😉

A poniżej drogie mamy dzielę się z  Wami przepisem na moja ulubioną sałatkę, którą zajadam się przynajmniej raz w miesiącu 🙂 Na zdrowie!


Ulubiona sałatka matki karmiącej  – Sałatka z awokado i tuńczykiem

Receptura na jedną osobę:

  • 1 sztuka awokado odmiany Hass
  • 100g tuńczyka w sosie własnym
  • 1 jajo rozmiar M
  • Świeży szczypiorek
  • Świeża nać pietruszki
  • Oliwa z oliwek BIO
  • Sól i pieprz do smaku
  • Sok z połowy cytryny

Przygotowanie:

  1. Awokado obrać ze skórki, usunąć pestkę, pokroić w kostkę. Skropić sokiem z cytryny.
  2. Tuńczyka odsączyć z zalewy.
  3. Koper i pietruszkę posiekać.
  4. Jajo ugotować na twardo (od momentu wrzenia wody 8 minut – woda osolona).
  5. Na talerzu ułożyć awokado, tuńczyka, jajo, dodać pietruszkę i koper. Doprawić solą i pieprzem, polać obficie oliwą, dobrze wymieszać i zajadać!

 

 

Sałatka z fetą, pomidorami i dresingiem musztardowo-miodowym

Lato w pełni! Zachęcam Was do jedzenia ogromnej ilości warzyw i owoców, które o tej porze roku smakują najlepiej!

Nie mogłam oprzeć się tym małym, słodkim, kolorowym pomidorkom i przygotowałam z nich sałatkę, do której dorzuciłam słoną fetę, a wszystko polałam słodko-ostrym dresingiem miodowo-musztardowym. Zdecydowanie zapraszam do degustacji! 😉

Sałatka z fetą, pomidorami cherry i dresingiem miodowo-musztardowym

Składniki na 2 porcje:

  • 200 g ulubionego miksu sałat (u mnie active od Fit&Easy)
  • 20 pomidorków koktajlowych (u mnie 10 pomarańczowych i 10 czerwonych)
  • 6 suszonych pomidorów z zalewy
  • 150 g oryginalnego sera feta (z mleka koziego i owczego)
  • 6 suszonych śliwek
  • garść łuskanych ziaren słonecznika

Dresing musztardowo-miodowy:

  • 1 łyżka stołowa miodu wielokwiatowego płynnego
  • 1 łyżka stołowa ostrej musztardy (np. sarepskiej, Dijon)
  • 1 łyżka stołowa octu jabłkowego
  • 2 łyżki stołowe oleju rzepakowego

DO DZIEŁA!

Sałatę dokładnie opłukać i osuszyć. Pomidorki umyć, osuszyć, pokroić na pół pod skosem. Ser feta pokroić w kostkę. Pomidory suszone i śliwki suszone pokroić dowolnie np. w paski. Słonecznik uprażyć na suchej patelni.

Składniki na dresing połączyć w naczyniu, zmiksować blenderem.

Na dwóch dużych głębokich talerzach rozłożyć sałatkę, polać dresingiem i posypaĆ ziarnami słonecznika.

SMACZNEGO! 🙂

Owsiano-gryczana tarta z pomidorkami koktajlowymi, rukolą i ogórkiem małosolnym

Lato sprzyja celebrowaniu posiłków na świeżym powietrzu. Pogoda zachęca, by zapakować jedzenie do pudełeczek i w promieniach słońca skonsumować ulubione przysmaki na zielonej trawce. A żeby przy tym poczuć się lekko zachęcam Was, by odżywiać się zdrowo i kolorowo. Z miłości do warzyw narodziła się dziś baaardzo krucha tarta, która idealnie sprawdzi się na przystawkę, podwieczorek, czy na przekąskę podczas letniego piknikowania. Prosta w przygotowaniu i bardzo smaczna – zapraszam do degustacji! 🙂

Bardzo krucha tarta owsiano-gryczana z pomidorkami koktajlowymi, rukolą i ogórkiem małosolnym

Składniki na ciasto:

  • 100 g masła
  • 180 g mąki owsianej
  • 100 g mąki gryczanej
  • 1 jajo
  • szczypta soli
  • łyżka nasion siemienia lnianego

Farsz:

  • 120 g świeżej rukoli
  • 20 pomidorków koktajlowych (u mnie 10 czerwonych i 10 pomarańczowych)
  • 1 duży ogórek małosolny
  • odrobina twarogu półtłustego
  • ulubiona mieszanka suszonych ziół
  1. Składniki na ciasto zagniatamy. Zawijamy w folię spożywczą i wkładamy na godzinę do lodówki.
  2. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni C.
  3. Rukolę myjemy, osuszamy, usuwamy dłuższe ogonki.
  4. Pomidorki koktajlowe myjemy, osuszamy i kroimy na pół wzdłuż.
  5. Ogórka małosolnego kroimy w kosteczkę.
  6. Na blaszkę o średnicy 26 cm wykładamy ciasto (razem z bokami). Na ciasto układamy rukolę, rozsypujemy pomidorki koktajlowe i ogórka małosolnego. Posypujemy wszystko suszonymi ziołami i rozkruszamy twarożek.
  7. Wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy ok. 30-35 minut w 180 stopniach C.

