Drożdżowy wieniec makowy z cynamonem i czekoladą

Wypieki z makiem to pozycja obowiązkowa na świątecznym stole! A wszystko dlatego, że mak ma w sobie magiczną moc, która sprzyja wszelkim dobrodziejstwom na kolejny rok!

W tym roku postanowiłam, że nadam klasycznemu makowcowi nowy kształt i zawinęłam go w piękny wianek. Mam słabość do wianków, w każdej postaci! Dobrze mnie już znacie z moich wianuszków bezowych, więc teraz czas na drożdżowy wieniec makowy. Mam nadzieję, że też zaszalejecie z formą i tradycyjnego makowca podacie w ten niezwykły, jakże efektowny sposób! 

Drożdżowy wieniec makowy z cynamonem i czekoladą

Zaczyn drożdżowy:

  • 2 łyżki mąki
  • 2 łyżki cukru
  • 250 ml mleka
  • 40 g drożdży

Ciasto:

  • 500 g mąki pszennej
  • 3 żółtka
  • 1 jajo
  • 2 łyżki rozpuszczonego, ostudzonego masła
  • 5 łyżek cukru
  • Skórka otarta z cytryny

Nadzienie:

  • 850 g gotowej masy makowej
  • 1 łyżka cukru migdałowego
  • ½ łyżeczki cynamonu
  • 2 łyżki prawdziwego kakao

Do dekoracji przed pieczeniem:

  • ½ łyżeczki cynamonu
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • 2 łyżki prawdziwego kakao
  • Białko jaja

Do dekoracji po upieczeniu:

  • tabliczka mlecznej czekolady
  • 50 g masła

PRYGOTOWANIE:

Zaczyn: w miseczce rozkruszamy drożdże, dodajemy mąkę, cukier i ciepłe mleko. Dokładnie wszystko mieszamy, żeby nie było grudek. Przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na 15 minut.

Ciasto: Mąkę przesiewamy przez sito. Dodajemy rozpuszczone, ostudzone masło, otartą skórkę ze sparzonej dobrze cytryny, cukier, żółtka i jajo oraz gotowy zaczyn drożdżowy. Wyrabiamy dokładnie ciasto. Odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę do wyrośnięcia.

Kiedy ciasto wyrośnie wyrabiamy je jeszcze na blacie, po czym rozwałkowujemy na kształt prostokąta. Na ciasto wykładamy masę makową, posypujemy wszystko cynamonem i kakao. Zawijamy w rulon, jak na makowca. Następnie kroimy ciasto wzdłuż na pół i przeplatamy ciasto, układając na przemian jedno ciasto na drugim. Następnie z zawiniętego ciasta tworzymy wianek, łącząc ze sobą oba końce. Przekładamy wianuszek na papier do pieczenia wyłożony na blaszce. Smarujemy wianek białkiem, a później posypujemy go jeszcze kakao, cynamonem i trzcinowym cukrem. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 195 stopni C i pieczemy przez 35 minut (termoobieg).

Polewa: w kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę masłem. Gotową polewę wylewamy na ciepły wianuszek.

Smacznego!

Świąteczny sernik

Dobrze wiecie, jak to jest z tymi świątecznymi ciastami – serniczek zawsze się zmieści!

U mnie z tymi sernikami naprawdę różnie bywało. Głównym winowajcą moich wtop był twaróg. Już teraz wiem, w jaki się zaopatrywać oraz w jaki sposób piec to królewskie ciasto, by nie opadło. Kąpiel wodna jest kluczem do sukcesu!

W tym roku marzył mi się sernik w wersji mini. Zaczęłam zatem poszukiwania tortownicy w rozmiarze 18 cm i wiecie co – od razu znalazłam! W Auchan było ich dosyć sporo. Po mojej udanej próbie tortu dla rodziców postanowiłam, że sernik na święta też musi być wyjątkowy. Obok makowca i piernika to najważniejszy świąteczny wypiek w moim domu. W niedzielę mój mąż jest w domu, więc wtedy zawsze mam więcej czasu, by poszaleć w kuchni. Minioną niedzielę wykorzystałam zatem na przygotowanie próbnego sernika świątecznego. Trochę kombinowałam z doborem składników do blaszki w rozmiarze 18 cm, ale ostatecznie próba zakończona sukcesem. I to jakim! A no takim, że jeszcze tego samego wieczoru usiadłam do zdjęć i spisywania receptury, co by mi nic z głowy nie uciekło! Mam nadzieję, że dołączycie w tym roku do świątecznego teamu #sajkosernik i będzie on zdobił Wasze stoły, a potem rozczulał rozpustnie podniebienia! Jeśli odpowiedź brzmi: TAK! – Zatem do dzieła i częstujcie się!

Świąteczny sernik

Przepis na tortownicę o średnicy 18 cm – około 12 porcji

Kruchy spód

  • 250 g herbatników maślanych
  • 4 łyżki stołowe płatków migdałów
  • 1/2 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 90 g rozpuszczonego masła

Masa serowa

  • 400 g twarogu sernikowego mielonego (u mnie Piątnica z wiaderka)
  • 250 g kremowego serka Mascarpone
  • 160 g drobnego cukru trzcinowego
  • 4 jaja rozmiar M
  • 10 g cukru z prawdziwą wanilią

Masa śmietanowo-kakaowa

  • 300 ml śmietany deserowej 36 %
  • 2 łyżeczki cukru pudru
  • 1 opakowanie śmietan-fix (opcjonalnie)
  • 2-3 łyżki stołowe prawdziwego kakao

Słony karmel

  • 200 ml śmietany 36 %
  • 160 g drobnego cukru trzcinowego
  • 50 g masła
  • 1/2 łyżeczki soli

Dodatkowo do przygotowania potrzebne będą:

  • blaszka tortownica 18 cm
  • papier do pieczenia
  • sitko do przesiania kakao

PRZYGOTOWANIE

Kruchy spód

Herbatniki pokruszyć, dodać płatki migdałów i przyprawę do piernika. Rozdrobnić wszystko na drobny pyłek blenderem. Do powstałej “mąki” dodać masło. Dokładnie wyrobić, najlepiej rękami. Dno blaszki wyłożyć papierem do pieczenia, a boki wysmarować masłem. Wylepić dobrze blaszkę powstałą masę, po czym włożyć ją na 45 minut do lodówki (możecie na dłużej, byle nie krócej 🙂 ).

