Warmińskie Specjały. Opowieść o wędzonkach, których powinien spróbować każdy…

Są rzeczy, o których mogłabym pisać codziennie, rozmawiać godzinami i próbować o każdej porze dnia. Jedną z nich są wyroby produkowane przez olsztyńskie Warmińskie Specjały.

Z Maćkiem, właścicielem Warmińskich Specjałów, znamy się już prawie rok. Poznaliśmy się zupełnie przypadkiem. Pamiętam, że szukał blogerów do współpracy i mój kolega polecił mu właśnie mnie. Sama się sobie dziwię, dlaczego dopiero dziś o tym piszę. Ale cóż, lepiej późno niż wcale, prawda?

Pamiętam też pierwszą wędzonkę, którą dostałam do posmakowania. Szynka wieprzowa wędzona – przesolona na maksa, ale tak dobrze wchodziła z jajecznicą 😀 Później było już zdecydowanie lepiej. Do tego stopnia, że uzależniłam się od polędwiczki wieprzowej, podobnie jak połowa moich znajomych i część rodziny. Topowy produkt, którego każdy powinien spróbować. Poza polędwiczką w ofercie znajdziecie jeszcze łopatkę, schab, szynkę i boczek. Miałam okazję sfotografować kilka rodzajów wędlin – zapewne natrafiliście na nie na moim profilu na Instagramie. To prawdziwe perełki!

Szynka wieprzowa wędzona parzona
Boczek wędzony parzony
Pastrami wołowe

Maciej założył swoją firmę z pasji.

Satysfakcja z zadowolenia klientów jest dla niego najważniejsza. Dlatego stawia na jakość. Mięso jest zawsze pierwszej świeżości, a wędzenie odbywa się tradycyjną metodą drewnem liściastym, czasem z dodatkiem gałązek jałowca. Nie znajdziecie tu sztucznych aromatów, wielkiej komory wędzarniczej ani polepszaczy smaku. Maciej swoją wędzarnię postawił sam. Kupił deski, zakasał rękawy i działał.

Wędzenie to długotrwały proces, który wymaga dużego nakładu czasu, pracy i energii. Zdecydowanie wpisuje się mocno w ideę slow food i slow life. Efekt finalny przewyższa wszystko inne. Smak, zapach, delikatność, kruchość wyrobów gotowych są najlepszą rekompensatą.

Przez ostatnich kilka miesięcy Maciek dosyć sporo kombinuje z wędzeniem. Wypuścił na rynek pastrami wołowe, które jest mega aromatyczne, kruche i znika w przeciągu 3 dni. Pastrami z Warmińskich Specjałów mogą spróbować szczęśliwcy mieszkający w Gdańsku. Szukajcie Reubena w BELLY – full of foodporn w Stacji Food Hall 😉

A teraz sprzedam Wam trochę nowości. Ostatnio miałam okazję spróbować prawdziwego rarytasu – wędzonych warzyw. Na początku nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Nie znałam tego smaku i nawet nie potrafiłam go sobie wyobrazić. Uwielbiam jednak poznawać nowe smaki i dobrze! Bo warzywa przygotowane w ten sposób okazały się fenomenalne!

W degustacji udział wzięli: cebula, buraki, papryka, papryczka chili, bakłażan i cukinia. Prócz warzyw pojawił się też ser wędzony – uwaga – posypany curry! Zdecydowanie jestem na tak! Spójrzcie sami, jak to wszystko wspaniale się prezentuje.

Zacznę może od buraków, bo to one zrobiły na mnie największe wrażenie.

Burak ugotowany i uwędzony to jest takie wow, którego obecnie możecie szukać i mało kto (a może nawet nikt 😀 ) nie jest w stanie Wam podarować. No oczywiście prócz Maćka, który mam nadzieję pójdzie w tym kierunku i rozsmakuje w swoim wyrobie całą Polskę! Bardzo intensywny smak wędzonki w niewyobrażalny sposób “wsiąkł” wręcz w buraka, jednocześnie zachowując przy tym naturalną słodycz, którą uwielbiam. Zakochałam się w tym smaku i przez to właśnie po burakach zostało już tylko wspomnienie… na szczęście przygotowałam dwa przepisy, które już niebawem opublikuję na blogu. Będzie to pasta z wędzonego buraka, kolendry i parmezanu oraz buraczek przekładany serem podany z sałatką i dresingiem miodowo-musztardowym.

Wędzony burak przekładany serem z dresingiem miodowo-musztardowym i lekką sałatką
Pasta z wędzonego buraka, kolendry i parmezanu

Na drugim miejscu zdecydowanie ser wędzony. Sery wędzone jadałam już wcześniej. Sery to w ogóle moja miłość, zwłaszcza z Wiżajn i Koryciński love 😉 No, ale teraz mają niezłego rywala i mogą obawiać się o miejsce na podium, bo Warmińskie Specjały uwiodły mnie serami. Prócz wersji z curry jest jeszcze opcja z papryką, z czarnuszką i ziołami.

