TAPASTA. Idealny tapas, pasty w najlepszym wydaniu!

Po dłuższej przerwie powróciłam do Olsztyna. Już od miesiąca zbierałam się, żeby pójść w kilka miejsc i napisać recenzje, bo jestem bardzo ciekawa, jak przez rok Olsztyn zmienił się kulinarnie. Oczywiście, wszystkie restauracje, bistra, kawiarnie śledzę na bieżąco, ale wiadomo, że to zupełnie inna sprawa iść w wybrane miejsce i poczuć wszystko na własnej skórze. Dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy zostałam zaproszona na małe ucztowanie!

Tapasta – kameralna restauracja, mała perełka, położona na olsztyńskiej starówce. Jak sama nazwa wskazuje, restauracja serwuje swoim gościom dania kuchni hiszpańsko-włoskiej, ale z lekkim twistem, w przemyślany sposób podkręcając wszystkie potrawy. W karcie znajdziecie m.in.: tapasy, pizzę, koftę, lepinję, pasty, owoce morza, sałatki. Do tego ogromny wybór herbat, kawy, koktajle i wina – głównie włoskie i hiszpańskie. Właścicielem, szefem kuchni oraz kucharzem jest tu jeden człowiek, Mariusz, którego smak potraw bardzo przypadł moim kubkom smakowym do gustu. Mariusz swój lokal prowadzi razem z żoną Kasią, która sama piecze jeden jedyny deser, jaki możecie tutaj zjeść – kruchą bezę. Miałam przyjemność poznać Mariusza. Pięknie opowiadał mi o swoich daniach, a kiedy robiłam zdjęcia słyszałam, jak wychodzi do gości i pyta ich o swoje potrawy. Bardzo cenię takie relacje i uważam, że dzięki temu w miejscu, do którego przychodzimy zjeść czujemy się swobodnie, po przyjacielsku, chętniej do niej wracamy. A teraz zobaczcie, jak jest w Tapaście i co dobrego zjadłam.

Zacznijmy od tego, że Tapasta ma bardzo ciekawe menu – znajdziecie je tutaj: https://www.facebook.com/TapastaOlsztyn/menu/

Jako, że w nazwie restauracji znajdziemy Tapas i Pasta zdecydowałam, iż właśnie w tym kierunku dzisiaj podążę w swoją kulinarną podróż. Dwa lata temu byłam w Hiszpanii i miałam okazję spróbować kilku tapasów, więc temat jest mi poniekąd znany.

TAPAS

1.DEL JEFE (28,90 zł) Rostbef marynowany w pieprzu, glazurowany masłem, podany z cebulą karmelizowaną, grzankami czosnkowymi, redukcją balsamiczną figową, parmezanem, oliwą truflową i sałatką z rukoli – ależ to brzmi, prawda? Jadłam to już w myślach, jak tylko czytałam! Fantastyczny był smak tego rostbefu. Na początku konkretne uderzenie pieprzu, ale z każdym kęsem jakby wciągał, że chiało się więcej i więcej, i więcej… Konfitura z czerwonej cebuli lekko kwaśna, delikatnie karmelizowana, mało słodka (to na plus). Do tego bardzo prosta sałatka z rukoli z wyczuwalną, bardzo aromatyczną oliwą truflową. Jako wielbicielka sałatek akurat w sałatce czułam niedosyt jakiegoś mocniejszego dresingu. Ale to pewnie kwestia gustu – rostbef i tak wszystko Wam wynagrodzi! Cena adekwatna do porcji i jakości.

2. CALAMARES FRITOS (19,90 zł) Panierowane kalmary, bagietka, aioli chipotle, aioli wędzone. Kalmary chrupiące, delikatne, wciągające… 🙂 Doskonale łączyły się z aioli – zdecydowanie moje smaki. Doskonała przekąska do każdego trunku, ale już widziałam siebie siedzącą latem na ogródku przed restauracją, a do tego mega schłodzona lemoniada. Rewelacyjne te aioli, takich smaków jeszcze nie jadłam. Cena uważam jak najbardziej na tak.

3. POLLO A LA PARRILLA CON CHIPAS (22,90 zł) Grillowane szaszłyki z piersi kurczaka, podawane z chipsami z tortilli, guacamole, hummusem, śmietaną, jalapeno i kolendrą. Za taką cenę możecie zjeść jedno z ładniejszych dań, jakie widziałam. Pięknie nadziane na wykałaczki kawałki piersi z kurczaka, bardzo delikatne, a do tego konkretne dodatki – chrupiące nachosy, aromatyczne guacamole, którego dla mnie było mało, bo uwielbiam awokado 😀 wszystko dobrze zagrało, porcja solidna. Duuużo kolendry i jalapeno. Ale to było dobre! Czy też uważacie, że to mega fotogeniczne danie? 😉

Po solidnej już uczcie nadeszła pora na PASTY. Na wstępie chciałabym tylko dodać, że wszystkie makarony były ugotowane al dente, podane naprawdę bardzo szybko. Nawet nie zdążyłam zgłodnieć po tapasach… 😉

1.SPAGHETTI BOLOGNESE (27,90 zł) Spaghetti z tradycyjnym ragout z mięsem wołowym rasy Angus, bazylią i parmezanem. Klasyk w doskonałym wydaniu. Smakowało mi, sos oblepiał makaron i nie zabrakło parmezanu. Porcja naprawdę ogromna, spokojnie na duży głód, ale na mały też, bo bardzo wciąga!

