Blogerem być…

Naszła mnie dziś taka mała refleksja na temat blogowania. 

Często zwykli ludzie nie rozumieją życia blogera, czyli człowieka, który pewnego dnia stworzył indywidualny pseudonim, by zaistnieć w internetowej społeczności. A przecież współcześnie każdy z nas może wykreować w sieci postać, z którą się utożsamia, bądź taką, która działa na zasadzie jego indywidualnej fantazji. 

By zostać blogerem wystarczy założyć bloga. Pamiętnik, notatnik, zbiór porad czy zdjęć – forma jest dowolna. Ważne, by pisać o rzeczach, które są naszym „konikiem”. Pasja w połączeniu z zaangażowaniem z czasem zaczyna przynosić ogromną satysfakcję. Jedni robią to, bo lubią, jest to dla nich forma relaksu czy też odskoczni od codziennych obowiązków, inni piszą, bo chcą podzielić się z innymi cenną radą, bądź jak w szybki i łatwy sposób wspomóc ich w nabyciu nowych umiejętności. Jeszcze inni traktują blogowanie jako pracę, a to według mnie wyjątkowo atrakcyjna forma zarobku. 
Bloger najczęściej zadaje dużo pytań, jest ciekawy świata. Zawsze towarzyszy mu choć jeden z wybranych przez mnie elementów: aparat fotograficzny, tablet, telefon lub smartfon. Bloger obserwuje, zapisuje, fotografuje, a potem pisze i publikuje. Publikuje z myślą, że choć najbliższe grono znajomych kliknie w link i przeczyta o tym, co dla blogera w danej chwili jest obecnie rzeczą priorytetową. A jeśli jego tekst pójdzie w świat satysfakcja gwarantowana. 
Jedni „lajkują”, inni udostępniają, niektórzy nawet komentują, ale są i tacy, którzy „hejtują”, czyli krytykują.  Hejterzy często nie zdają sobie sprawy, że negatywne oceny są wielką wskazówką i cenną radą dla blogera. Każde słowo krytyki  daje porządnego kopa do działania, przemyśleń nad tym, co bloger mógłby ubarwić, czym mógłby bardziej zachęcić czytelnika, jak mógłby ulepszyć swoją pracę. 
W wirtualnym świecie znajdziemy mnóstwo blogów. Ilekroć to ja szukam inspiracji na innych blogach zawsze zdumiewa mnie fakt, że pośród tylu istniejących blogów na całym świecie, każdy z nich pisany jest w zupełnie inny sposób, przedstawia ten sam temat w zupełnie innym ujęciu. Każdy, kto zakłada bloga stwarza swój własny świat, do którego bardzo chciałby zaprosić czytelnika i pragnie, by ten rozgościł się i został u niego na dłużej i razem z nim śledził co będzie działo się dalej w jego historii. 
Kto zrozumie blogera? Śmiem twierdzić, iż najszybciej inny bloger, który rozumie jego pasję i zaangażowanie. Ja bloga założyłam przypadkiem, za namową innych. Od tamtego dnia moje życie nie wygląda już tak samo. Każdy dzień stał się inspiracją do działania, szukania, rozmyślania, poznawania. Jakby pisanie wyostrzyło moje zmysły patrzenia na świat, słuchania innych, fotografowania chwil, które się już nie powtórzą. Naprawdę lubię zrobić zdjęcie potrawy zanim ją zjem. Dzięki temu zanim zabieram się do gotowania, już wcześniej myślę o pozostałej otoczce związanej z prezentacją. W warunkach domowych czasem jest to nie lada wyzwaniem, jednak codzienne szukanie i błądzenie w drodze do perfekcji sprawia naprawdę ogromną frajdę!
Gdyby wejście na mojego bloga miało drewniane drzwi śmiało mogłabym na nich wywiesić tabliczkę z napisem: 
UWAGA! Blogowanie wciąga!
 
Mnóstwa inspiracji życzę całej blogerskiej braci 😉 !

8 komentarzy

  1. Coś w tym jest – sam nie rozumiałem blogosfery dopóki w nią nie wszedłem. I do dziś chyba nie do końca zrozumiałem.
    Bycie blogerem to pokazywanie komuś swojego stylu życia, swoich opinii. Niestety często jesteśmy błędnie postrzegani przez „dary losu” czy rozmaite gifty.
    Hejterzy krytykują, nie zdając sobie sprawy że dla 85% z nas prowadzenie bloga to wyłącznie hobby i zamiast giftów znacznie wyżej cenimy zwyczajną dyskusję wokół zaczętego przez nas tematu.

    Przynajmniej ja tak to widzę.

  2. Myślę podobnie jak pan wyżej! 😉

    Chociaż siedząc już trochę w tym blogerskim światku odkrywam, że wcale nie jest tak pięknie jak z pozoru to wygląda. Poznałam wielu blogerów plujących jadem, wylewających żale i obgadujących innych bo mają gprsze ststystyki czy mniej lajków…
    Smutne.

  3. Pięknie napisane, naprawdę! Jestem dopiero na początku swojej przygody z blogowaniem ale Twoje słowa dodały mi otuchy i kopa do działania. Początkowo wydawało mi się dziwne skakanie z aparatem wokół tak błahej rzeczy, za jaką powszechnie uważane jest jedzenie. No bo o co takie halo? Teraz wiem, że to po prostu pasja, którą nie każdy jest w stanie zrozumieć. Jedno jest pewne – ja się nie poddam i wbrew wszelkiej krytyce będę robić to, co kocham. Dziękuję i pozdrawiam! Agata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.