Wykorzystałam połówkę sera do przygotowania sałatki, którą możecie zobaczyć poniżej (przepis wkrótce na blogu!). Druga połowa sera dzielnie czeka, aż coś z niej wykombinuję, bądź pochłonę w wolnej chwil tak po prostu. Obawiam się, że może się to wydarzyć w każdej chwili…

Sałatka z serem wędzonym

A teraz panna cukinia.

Ukochana moja. Do placuszków, do lecza, do omleta, do wszystkiego. Aż w końcu przyszło mi spróbować cukinię wędzoną! Bardzo aromatyczna, jak na tak delikatne warzywo. Mocno wyczuwalny zapach dymu wędzarniczego i smak, który mi odpowiada, choć da się wyczuć zdecydowaną gorzkość. Przełamałam jednak gorzki smak słodyczą, komponując sałatkę z dodatkiem gruszki, winogrona, czarnuszki i polewając wszystko obficie dresingiem miodowo-musztardowym z dodatkiem mango.

Rewelacja! Sprzedam Wam wkrótce przepis i liczę na to, że odtworzycie go u siebie.

Sałatka z wędzoną cukinią, gruszką, winogronem i czarnuszką

A tu poniżej Pan Bakłażan. Niezwykle fotogeniczny – to zdjęcie mnie hipnotyzuje, kiedy patrzę na te cudne marszczenia i blask skórki, i miąższu. Piękno w swej prostocie. I ten czarujący minimalizm.

Z bakłażanem to jest dopiero ciekawa historia. O ile surowego bakłażana kombinuję na milion sposobów, żeby mi posmakował, o tyle z wędzonym problem od razu znika. Muszę Wam powiedzieć, że obawiałam się tego warzywa najbardziej, a okazało się przepyszne. Nie mogę się zdecydować, co dobrego z niego wyczarować, ale chyba jednak padnie na jakiś makaron z bakłażanem. Przepis na pewno wrzucę, jak już go sobie wymyślę 😉

Na koniec zostawiłam paprykę i cebulkę.

O ile papryka chili super, niezwykle aromatyczna, ostra, zdecydowana, o tyle zwykła papryka kompletnie mi nie podeszła. Gorzka, wręcz z niepożądaną goryczą. Ugryzłam i odłożyłam. Być może lepiej smakowałaby papryka w kolorze czerwonym, która z natury jest słodsza? Można spróbować. Ale jeśli próba nie będzie udana, nie szłabym w tym kierunku.

Na samym końcu kolorowego peletonu warzywnego została mi cebulka. Cebula zachowała po wędzeniu słodycz i oceniając po smaku, jedynie zewnętrza warstwa zyskała nieco smaku i aromatu wędzarniczego. Może wędzenie w plastrach byłoby korzystniejsze? Póki co jestem na nie.

Tak sobie rozmyślałam, że spróbowałabym chętnie wędzonego czosnku, wędzonej marchewki, wędzonych ziemniaków i wędzonych jabłek. Myślę, że smaki tych produktów mogłyby mnie pożądnie zaskoczyć. Jednak na dzień dzisiejszy moje serce skradły buraczki, bakłażan i cukinia. Ach, i oczywiście ser, prze pyszności!

Mam nadzieję, że Maciej pójdzie tą drogę i będzie nam serwował produkty, których nie ma nikt inny. Zachęci wszystkich do zajadania się domowej roboty wędzonkami, wędzonym warzywami, doskonałym pastrami i kto wie, czym jeszcze… Wędzone warzywa to świetna alternatywa dla osób, które uwielbiają aromat wędzarniczy, ale z jakichś powodów odrzuciły jedzenie mięsa. Warmińskie Specjały zafundowały prawdziwą gratkę smakoszom kulinarnym. Bo któż by pomyślał, że wędzone warzywo może tak smakować i można napisać o nim całą rozprawę? 😉 Trzymam bardzo mocno kciuki za cały koncept tworzenia Warmińskich Specjałów, bo tak pyszne i piękne rzeczy rodzą się tylko z prawdziwej pasji. Myślę, że są nie tylko spełnieniem marzeń, ale przede wszystkim efektem ciężkiej pracy, która jest wyczuwalna w każdym kawałku wyrobów zarówno tych mięsnych, jak i warzywnych. Mnóstwa kreatywnych chwil!

Jeśli mój wpis zachęcił Was do spróbowania Warmińskich Specjałów lećcie czym prędzej na Facebooka https://www.facebook.com/warminskie.specjaly/

Lajkujcie, obserwujcie i zamawiajcie. Wędzenie odbywa się w wybrane dni, więc bądźcie czujni. Maciej jest jednak pasjonatem i jeśli tylko znajdzie chwilę, na pewno uwędzi Wam coś ekstra, jeśli tylko ładnie go o to poprosicie 😉

Liczę, że podzielicie się ze mną opinią na temat wędzonek, które będziecie mieli okazję spróbować. Smacznego!

P.S. Spodziewajcie się ode mnie całego cyklu przepisów z wykorzystaniem warzyw, wędlin i sera od Warmińskie Specjały, Trochę poszalałam w kuchni! Ze smacznym pozdrowieniem, SAJKOFANKA SMAKU 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.