Masa sernikowa

W czasie, kiedy masa ciasteczkowa zastyga, zabieramy się za przygotowanie masy serowej. Do wysokiej miski wrzucamy jaja i ucieramy je z drobnym cukrem trzcinowym. Następnie dodajemy mascarpone i twaróg. Dokładnie mieszamy na najniższych obrotach miksera. Pod koniec dodajemy cukier z prawdziwą wanilią (możecie użyć też laski wanilii albo otartej skórki z pomarańczy). Gotową masę przelewamy na ciasteczkowy spód.

Tak przygotowany sernik wstawiamy do nagrzanego do 165 stopni C piekarnika, ustawiając tortownicę do większej blaszki. Do większej blaszki nalewamy dwie szklanki wody (będziemy piec w kąpieli wodnej). Ciasto pieczemy w 160 stopniach C przez 1 godzinę i 30 minut (termo obieg). Po upieczeniu uchylamy chwilę drzwiczki piekarnika i zostawiamy ciasto jeszcze na 10-15 minut. Później sernik wyjmujemy do całkowitego ostudzenia na blat. Kiedy ciasto będzie już zimne, wstawiamy je na kilka godzin do lodówki, a najlepiej na całą noc.

Słony karmel

Dodatkowo do podania możemy przygotować karmel z solą. Do rondelka wrzucamy masło, dodajemy cukier i śmietankę. Cały czas mieszamy. Masa nie powinna wrzeć, ale lekko się gotować, żeby się nie przypaliła. Gotujemy w zależności od tego, jaką gęstość chcemy osiągnąć. Jeśli lubimy bardziej lejący karmel wystarczy gotować 5 minut od rozpuszczenia wszystkich składników. Jeśli lubicie bardzo gęstą masę, powinniście robić to od 10 do 12 minut. Pamiętajcie, że po ostudzeniu masa lekko zgęstnieje. Zawsze możecie ją na nową podgrzać i odparować. Gotową masę przechowujemy do kilku dni w lodówce.

Masa śmietanowo-kakaowa

Przed podaniem górę sernika dekorujemy masą śmietanowo-kakaową. Śmietankę ubijamy na sztywno z dodatkiem cukru pudru i ewentualnie śmietan-fixu dla lepszej stabilizacji. Ubity krem przekładamy do rękawa cukierniczego i wyciskamy na górę sernika. Śmietanową masę posypujemy przez sito kakao. Możemy jeszcze przez chwile wszystko razem schłodzić w lodówce. Gotowe! Prawda, że prosto 🙂

Smacznych, wesołych świąt!

Jeśli zdecydujecie się przygotować mój sernik będzie mi bardzo miło, jeśli oznaczycie mnie w swoich Social Mediach 🙂 Pozdrawiam – Sajkofanka Smaku.

Nasz pierwszy kalendarz adwentowy

Kalendarz adwentowy. Odkąd zostałam mamą marzyłam o tym, by przygotować kiedyś od podstaw taki kalendarz z moją córką. No i proszę! Nawet nie wiem kiedy ten czas zleciał, a Kalinka zaraz skończy pięć lat! To świetny czas, by wystartować z kalendarzem adwentowym. Naszym. Zrobionym wspólnie, zgodnie z naszymi zainteresowaniami i zgodnym z duchem świąt Bożego Narodzenia. Wspólne oczekiwanie na święta wreszcie nabierze barw, a każdy dzień urozmaicony zostanie zadaniem, którego wykonanie zaangażuje nie tylko moją córkę, ale też pozostałych domowników. Nie ma nudy moi drodzy! 🙂

Pewnie zapytacie, czemu wystartowałam z tą akcją na początku listopada? Odpowiedź jest prosta! Do grudnia Kalinka zapomni już, które zadanie dopasowałyśmy do danego dnia. A ja uważam, że wspólne przygotowywanie takich gadżetów jest dużo fajniejsze, niż działanie w ostatni wieczór listopada w pojedynkę. Zgodzicie się, prawda? 😉

Torebeczki i naklejki kupiłam na allegro. Zadania zaś przygotowałam w Canvie – możecie ściągnąć sobie gotowe pliki, wydrukować i wyciąć, a potem włożyć do swoich woreczków, torebeczek, skarpetek etc.

Muszę Wam powiedzieć, że miałyśmy przy tym sporo frajdy! Ale też dużo rozmyślań, które zadanie dopasować do którego dnia. Ale udało się! Przygotowałyśmy 24 zadania na 24 dni. Jeśli chcecie realizować zadania razem z nami musicie poruszać się od pierwszego grudnia od lewej do prawej 🙂

Już nie mogę się doczekać!

PONIŻEJ WKLEJAM WAM GRAFIKI DO DRUKU 🙂

24 ZADANIA NA KAŻDY DZIEŃ GRUDNIOWEJ PRZYGODY

DRUKUJCIE, WYCINAJCIE I PAKUJCIE!

CAŁY WYDRUK W FORMACIE A4

A tak prezentuje się gotowy kalendarz adwentowy w naszym domu 🙂

Staromiejska 2.0, czyli pięknie i pysznie w samym sercu olsztyńskiej starówki

Ostatni raz w restauracji Staromiejska byłam siedem lat temu! O moich odwiedzinach pisałam na samym początku moich blogowych potyczek. Jeśli chcecie możecie sięgnąć pamięcią, jak to kiedyś było w Staromiejskiej, klikając w link https://www.sajkofankasmaku.pl/uncategorized/staromiejskiej-klimat-wiecznie-zywy/ We wpisie czeka Was dużo wspomnień miejsca, które całkiem niedawno przeszło totalną metamorfozę!

I gdyby nie kolejna edycja Restaurant Week Polska na Warmii i Mazurach pewnie długo nie zawitałabym w Staromiejskiej. Jednak menu zaproponowane przez szefa kuchni zrobiło na mnie ogromne wrażenie i od razu wiedziałam, że koniecznie muszę go spróbować! Do Staromiejskiej wybrałam się z Gastronautką. Ciężko było nam zgrać terminy, ale na nasze szczęście festiwal został przedłużony do 3 października i pomyślałyśmy, że to będzie idealny dzień, by odwiedzić to miejsce. Kupiłam więc bilety na ostatni dzień festiwalu. Dla mnie menu A, dla Gastronautki menu B (przypominam, że cena za trzydaniowe menu to 59 zł + festiwalowy drink).

Niedziela, samo południe. Promienie słońca na twarzy, a we włosach wiatr. To moje pierwsze wyjście od dwóch tygodni, więc radość była podwójna! Spacerem dotarłam na miejsce, w samo serce olsztyńskiej starówki. Wnętrze nie do poznania! Oniemiałam! Pięknie, loftowo, mnóstwo detali, które mają sens i tworzą spójną całość. Wszystko to sprawia, że chce się tutaj zostać na dłużej. Spójrzcie sami!

Do tego niezwykle sympatyczna obsługa! Jako mama karmiąca nie mogę pić alkoholu, więc w ramach festiwalowego drinka Pani kelnerka zaproponowała mi drinka bez alkoholu! Pierwszy raz odkąd uczestniczę w festiwalu jedzenia, jakim jest Restaurant Week spotkałam się z możliwością wymiany drinka w festiwalowej cenie. Brawo, wspaniały pomysł! Orzeźwiające Mojito Virgin doskonale wpasowało się w dzisiejszy klimat! W oczekiwaniu na moją kompankę dzisiejszego obiadu przejrzałam menu Staromiejskiej i wypatrzyłam kilka smakołyków, które z pewnością wrócę spróbować!

Mojito Virgin

Dzisiaj delektowałam się menu degustacyjnym A, czyli wegetariańskim. Na przystawkę aksamitny, cudowny krem z topinamburu. Bez zbędnych udziwnień. Prosty, klasyczny, z perfekcyjnie wyczuwalnym w smaku topinamburem. Do tego chipsy i kiełki – tekstury, które w zupach krem uwielbiam! Doskonale uzupełniały się z delikatnym kremem, jednocześnie nadając mu charakteru. Do tego ilość porcji w punkt wyważona, w sam raz na przystawkę. I ta prezentacja!

Krem z topinamburu

Danie główne, czyli szpinakowe gnocchi były bardzo delikatne w smaku. Ale dodatek charakternego parmezanu i pikantnej rukoli dodały im fajnego twista i sprawiły, że cała kompozycja była naprawdę smaczna. Sosu serowego mogłoby być jeszcze więcej, bo był przepyszny, a ja uwielbiam jak gnocchi taplają się w sosie! Jedyne co mnie zaskoczyło to kształt moich gnocchi, bo dotąd spotykałam się z gnocchi w formie bardziej owalnej, z wyżłobieniami, a te przypominały bardziej malutkie kopytka. Cała kompozycja jednak piękna i smaczna.

Gnocchi szpinakowe z sosem serowym, orzechami, rukolą i parmezanem

A na koniec deser. Ale cóż to był za deser! Obłęd, rozpusta, niezwykła przyjemność dla moich kubów smakowych! Cudownie intensywnie chałwowy smak kremu, który można by wyjadać łyżkami ze słoiczków! Do tego przyjemnie przełamująca tę aksamitną kremowość beza i chrupiące pestki. Kolejny raz przekonałam się, że w prostocie siła! Trzeba tylko odpowiednio dobrać składniki, by stworzyć piękną i pyszną kompozycję, by inni po jej spróbowaniu rozmyślali o niej wieczorami. Cudo! Mam nadzieję, że zagości w karcie na stałe i Wy również będziecie mogli raczyć się tym wspaniałym deserem.

Krem chałwowo-kawowy/ kruszona beza/ prażone pestki dyni i słonecznika/ świeże owoce/ mięta

A tak prezentowało się menu B, które zajadała Gastronautka. Zajrzyjcie do niej na FB – z pewnością opisze dokładnie, jak jej smakowało 🙂

Tatar z łososia
Chinkali z wołowiną, espumą z boczku i duszoną kapustą
Ptyś z musem z owoców i ziemią z orzechów

Oba menu okazały się niezwykle przyjemnym doświadczeniem kulinarnym. Wszystkie dania, jak sami możecie zobaczyć na zdjęciach, były pięknie i starannie ułożone. Do tego wraz z prezentacją szedł smak! A to wszystko w samym centrum naszej olsztyńskiej starówki. Jestem naprawdę szczęśliwa, że coraz więcej miejsc tak pięknie prezentuje swoje dania. Jestem pewna, że za wszystkim stoi szef kuchni pełen pasji, a kucharze mu towarzyszący “czują blusa” ;). Całej załodze życzę dużo dobrego i mam nadzieję, że to miejsce będzie rosło w siłę!

