Smaki regionu

Sobotnie słońce wyciągnęło mnie z domu. Postanowiłam przespacerować się olsztyńską starówką. Miło zaskoczył mnie widok straganów, przy których zgromadziła się rzesza ludzi.

Dziś odbył się kolejny Kiermasz Produktów Regionalnych Warmii i Mazur. Wystawcy posiadający certyfikat Dziedzictwa Kulinarnego Warmii Mazur i Powiśla, prezentowali swoje niepowtarzalne wyroby.

Na stoiskach mnóstwo świeżych wędlin, kiełbas, pasztetów…Można kupić miód, domowy chleb na zakwasie, sery, ciasta. Zapachem przyciągają wędzone rybki. A dla koneserów alkoholi piwo regionalne z olsztyńskiego browaru Kormoran.

 
Takie wydarzenia są potrzebne. Tradycja jest nieodłącznym elementem naszej kultury. Sama jestem wielka fanką takich akcji. Im więcej się dzieje, tym lepiej. To niezwykła okazja, żeby spotkać się i porozmawiać z wystawcami o ich codziennej pracy, dążeniu do osiągnięcia lepszego smaku, a w efekcie do zyskiwania coraz większej ilości klientów. Jest to też niepowtarzalny czas, by spróbować świeżych rarytasów przywiezionych wprost od producentów. Nie zapominajmy, że to dodatkowa promocja kuchni naszego regionu.
Czasem sobie myślę, że być może dzięki takim wydarzeniom świadomość konsumentów, dotycząca jedzenia i właściwego doboru produktów wzrośnie. Docenią smak i jakość. Wesprą lokalnych producentów żywności i sprzeciwią się rozprzestrzenianiu produktów tanich, marnej jakości, o znikomej wartości odżywczej, pełnej  dodatków chemicznych, które tylko niekorzystnie wpływają na nasz organizm. Jeśli chodzi o mnie to jestem już kompletnie wypaczona na tym punkcie. Cenię świeżość, jakość i smak.
Nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie kupiła!
Skusiłam się na pyłek kwiatowy, inaczej zwany pierzgą. Raz, że jeszcze nigdy go nie jadłam, więc jestem ciekawa smaku. Dwa, że idzie zima i przydałoby się wzmocnić w naturalny sposób swoją odporność.
Pierzga, czyli pyłki pochodzące z kwitnących roślin. Pszczoły zbierają je i częściowo przetwarzają. Są to małe kuleczki, które następnie trafiają do ula. Zazwyczaj stanowią pokarm maleńkich owadów. W każdej kuleczce mogą znaleźć się pyłki pochodzące z różnych roślin leczniczych (np. dzikiej róży). Pszczelarze znaleźli sposób, by pozyskiwać pyłek kwiatowy i w miejscu, gdzie pszczoły wlatują do ula umieścili przeszkody, na których pyłek zostaje. Dzięki temu można go później ususzyć i podzielić się kolorowymi kuleczkami z innymi.
 Kto nie był, niech się nie martwi. Kolejny kiermasz już 16 listopada!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.