Niemożliwe staje się możliwe. Wizyta “U Fukiera”.

 „Dzień Dobry Pani Nataszo, jest nam niezmiernie miło poinformować Panią, że decyzją jury, której przewodniczącą była Pani Magda Gessler, zdobyła Pani w konkursie nagrodę – zaproszenie dla dwóch osób do restauracji “U Fukiera” w Warszawie.”
Taką oto wiadomość otrzymałam na maila 8 kwietnia 2013 roku. Wszystko za sprawą konkursu, który znalazłam – jak to zwykle ja – przypadkiem w Internecie. Zawsze szukam okazji, gdzie by tu jak najmniejszym kosztem spróbować czegoś nowego, co mnie zaskoczy.
Tym razem postanowiłam zaryzykować. Wysłałam swój ulubiony przepis na steka, którego przygotowuję od dawna. I jak się okazało zajęłam pierwsze miejsce. Wygraną było zaproszenie dla dwóch osób w restauracji Magdy Gessler „U Fukiera” na warszawskiej starówce. Kwota 250 zł.
Link do przepisu poniżej:
Dni mijały. Jako, że mieszkam na Warmii do Warszawy jeżdżę od czasu do czasu, sporadycznie. Odpocząć, zaszaleć, pomyśleć, posmakować…
Dużo czasu minęło. Nadeszła jesień. 12 października wyruszyłam w podróż do stolicy. Na kolację postanowiłam zabrać moja siostrę. Smakoszkę, która podobnie jak ja stawia na jakość i smak.
Godzina 19. Piękny jesienny wieczór. Warszawska starówka przepełniona jest ludźmi. Wchodzimy do środka. Piękny wystrój. Dużo świec, kwiatów. Restauracja uwodzi elegancją. Zajmujemy stolik dla dwojga pod ścianą. Kelner podaje nam menu. W tle słychać polską muzykę ze starej płyty, która przenosi nas na ulice starej Warszawy. Otwieram kartę. Ceny na pewno nie zadowoliłyby zwykłego zjadacza chleba.  Skupiam się tylko na tym, by spróbować czegoś nowego. Poczuć smak, który na długo zostanie w mojej pamięci, za którym będę tęsknić, myśleć, próbować później sama odtworzyć.
Na przystawkę wybieram nereczki cielęce na chrupiąco podane z schery i czosnkiem, moja siostra decyduje się na krewetki w glinie na oliwie z oliwek z czosnkiem i papryczką.
Jako danie główne Paulina wybrała sałatkę: Zielono mi… czyli Zielone ogrody sałata rzymska, roszponka, szpinak, bazylia, rukola, championy, awokado, cukinia, zielone jabłko.
Ja – jako, że jestem fanką dobrego smaku i mięsożercą (choć warzywa nieodłącznie towarzyszą mi w moim codziennych posiłkach) skierowałam swój wzrok na karcie w stronę udźca jagnięcego pieczonego w zaprawie z rozmarynu i tymianku, i białego wina Aldor.
Do tego lampka czerwonego, francuskiego wytrawnego wina.
W oczekiwaniu na posiłek otrzymałyśmy małe kromeczki chleba oraz pastę z łososia. Smaczna, jednak niczym mnie nie zaskoczyła.
Za to przystawka – kompletnie mnie powaliła! Idealnie wysmażone nerki, doprawione dokładnie tak, jak lubię – z dużą ilością czosnku, posypane świeżo siekaną pietruszką.  Nowy smak, który pieścił moje podniebienie. Próbuje je do czegoś porównać, ale nie potrafię. Z kolejnym kęsem odkrywam coś innego. Z pewnością od dziś stałam się ich fanką! 🙂 Krewetki mojej siostry również były smaczne. Dobrze wysmażone, z dużą ilością czosnku  i delikatną nuta papryczek chili. Bez zastrzeżeń.
Pora na danie główne. Sałatka, jak sałatka. Porcja dość spora, ale jako danie główne na pewno nie zaspokoiłoby mojego głodu. Jedyne, co mnie uwiodło to połączenie smaków, które było dość ciekawe. Jabłko i awokado wspólnie się uzupełniały. Do tego lekki dressing. Lekka i smaczna.
Przywędrował i mój talerz! Powoli zabieram się solidną porcję, którą mi podarowano. Delikatny ruch widelca i noża rozdziela kawałek mięsa. Zaskoczona? A jakże! Udziec bardzo soczysty, miękki, wręcz rozpływa się w ustach. Doskonałym uzupełnieniem jest sos, bez którego zapewne udziec wiele by stracił. Dodatek warzywny stanowiła papryka pokrojona w paseczki, lekko marynowana. Jedyne, co zupełnie mi nie pasowało to kopiec ryżu, który nijak nie wpasował się w moje smaki, zbyt suchy, a ponadto ujmował elegancji całemu daniu.
Ostatni łyk wina i odchodzimy od stolika. Czułam się dość nietypowo nie płacąc rachunku, wychodząc przy tym z restauracji porządnie najedzona!
Cóż – miejsce dotąd odległe mogę odhaczyć, jako odkryte przeze mnie.
Plus za smak i niezapomnianą przygodę.
Z pewnością mogłabym tu jeszcze wrócić.
N.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *