Mikołajki z podrobami :)

 
„Ksawery” szaleje w moim regionie. Za oknem biało i ponuro. Jedyne, co dziś mogłabym wam polecić to gorąca czekolada w wielkim kubku i dobry film albo książka, które umilą te nieprzyjemną aurę.
A czy Mikołaj przyniósł Wam coś w buta? Mam nadzieję, że tak, a prezencik wywołał uśmiech na Waszej twarzy 🙂

Na moim stole zagościły dziś podroby. Zapewne na samą myśl niektórym kwaszą się miny – znam osobiście kilka takich osób, które zarzekają się, że nigdy nie przekonają się do ich smaku i tekstury.Ja jednak uwielbiam się nimi zajadać!
Ich ogromną zaletą jest niski koszt, niepowtarzalny smak i wielkie walory zdrowotne. Mają dużo białka, zaś mało tłuszczu i węglowodanów. Przez jakiś czas zapomniane w Polskiej kuchni. Ostatnio jednak, co mnie bardzo cieszy, nastąpił ich wielki powrót, a zwłaszcza, co pewnie większość zdziwi, w lepszych restauracjach. Jeśli nie macie pomysłu, jak się za nie zabrać, wystarczy sięgnąć do pierwszej lepszej starej polskiej książki kucharskiej, by znaleźć w niej niezliczoną ilość przepisów na nereczki, ozorki, wątróbkę czy serduszka.
Ja jak zawsze pomajstrowałam po swojemu przy tym przepisie i zrobiłam swoje danie – zupełnie spontanicznie. Zamiast zwykłego gulaszu w dużej ilości cebuli, żołądki przygotowałam nieco bardziej wytrawnie – duszone w winie. Do tego słodycz marchewki i lekko kwaskowa pomarańcza. Gra smaków, która przypadła mi do gustu.
Może przekonacie się do podrobów i zaczniecie przyrządzać je najbliższym? Zachęcam!
Udanego weekendu 🙂
 
Żołądki indycze z marchewkowym puree

Składniki

40 dag żołądków inyczych

ziele angielskie

liść laurowy

1/2 szklanki czerwonego półwytrawnego wina

1/2 szklanki octu balsamicznego

3/4 szklanki bulionu warzywnego

Na puree: 

5 marchewek

łyżka masła

sok z połowy cytryny

czarnuszka

świeżo mielony pieprz

Dodatkowo: 

fileciki z jednej pomarańczy

2 łyżki cukru

sok z pomarańczy

 

Świeże żołądki dostałam dziś w osiedlowym sklepie mięsnym (chyba najlepszym, jaki znam). Dorodne sztuki!

Oczyszczone i umyte włożyłam do wody, z dodatkiem liścia laurowego i ziela angielskiego, po czym gotowałam przez pół godziny. Po tym czasie wymieniłam wodę na nową i gotowałam jeszcze ok.45 minut.

Ugotowane żołądki ostudziłam, po czym przekroiłam na paski ok.3mm, które następnie podsmażyłam na rumiano na masełku.

Obsmażone zalałam czerwonym winem półwytrawnym, octem balsamicznym oraz niewielką ilością bulionu warzywnego, po czym dusiłam około godziny. Pod koniec gotowania żołądki doprawiłam pieprzem, solą i czosnkiem granulowanym, a sosik zagęściłam kawałkiem pieczywa.

 Na puree: marchew gotujemy w wodzie do miękkości, po czym blendujemy. Dokładamy łyżkę masła, sok z połowy cytryny, przyprawiamy pieprzem.

Karmelizowane pomarańcze: Na patelni rozgrzewamy cukier, po czym wrzucamy fileciki wraz z sokiem z pomarańczy. Chwilę podsmażamy i gotowe.

Gotowe i na talerzu mamy: żołądki, puree z marchewki oprószone czarnuszką oraz sałatkę z karmelizowanej pomarańczy. Smacznego! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.