Do zobaczenia ponownie wkrótce w Staromiejskiej 2.0!

Menu restauracji Staromiejska 2.0 znajdziecie na stronie internetowej https://staromiejska2.olsztyn.pl/

Pieczone podudzia z kurczaka faszerowane masełkiem pietruszkowo-czosnkowym

Idealny, efektowny, pyszny obiad, który zachwyci Waszych domowników i Waszych gości! Wspaniale sprawdzi się na specjalne okazje, ale i na obiad w rodzinnym gronie. Pysznie, aromatycznie, zdrowo!

Częstujcie się!

Pieczone podudzia z kurczaka faszerowane masełkiem pietruszkowo-czosnkowym

Receptura na pięć porcji

Składniki:

  • 10 kawałków podudzi z kurczaka ZM Warmia (tzw. „pałki”)
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 2 łyżeczki papryki słodkiej
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • Świeżo mielony pieprz i sól wg uznania

Masełko pietruszkowo-czosnkowe:

  • 50 g masła o zawartości 82% tłuszczu
  • Pęczek natki pietruszki
  • 1 duży ząbek czosnku
  • Szczypta soli

Dodatkowo do pieczenia:

  • 2 cebulki białe
  • 2 marchewki

Do podania:

  • Kasza bulgur
  • Mała puszka zielonego groszku
  • Świeży tymianek

Przygotowanie:

Podudzia z kurczaka oczyścić. Dolną część podudzia z kostką, którą zazwyczaj trzymamy w dłoni, oczyścić ze skóry i włókien. Tak oczyszczone podudzia przyprawić olejem, słodką papryką, kurkumą, solą i pieprzem. Włożyć na dwie godziny do lodówki. W tym czasie przygotować masłeko pietruszkowo-czosnkowe.

W miseczce połączyć miękkie masło z posiekaną natką pietruszki przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Doprawić szczyptą soli.

Wyjąć podudzia z lodówki. Kiedy nabiorą już temperatury pokojowej faszerować obficie pod skórą wcześniej przygotowanym masełkiem.

Podudzia ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Między podudzia ułożyć pokrojoną w piórka cebulkę i pokrojone w grubsze plastry marchewki. Wstawić blaszkę do piekarnika nagrzanego do 185 stopni C i piec przez 30 minut pod przykryciem. Po tym czasie odsłonić podudzia i podlać je obficie tłuszczykiem, który wytopił się z mięsa. Można tę czynność powtórzyć dwa razy. Piec jeszcze przez około 30-40 minut, aż skórka będzie rumiana. Podawać od razu.

Podudzia podawać z ugotowaną kaszą bulgur połączoną z zielonym groszkiem i listkami świeżego tymianku.

Smacznego!

*Przepis powstał przy współpracy z Zakładami Mięsnymi Warmia z Biskupca

Ślimaczki drożdżowe z parówkami

Moi domownicy pokochali ślimaczki drożdżowe z cynamonem. Ostatnio na specjalne życzenie mojej córki zamiast drożdżowych ślimaczków na słodko przygotowałam wytrawne ślimaczki a’la pizzerinki z sosem pomidorowym, serem mozzarella i parówkami. Po wyjęciu z piekarnika moja mała foodiepowiedziała mi, że to najlepsze, co ostatnio jadła, a ślimaczki są wyśmienite. Takie pulchniutkie, cieplutkie! Dzieciom ufam w stu procentach, więc to miód na me matczyne serce 🙂 No i tatusiowi też smakowały, zatem dzielę się z Wami. Spróbujecie?

Myślę, że to fajna opcja na posiłek o każdej porze dnia!

Ślimaczki drożdżowe z parówkami

Receptura na 24 ślimaczki

Składniki:

Zaczyn drożdżowy:

  • 45 g świeżych drożdży
  • 2 łyżki mąki pszennej typ 550
  • 2 łyżki cukru
  • 50 ml ciepłego mleka

Ciasto na ślimaczki:

  • 550 g mąki pszennej typ 550
  • 1 jajo rozmiar L
  • 200 ml ciepłego mleka
  • 3 łyżki stołowe cukru 
  • 1 łyżeczka soli
  • gotowy zaczyn drożdżowy
  • 80 g rozpuszczonego i ostudzonego masła

Farsz

  • 8  parówek ZM Warmia
  • 200 g tartego sera mozzarella 
  • 200 ml passaty pomidorowej z ziołami 
  • ½ łyżeczki ziół prowansalskich 
  • oliwa z oliwek 

Przygotowanie:

Zaczyn: wszystkie składniki połączyć dokładnie na gładką masę, przykryć ściereczką, odstawić na 25 minut do wyrośnięcia.

Ciasto: kiedy zaczyn wyrośnie zagnieć ciasto. Połącz razem wszystkie składniki, zagnieć ciasto. Ciasto przełóż do miski, przykryj ściereczką i odstaw do wyrośnięcia na godzinę.

Po godzinie posyp blat kuchenny mąką i rozwałkuj ciasto na duży placek w kształcie prostokąta. Posmaruj ciasto passatą pomidorową wymieszaną z ziołami, poukładaj pokrojone w plasterki parówki, posyp tartym serem mozzarella. Zwiń ciasto w rulon, po czym pokrój na 3cm kawałki. Układaj ślimaczki na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując odstępy. Wierzch każdego ślimaczka przed pieczeniem posmaruj oliwą z oliwek. Piecz
w nagrzanym do 180 stopni C piekarniku przez 20 minut (termo obieg). 