2. POLLO CHIPOTLE (29,90 zł) Garganelli z kurczakiem, papryką chipotle i śmietanką. I tutaj zatrzymałabym się na chwilę, złapała oddech przed jedzeniem. Ostro, aromatycznie, potrzebna szklanka wody. Bardzo mocny sos, z wyczuwalnym chipotle, sporo kawałków kurczaka i śmietanka, która idealnie scaliła całe danie. To jakieś nowe odkrycie w makaronowym świecie, duże zaskoczenie, ciekawy smak, po który z chęcią bym wróciła, gdyby tylko naszło mnie na coś ostrego. Ogień! 🙂

3. CAVOLO CON GAMBERO (34,90 zł) Garganelli z jarmużem, krewetkami, gorgonzolą, żurawiną i śmietanką. Tak mnie skusiło to połączenie, że musiała tego spróbować. Ale jak to – jarmuż, żurawina, krewetki, śmietana? Słuchajcie, jak to zagrało. Kremowe, słodko-wytrawne, zjadłam całe!

Restauracja przechodzi teraz małe zmiany, głównie wzbogacając kartę menu w odpowiednio dobrane wina. Miałam wielką przyjemność degustacji niezwykle lekkiego, orzeźwiającego włoskiego białego wina Giacondi ze szczepu Chardonnay. Idealne na aperitif i do ryb, doskonale pasowało do wszystkich dań, które dzisiaj spróbowałam.

Jako, że rozmowy trochę się przeciągnęły, późnym popołudniem spróbowałam jeszcze Lepinję Tailades z frytkami z batatów (28,90 zł). To potrawa, która składa się z mięsa w bałkańskiej bułce z dodatkiem boczku, sałaty, pomidora, aioli sriracha i sera. Ogromna porcja, zdecydowanie na wielki głód. Gdyby stanęła przed wyborem pójść teraz na kebaba albo Lepinję, zdecydowanie wybrałabym opcję numer dwa. I jeszcze przesłodkie, chrupiące frytki z batatów. Bardzo spodobało mi się, że do dania podawane są jednorazowe rękawiczki – wspaniałe rozwiązanie, zwłaszcza dla nas, płci pięknej, prawda? 😉

Gdybym miała podsumować dzisiejsze wyjście?

Jest godzina 23.30. Mimo mega zmęczenia po całym dniu usiadłam napisać swoją recenzję, byście mogli jak najszybciej przeczytać to wszystko i zabrać najbliższych w to klimatyczne miejsce i zjeść coś naprawdę zaskakującego, w rozsądnych cenach, gdzie porcje są solidne i smaczne. Właściwie siedząc dziś w Tapaście rozmyślałam, jak to się stało, że wcześniej tu nie bywałam? Może nie zawsze było po drodze ze względu na moją nieobecność w mieście? A może niektóre (ale oczywiście nie wszystkie ) miejsca w Olszynie kusiły mnie bardziej odpowiednio dobranym marketingiem? Jednak w wielu tych miejscach, dania, których próbowałam były po prostu ciekawe, smaczne, ale nie było w nich żadnego wow.

Dzisiaj w Tapaście odkryłam zaskakujące, kuszące, aromatyczne dania, które być może będę próbowała odtworzyć w domu. Te potrawy mają w sobie jakąś magię. I tak sobie myślę, że tę magię we wspaniały sposób serwuje nam Mariusz, który jest autorem każdego z tych dań i doskonale wie, czym chce swoich gości nakarmić. Osoby, które poszukują ciekawych smaków i kochają kuchnię śródziemnomorską na pewno znajdą tu coś dla siebie.

Jeśli mieszkacie w Olsztynie lub okolicy, albo jesteście tu przejazdem wpadajcie do Tapasty! Śledźcie na bieżąco wydarzenia i menu restauracji na facebook’u (a jest ich naprawdę sporo, m.in. wieczory tematyczne). Restauracja ma również opcję dowozu – poniżej podaję Wam numer, pod który dzwoniąc możecie zamówić jedzenie do swojego domu.

Do zobaczenia w Tapaście!

Tapasta (klik)

Hugona Kołłątaja 5
10-034 Olsztyn

89 333 50 34

Autorem tekstu i zdjęć jest Sajkofanka Smaku (N.R.K.) Niebawem kolejne recenzje z mojego miasta. A może macie jakieś pomysł na moją kolejną wizytę? Czekam na Wasze podpowiedzi na moim profilu na fb. Do następnego wpisu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.