GOTOWE!

Przed pieczeniem…

Po upieczeniu…

Pulpeciki z indyka w sosie musztardowo-śmietanowym

Bardzo lubię przygotowywać pulpeciki. Najbardziej z mięsa wołowego i z indyka. Małe, mięsne kuleczki pasują do kaszy, ziemniaków, makaronu. Idealne z kremowym sosem. Dziś serwuje pulpeciki z bardzo aromatycznym i niezwykle smacznym sosem chrzanowo-śmietanowym, na bazie sosu musztardowego chrzanowego Octim. Wyszło pysznie – spróbujcie koniecznie!

Pulpeciki z indyka w sosie musztardowo-śmietanowym

Składniki na pulpeciki:

  • 500g mięsa mielonego z indyka
  • 1 łyżeczka musztardy sarepskiej OCTIM
  • 1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki
  • 1 czubata łyżeczka mielonego pieprzu ziołowego
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 ząbek czosnku
  • 1/3 szklanki zimnej wody
  • 1 łyżka oleju rzepakowego do smażenia

Składniki na sos:

  • 300 ml śmietanki 30%
  • 5 czubatych łyżek stołowych sosu musztardowego o smaku chrzanowym OCTIM
  • Pieprz, sól do smaku

Przygotowanie:

Mięso mielone przekładamy do miski, dodajemy musztardę, przyprawy, posiekany ząbek czosnku i wodę. Wszystko dokładnie wyrabiamy. Formujemy małe pulpeciki wielkości dużego orzecha włoskiego.

Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju rzepakowego. Na rozgrzaną patelnię układamy pulpeciki. Smażymy 3 minuty z jedne strony, po czym 5 minut z drugiej strony.

W rondelku  łączymy śmietankę i sos musztardowy o smaku chrzanowym Octim. Doprawiamy solą i pieprzem. Podgrzewamy.

Pulpeciki polewamy sosem i obsypujemy świeżą kolendrą. Podajemy z gotowanymi ziemniaczkami i surówką.

SMACZNEGO!

Grillowane krewetki z sosem musztardowym czosnkowym z ziołami OCTIM

Znacie, lubicie produkty firmy Octim? Ostatnio miałam przyjemność przygotować przepisy na bazie musztard i sosów musztardowych. W akcji wzięło kilku blogerów, a efektem pracy jest wspaniały zbiór przepisów, do których odsyłam w poniższym linku:

Kulinarne inspiracje Octim!

Na bazie sosu musztardowego czosnkowego z ziołami przygotowałam dip do grillowanych krewetek. Pychotka! Koniecznie wypróbujcie do potraw z grilla, sałatek, mięs i ryb. Zachęcam Was do odwiedzenia strony producenta i zapoznania się z całą gamą produktów, których nie może zabraknąć na waszym stole zwłaszcza w sezonie letnim! Musztardy, sosy musztardowe, ketchupy, glazura balsamiczna i ocet. Zresztą zobaczcie sami: www.octim.com.pl

A teraz zapraszam na przepis! Smacznego 🙂

Składniki:
250 g krewetek Black Tiger (mrożonych lub świeżych)
½ czerwonej cebulki
1 ząbek czosnku
Sok z ½ świeżej limonki
1 łyżka octu balsamicznego Octim
1 łyżka oleju rzepakowego
Świeżo mielony pieprz
Sól
Świeża kolendra
Na dip:
3 łyżki stołowe sosu musztardowego czosnkowego z ziołami Octim
3 łyżki stołowe jogurtu greckiego lub naturalnego gęstego
1 łyżeczka miodu

Przygotowanie:
Mrożone krewetki włożyć do miski, wlać zimną wodę i rozmrozić. Nieobrane krewetki obrać z pancerzy, po czym naciąć lekko nożem wzdłuż tułowia i usunąć czarne jelito. Krewetki opłukać dokładnie w wodzie i osuszyć.
Do krewetek dodać ocet balsamiczny Octim, olej rzepakowy, sok z limonki, drobno posiekaną cebulkę i czosnek. Doprawić solą i pieprzem oraz świeżo siekaną kolendrą.
Na rozgrzanej patelni grillowej, bądź teflonowej ułożyć krewetki i smażyć na rumiano przez około 2-3 minuty z każdej ze stron. Podawać z sosem i świeżo siekaną kolendrą.

Przygotowanie dipu:
W miseczce połączyć jogurt, sos musztardowy czosnkowy z ziołami oraz miód. Dokładnie wymieszać.