Podawaj z ulubionym sosem, ketchupem, bądź oliwą z oliwek. Smacznego!

Zaczyn drożdżowy
Ciasto drożdżowe gotowe od wyrośnięcia
Ślimaczki przed pieczeniem
Ślimaczki przed pieczeniem
Ślimaczki po upieczeniu
Smacznego 🙂

Jesienią skosztuj menu restauracji Hotelu Omega, czyli o pysznej kolacji w ramach festiwalu Restaurant Week Polska na Warmii i Mazurach

Od 8 września do 3 października w całej Polsce odbywa się największy festiwal jedzenia w restauracjach! Jest mi niezmiernie miło, że kolejny już raz mam zaszczyt być ambasadorem Restaurant Week Polska na Warmii i Mazurach! Degustacja festiwalowych menu to niezwykłe doświadczenie, które zawsze daje mi mnóstwo inspiracji do moich kuchennych podbojów i możliwość odkrywania kolejnych kulinarnych perełek w regionie. Jestem ambasadorem od samego początku istnienia festiwalu na Warmii i Mazurach i każdą edycję przeżywam z wielkim zaangażowaniem śledząc, co pysznego tym razem wymyślili szefowie kuchni na swoje popisowe dnia, których na co dzień w restauracyjnym menu nie znajdziecie. Wierzę, że w kolejnych edycjach uda mi się dotrzeć gdzieś w dalsze części Polski i poznać menu innych szefów kuchni.

Jeśli jeszcze nie braliście udziału w festiwalu bardzo Was zachęcam! W każdej edycji Restaurant Week Polska czeka na Was niepowtarzalne, trzydaniowe doświadczenie restauracyjne! Przystawka, danie główne, deser w festiwalowej cenie 59 zł. Festiwal to jedna z lepszych okazji na poznanie nowych smaków i nowych restauracji. Dodatkowo, na każdego gościa czeka darmowy koktajl powitalny od Martini Fiero & KINLEY tonic water!

Szczegółowe menu restauracji biorących udział w festiwalu znajdziecie na stronie Restaurant Week Polska. Tutaj też możecie dokonać rezerwacji miejsc w wybranej przez Was restauracji https://restaurantweek.pl/

Wczorajszą kolację mogłam celebrować w towarzystwie mojej przyjaciółki w restauracji Hotelu Omega w Olsztynie. Hotel położony jest w jednym z piękniejszych miejsc Olsztyna, czyli nad jeziorem Ukiel, tuż przy plaży miejskiej. Latem możecie z restauracyjnego ogródka podziwiać widok na jezioro, jesienią zaś lepiej zostać w środku i podziwiać ten widok, zajadając rozgrzewające dania przy stoliku.

Od progu wita nas kelner. Siadamy przy stoliku w głębi sali. Początkowo jesteśmy same, ale po chwili dochodzą kolejni goście. W hotelowej restauracji jest bardzo przytulnie. Ostatnio byłam tutaj na wiosennej edycji Restaurant Week Polska, ale kolację jedliśmy w innej sali, tuż obok restauracyjnego ogródkami. Na dzisiejszą kolację wybrałyśmy dla urozmaicenia menu A i B, by poznać smaki obu wariantów zaproponowanych przez tutejszego szefa kuchni. Menu A to opcja dla mięsożerców, zaś menu B to opcja wege.

Menu A Mięsne

Przystawka: Zupa na maślance, boczek, czosnek niedźwiedzi

Aksamitna, treściwa zupa z chrupiącymi chipsami z boczku i mięsnymi kuleczkami. Bardzo aromatyczna, przypominająca trochę nasz tradycyjny polski żurek, jednak łagodniejsza i bardziej kremowa. Przy tym naprawdę pięknie podana!

Przystawka: Zupa na maślance, boczek, czosnek niedźwiedzi

Danie główne: Pierś z kaczki sous vide, puree z batata, tabbouleh

Pierś z kaczki mistrzostwo świata! Kaczka idealnie przygotowana, delikatna, soczysta, rozpływała się w ustach. Do tego wyrazisty sos i aksamitne puree z batata, które razem z kaczką stworzyły doskonałe trio, dające niezapomniane wrażenia kulinarne. Tabbouleh z pęczaku lekki, orzeźwiający, zastępujący tu trochę sałatkę. Danie bardzo sycące, pięknie podane i doskonale wyważone smakowo.

Danie główne: Pierś z kaczki sous vide, pure z batata, tabbouleh

Deser: Malinowa mono porcja, prażynkowy spód, żelka prosseco

Uwielbiam maliny w każdej postaci, a ta malinowa monoporcja była doskonałym uwieńczeniem tego pysznego menu. Lekka, delikatna, w odpowiednich proporcjach do zaserwowanych uprzednio dań. Deser był pięknym i smacznym finiszem całego menu.

Deser: Malinowa mono porcja, prażynkowy spód, żelka prosseco

Menu B Wege

Przystawka: Burak, ser kozi, winegret orzechowy

Kocham buraki w każdej postaci i cieszę się, że pojawiły się w tym menu! Carpaccio z buraka bardzo poprawne. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to grubość plasterków buraka. Mogłyby być one nieco cieńsze, ale nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo, bo buraki były smacznie przyprawione orzechowym winegretem, który przyjemnie otulał buraczki. Dodatkowo buraki nie były rozgotowane, a to dla mnie najważniejsze! Bardzo fajnie, że buraki lekko chrupały, a pianka z koziego sera dodawała im lekkości. No i sam pomysł z pianką – ekstra! Całkiem przyjemna, prosta przystawka, po której nabrałam ochoty na więcej!

