Food Blogger Festiwal VIII, czyli w poszukiwaniu „Apetytu na więcej!” :)

Sobota upłynęła pod znakiem Food Blogger Fest VIII. Jesteście ciekawi jak było? Serdecznie zapraszam do lektury

Pociągiem relacji Olsztyn Główny – Wrocław Główny wysiadłam na stacji Warszawa Centralna, skąd udałam się na ul. Czerską, na ósmą edycję Food Blogger Fest. Choć gotujący blogerzy spotkali się już po raz ósmy, ja pojawiłam się tutaj pierwszy raz. „Apetyt na więcej!” to hasło przewodnie, które towarzyszyło wydarzeniu. Tak, zdecydowanie tego dnia miałam apetyt na bardzo dużo nowej wiedzy, nowych znajomości, nowych smaków! Od progu czekały wejściówki, na których znajdował się program imprezy. Super, dzięki temu z łatwością mogłam kontrolować czas, bo działo się naprawdę niemało.

Za zamkniętymi drzwiami, nie kolidując z innymi wydarzeniami, odbywały się prelekcje i rozmowy, które prowadziła Małgorzata Minta (Minta Eats). Było m.in. o kuchni i fotografii (Natalia Nowak-Bratek „Krew i Mleko”), o jedzeniu z drogi (Marta Greber), o gotowaniu i nie marnowaniu żywności (Sylwia Walendowska Majcher). Osobiście poznałam Bitosa Hoanga i Jakuba Koźmińskiego z Viet Street Food, którzy na co dzień w Warszawie serwują prawdziwe smaki Wietnamu. Wisienką na torcie była rozmowa z Olią Hercules, której „Kaukasis” zagościła już w mojej kulinarnej biblioteczce.

Kolejny przystanek to warsztaty kulinarne, w których wzięłam udział. Pod czujnym okiem szefa Marcina Budynka przygotowaliśmy wiosenne kanapki w stylu skandynawskim z serkiem Hochland, które później mogliśmy sfotografować, oznaczyć na Instagramie i wydrukować w fotobudce, by na pamiątkę zabrać zdjęcie do domu. Wspaniały pomysł! Cennych rad przy fotografowaniu i układaniu kanapek na talerze udzielała Joanna z Odczaruj Gary. Światło, kompozycja, ustawienie, dodatki – chętnym sprzedała ciekawe patenty. Warsztaty kulinarne poprowadzili również Piotr Bruś-Klepacki, który zaprezentował meksykańskie tacos z marką Żywiec oraz David Gaboriaud, serwujący przekąski z serkiem Almette. Puszysty smak natury.


Dodatkową atrakcją były stoiska sponsorów, na których również sporo się działo. Do dziś nie mogę wyjść z zachwytu, kiedy zerkam na Torcik wedlowski od E. Wedel, który na moich oczach ręcznie udekorowała kwiatami Joanna Klimas-Profus. Aż szkoda go zjeść, tak pięknie się prezentuje! W samo południe korki wystrzeliło Prosecco od CIN & CIN, Biofix zaserwował owocowe herbaty, a Starbucks zaparzył każdemu jego ulubioną kawę. Na osłodę czekało Ptasie Mleczko E. Wedel, zaś orzeźwienia dodał Żywiec Zdrój i Hortex.

Na wygodnych fotelach można było przeczytać najnowsze wydanie Kuchnia. Magazyn dla smakoszy, bądź rozpocząć lekturę wybranej książki, którą można było zakupić na jednym ze stoisk. Na zakończenie do każdego z gości powędrowała paczka prezentów od sponsorów.

Piękny, słoneczny sobotni dzień odhaczam wielkim uśmiechem w swoim dzienniczku. Mam nadzieję, że za rok odbędzie się kolejna edycja Food Blogger Fest. Będę na pewno!

P.S. Były ze mną moje ulubione gotujące-blogujące olsztynianki Maja Kuchnia psychola i Asia Nie-Leniwa PANI DOMU – zajrzyjcie do nich

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.