Przystawka: Burak, ser kozi, winegret orzechowy

Danie główne: Kalafior con fit, sos demi glace, szalotka, boczniak, rzodkiewka

Dobrze znany gotowany lub pieczony w różyczkach kalafior odczarowany! Nie ukrywam, iż po podaniu do stołu bałam się, że mój stek z kalafiora będzie albo zbyt miękki, albo za twardy. Ale nie tutaj! Cóż za miłe doświadczenie, kiedy kalafior podany do stołu jest ciekawie przyprawiony, w jeszcze ciekawszej formie i odpowiednio, w punkt przygotowany! Do tego cudownie chrupiące boczniaki w panierce i sos demi glace na szalotce, działający niemal jak umami na moje kubki smakowe! Wszystko tak wspaniale do siebie pasowało. Dla takich obiadów mogłabym być wege 365 dni w roku! Myślę, że każdy, nie tylko wegetarianie, będą zajadać się tym daniem z wielką przyjemnością!

Danie główne: Kalafior con fit, , sos demi glace, szalotka, boczniak,rzodkiewka

Deser: Torcik avocado

Na pierwszy rzut oka wydał mi się bardzo ciężki i duży. Ale uwaga, pozory mylą! 😉 Torcik okazał się niezwykle lekki, puszysty, delikatny, lekko słodki. Dominował w nim kakaowy smak, z wyczuwalną nutą i konsystencją owocu awokado. Do tego przyjemnie przełamujący, chrupiący spód z kokosa. Ach i ten wierzch, brokatowy. Barwo za pomysłowość! Niezwykle efektownie prezentował się torcik w świetle restauracyjnych lamp.

Deser: Torcik avocado

Zarówno menu A, jak i menu B okazały się przyjemną kulinarną podróżą. Szef kuchni doskonale przemyślał dania, które serwuje swoim gościom w jesiennej edycji festiwalu. We wszystkich potrawach możemy czuć się miło zaskoczeni. Ponadto widać sezonowość – na talerzu spotkamy jesienne liście nasturcji i botwinki, owoce maliny i borówki. W daniach wiodących pojawia się zacna pierś z kaczki i buraczki. Każde danie niezwykle kolorowe, pięknie podane, w idealnie wyważonych proporcjach. Po wędrówce przez wszystkie zaproponowane przez szefa kuchni pozycje, poczynając od przystawki, po danie główne, aż na deserze kończąc, czujemy się przyjemnie najedzeni, a w naszych głowach pozostaje przyjemne wspomnienie i chęć powrotu po więcej. Na szczególną uwagę według mnie zasługuje menu wege, które zazwyczaj jest smutne i nudne. A tutaj było naprawdę przyjemne! Szczególnie danie główne i deser mam wielką ochotę odtworzyć w swoim domowym, kuchennym zaciszu. Warto podkreślić ogromne zaangażowanie obsługi i kelnera, który niemal śpiewająco opowiadał o każdym daniu i nie przybiegał co chwilę do stolika, dając nam w ten sposób swobodę i pełną radość celebrowania każdej pozycji z menu.

Jeśli wciąż zastanawiacie się, które festiwalowe menu wybrać w tej edycji, zdecydowanie polecam Wam menu Hotelu Omega. Dania z pewnością będą przyjemną chwilą dla oka, ducha i podniebienia.

Pizza i pasta rządzą w Koszarach!

Początki pandemii nie były łatwe dla gastronomii i prowadzonych przez restauratorów restauracji. Te istniejące musiały wyruszyć w nową, nieznaną drogę, często kosztem całkowitej zmiany istniejącego konceptu. Byli też i tacy, którzy w planach mieli otwarcie nowych miejscówek. Dla nich ten czas zapewne był najtrudniejszy, bo w takiej chwili każdy pewnie dwa razy zastanowiłby się, czy akurat teraz warto. Czasem jednak trzeba postawić wszystko na jedną kartę. I tak było w przypadku pizzerii w Koszarach. Pamiętam, jak dziś, kiedy na Facebooku zawrzało, gdy otworzyła się nowa pizzeria w Olsztynie i to w trakcie pandemii! Wszyscy jednak zachwycali się nowościami, jakie serwuje tamtejsza kuchnia. Pizza, makarony, cudowne desery – dostępne wówczas z odbiorem własnym i z dowozem. Z nadzieją czekałam, aż cały ten trudny pandemiczny czas się skończy i odwiedzimy nasze ulubione gastronomiczne miejscówki i zajrzymy do tych nowych. Również do Koszar.

Nadeszło lato, a wraz z nim mnóstwo atrakcji, które wiadomo w pierwszej kolejności trzeba zapewnić najmłodszym. Mam to szczęście, że moja starsza córka jest wielką fanką pizzy i makaronów, zwłaszcza tych mocno pomidorowych. Miesiąc temu Kuźnia Społeczna zorganizowała warsztaty z robienia pizzy właśnie dla dzieci! Czym prędzej zapisałam Kalinkę, by mogła trochę pobawić się z ciastem. Traf chciał, że warsztaty prowadzili właściciele i pracownicy pizzerii Koszary Pizza i Pasta. Sama z radością podziwiałam, jak dzieciaki z wielkim zaangażowaniem słuchały i powtarzały czynności prezentowane przez prowadzących. Poniżej wklejam Wam kilka zdjęć z Warsztatów. Ależ była zabawa! Wciąż podziwiam prowadzących, jak wspaniale poradzili sobie z taką dużą grupą najmłodszych!

Po warsztatach Kalinka zapytała mnie, czy pójdziemy do tej pizzerii, do tej Pani, która prowadziła warsztaty. Oczywiście, że się zgodziłam! I tak po wielu miesiącach w końcu dotarliśmy na miejsce! Pizzeria już nie prowadzi dowozów i można zjeść jedzenie jedynie na miejscu lub osobiście odebrać osobiście z restauracji.

Osobiście jestem wielką fanką Koszarów – uwielbiam ten design i gdybym mieszkała bliżej pewnie codziennie spacerowałabym nieopodal. W pizzerii od progu wita nas obsługa. Miła Pani pomaga wprowadzić wózek i szuka nam stolika. Jest! Młodsze dziecię zasnęło, więc mogłam w pełni celebrować tę chwilę. Od samego początku podziwiałam wspaniałe, loftowe wnętrze. Dodatkowo usiedliśmy na przeciw miejsca, gdzie wypieka się pizza i wychodzą dania z kuchni. Uwielbiam w oczekiwaniu na jedzenie podglądać, co dobrego wędruje do sąsiednich stolików. Zawsze wtedy mówię do męża: “Oooo, ale to super wygląda, następnym razem to zamówię!: Też tak macie? 🙂 Ponadto, mogłyśmy podejść z Kalinką i przyglądać się, jak powstaje pizza od początku do końca. Sami wiecie, jak czasem często trudno znaleźć zajęcie tym najmłodszym w oczekiwaniu na upragniony posiłek.

Popatrzcie, jak tu pięknie!

Restauracja ma jeszcze drugą salę na górze, ale byli w niej goście, więc nie robiłam zdjęć, by nie przeszkadzać im w ucztowaniu. Nadszedł czas, by zajrzeć do menu. A w nim mnóstwo perełek. Znajdziecie tu naprawdę spory wybór dań, a dodatkowo są też dania dnia, które się zmieniają. I desery! 🙂 Pełne menu znajdziecie na profilu pizzerii (tu wklejam Wam link: https://www.facebook.com/Koszary-PizzaPasta-108540237704971/menu )

Na przystawkę wybraliśmy klasyk: Bruschettę, czyli grillowane grzanki z salsą z pomidorów, czosnku i bazylii. Bardzo aromatyczne, lekkie. Nabraliśmy ochotę na więcej!

Bruschetta (14 zł)

Na danie główne każdy z nas wybrał co innego. Ja, jako ogromna fanka pasty nie mogłam nie skorzystać z okazji i wybrałam tym razem makaron zamiast pizzy. Wybór padł na PESTO VERDE (26 zł), czyli makaron strozoprei, pesto (bazylia, płatki migdałów, orzeszki pini, pecorino romano, oliwa), pomidorki koktajlowe, płatki migdałowe, pecorino romano. Od początku widać tu, jak bardzo to danie jest przemyślane. Pesto idealnie otula makaron, wpływając w każde jego wgłębienie. Do tego przyjemna słodycz płatków migdałowych i pomidorków koktajlowych, przełamana cudownie lekko pikantnym pecorino romano. To jedna z tych pozycji w karcie, którą zdecydowanie powinniście spróbować.

PESTO VERDE (26 zł)

Moja czterolatka wybrała RIGATONI Z PULPETAMI (26 zł), czyli makaron rigatoni, czosnek, sos pomidorowy, śmietanka, pulpety wieprzowe, pecorino romano. Sam kszatł makaronu był już wielki zachwytem dla Kalinki! Dzielnie zajadała kęs za kęsem jednak porcja była dla niej nieco za duża 🙂 Samo danie przepyszne! Miękkie, przyjemnie doprawione pulpeciki, które doskonale łączyły się z makaronem i pysznie taplały się w sosie. Dojadłam jeszcze po maluszku, bo takie smakołyki nie mogły się zmarnować!

RIGATONI Z PULPETAMI (26 zł)

Mój mąż zdecydowany od razu wybrał pizzę SALSICCIA Z PANCETTĄ (27 zł), a w niej: mozzarella, świeży szpinak, czerwona cebula, pancetta, salsiccia piccante (bez sosu pomidorowego). Pizza, mimo tak solidnej ilości dodatków wydała mi się bardzo lekka. Ciasto przyjemnie cienkie, delikatne, wspaniale komponowało się z dodatkami. Bardzo spodobało mi się od razu, że składniki na pizzy są tak cienko pokrojone. Zdecydowanie ułatwiało mi to jedzenie i nic nie lądowało na talerzu. Poza tym to połączenie składników – prawdziwa eksplozja smaków i aromatów! Zjadałabym ją nawet teraz 🙂

SALSICCIA Z PANCETTĄ (27 zł)

Z wielką ochotą podziwiałam desery, które pani kelnerka zanosiła gościom obok do stolika. Tiramisu słodko na mnie patrzyło, ale tym razem wspólnie zdecydowaliśmy, iż na deser zawitamy kolejnym razem. Cudowna to była podróż kulinarna! Kocham włoską kuchnie, a w takim wydaniu urzekła mnie totalnie. Jestem pewna, że Koszary Pizza i Pasta to miejsce stworzone przez ludzi, którzy kochają jeść, dobrze i prawdziwie jeść! Zresztą, jak sami o sobie piszą: “Kochamy kuchnię włoską, kręcimy pizzę, gotujemy makarony, rozlewamy wino”. Po tym zdaniu można się domyślić, jaką miłością jedzenie darzą właściciele.

My wrócimy – wy też powinniście!

Jeśli chcecie być na bieżąco, zaglądajcie na Facebooka pizzerii:

https://www.facebook.com/Koszary-PizzaPasta-108540237704971

Rewelacyjne skrzydełka w słodko-ostrej marynacie z kuskusem i sosem jogurtowo-miętowym

Któż ich nie kocha! Małe, pyszne skrzydełka! A te, które serwuję Wam dzisiaj to absolutny must eat! Idealnie słodko-ostre dzięki połączeniu miodu, śliwkowych powideł, czosnku, soku z limonki, papryczki chili, sosu sojowego i worcestershire. A wszystko podkręca chrupiący sezam i świeża kolendra. Cudownie kleją się do rąk i rozpływają się w ustach Nieskromnie przyznam – wyszły rewelacyjne, dlatego tak też je nazwałam! Lećcie robić listę zakupów i do roboty! 🙂 Smacznego!

Rewelacyjne skrzydełka w słodko-ostrej marynacie

Receptura na dwie porcje 

Składniki: 

  • 10 skrzydełek z kurczaka ZM Warmia
  • 3 łyżki sosu sojowego ciemnego 
  • 3 łyżki sosu worchester 
  • 10 łyżek miodu najlepiej o lekko płynnej konsystencji 
  • 3 łyżki powideł śliwkowych
  • 1 świeża papryczka chili
  • Świeżo mielony pieprz 
  • sok z ½ limonki 
  • 2 ząbki czosnku 
  • ½ czerwonej cebulki 
  • ½ łyżeczki słodkiej papryki mielonej 
  • 2 łyżki oleju rzepakowego 

Dodatkowo do podania: prażony sezam, świeża kolendra, kasza kus kus z kaparami i miętą 

Przygotowanie:

Przygotuj marynatę: W jednej misce wymieszaj: sos sojowy i sos worchester, powidła śliwkowe, miód, przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekaną w drobną kosteczkę papryczkę chili, posiekaną w drobną kosteczkę cebulkę, słodką paprykę mieloną, olej i wyciśnięty sok z limonki.  

Skrzydełka oczyść, natrzyj dobrze marynatą. Wstaw na noc do lodówki. 

Następnego dnia wyjmij skrzydełka z lodówki godzinę przed pieczeniem. Skrzydełka ułóż w żaroodpornym naczyniu, bądź na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wstaw do nagrzanego do 160 stopni piekarnika i piecz przez 2 godziny pod przykryciem. Możesz przykryć folią aluminiową, bądź przykrywką pasującą do naczynia. 

Po 2 godzinach zdejmij przykrycie i piecz skrzydełka jeszcze przez 35 minut, aż będą pięknie skarmelizowane. Skrzydełka posyp tak jak lubisz prażonym sezamem i posiekaną kolendrą. 

Podawaj z kaszą kuskus wymieszaną ze świeżą miętą i kaparami oraz sosem jogurtowo-miętowym (jogurt naturalny wymieszaj ze świeżo siekaną miętą). 

Smacznego! 

Pieczone bataty z domowymi salsami

Jesień w tym roku przyszła zdecydowanie za szybko. Próbuję zachować jeszcze nieco lata i serwować moim najbliższym kolorowe, zdrowe i smaczne dania. Dzisiejszy obiad to właściwie pomysł mojego męża, który uwielbia bataty. Ja tylko wymyśliłam salsy i go przygotowałam 🙂 Wyszło pyszniej, niż myśleliśmy! Zachęcam Was do przygotowania. To niezwykle proste, ale jakże pyszne danie! Opisałam Wam wszystko krok po kroku, więc poradzicie sobie bez problemu! Koniecznie dajcie znać, jak Wam smakowało!

Pieczone bataty z domowymi salsami

Receptura dla dwóch osób

  • 3 bataty średniej wielości
  • oliwa z oliwek

Przygotowanie: Batatu obrać ze skórki. Przekroić na pół wzdłuż. Połówki batatów ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Połówki batatów posmarować z każdej strony oliwą z oliwek (ja używam oliwy delicate monini). Bataty włożyć do piekarnika nagrzanego do 190 stopni i piec przez 40 minut (termo obieg). W czasie pieczenia przygotować salsy, z którymi podamy bataty.

Salsa z awokado:

  • 1 duże awokado
  • sok z 1/2 limonki
  • 1/2 czerwonej cebulki
  • garść świeżej kolendry
  • sól, pieprz świeżo mielone (do smaku)

Przygotowanie: Awokado pokroić w kostkę równej wielkości. Wycisnąć sok z limonki i wlać do awokado. Dokładnie wymieszać, by sok z limonki obtoczyć dobrze awokado – dzięki temu awokado nie będzie ciemniało. Dodać posiekaną w kosteczkę czerwoną cebulkę i kolendrę. Doprawić solą i pieprzem do smaku.

Salsa z twarożku:

  • 4 duże rzodkiewki
  • 6 listków świeżej mięty
  • 2 łyżki stołowe kaparów z zalewy
  • 180 g twarożku wędzonego
  • sól, pieprz świeżo mielone (do smaku)

Przygotowanie: Twarożek rozdrobnić widelcem. Na tarce o grubych oczkach zetrzeć rzodkiewkę. Dodać kapary i posiekane listki świeżej mięty. Doprawić pieprzem i solą. Wymieszać. Uważać z solą, bo kapary są już w słonej zalewie 🙂

Na upieczone bataty położyć według uznania salsę z twarożku i awokado. Ja na salsę z twarożku polewam jeszcze oliwę do podbicia smaku. Miksujcie do woli! Świetnie sprawdzą się też inne farsze. Kombinujcie! Choć akurat te dwie pasty doskonale przełamują słodycz batata 🙂

Smacznego 🙂 Dajcie znać, jak Wam smakowało 🙂

Pieczone bataty
Salsa z awokado
Salsa z twarożku