Ulubiona sałatka matki karmiącej

Rok temu zostałam mamą. I choć zawsze lubiłam się zdrowo odżywiać to karmiąc piersią postanowiłam, że będę starać się jeść jeszcze lepiej i smaczniej 🙂

Początki wiadomo były trudne, wtedy to prym w garach wiódł mój mąż, który cały dwutygodniowy urlop tatusiowy spędził na bieganiu do sklepu po zakupy, przygotowywaniu posiłków i sprzątaniu. Od samego początku udało mi się wprowadzić zdrowe nawyki, a że byłam po cesarskim cięciu miałam ku temu lepszą drogę, bo od trzech dni praktycznie nic nie jadałam 😀

Za to moja mała K. nadrabiała i ssała całe dnie, całe noce… Dużo czytałam będąc jeszcze w ciąży, że nie istnieje już pojęcie diety matki karmiącej. Choć nie ukrywam, że już na pierwszej wizycie położna zaznaczyła „Żebym tylko jajecznicy na boczku nie jadała!”. No nie jadłam na boczku, ale jajecznicę owszem wcinałam. Na szczęście obyło się bez kolek i innych przykrości brzuszkowych. No i tak zostało. Diety nie stosowałam i nie stosuje do dziś, po prostu wprowadziłam w życie kilka prostych rzeczy:

  • Na moim talerzu królują sałatki: owocowe, warzywne, z kurczakiem, z rybą, z mnóstwem ziół i bakali;
  • Na obiad rozsmakowałam się w pulpecikach na różne sposoby, podane z różnymi kaszami i surówkami;
  • Kapusta kiszona i ogórki kiszone – obowiązkowo w lodówce muszą być! 🙂
  • Lubię zacząć dzień od pożywnego koktajlu, musli na wodzie, czy owocowej jaglanki;
  • Na kolacje wcinam twarożki, jogurty naturalne, zajadam bakalie i sałaty.

A co z zachciankami na słodkości? Oczywiście nikt mi ich nie zakazał, ani ja ich nikomu nie zakazuję, ale wiem, że to jeden z moich wielkich nałogów i staram się z nim walczyć na każdym kroku. Zaobserwowałam też, że wraz z ograniczeniem słodyczy chęć na podjadanie, podskubywanie czegoś jakby gdzieś się ulotniła, teraz częściej nachodzi mnie na kwaśne, aniżeli na słodkie.

  • W początkach karmienia chęć na słodycze zastępowałam ziarnami słonecznika (prażyłam je sobie na patelni), suszonym morelami i daktylami, a podczas nocnych karmień ratowały mnie owocowo-warzywne musy wyciskane dla dzieci 😀
  • W weekendy i święta pozwalam sobie na domowe ciasto, bądź kawałek drożdżaka z cukierni; ze smakiem zajadam gorzką czekoladę;
  • Piję w południe jedną filiżankę kawy, do której dodaję łyżeczkę prawdziwego kakao – rewelacja!
  • W chwilach słabości piję wodę, herbatki ziołowe i owocowe.

Moja córka za chwilę skończy roczek. A mi coraz bardziej spodobało się to kolorowe odżywianie. Moja K. zjada już posiłki razem z nami. Póki co nie daję jej słodyczy, miksuje jej owoce, bądź piekę dla niej coś sama. Jogurty zjada naturalne i tak jak ja uwielbia owoce i warzywa. No może z kaszami jest trochę gorzej, ale ziemniaczki owszem i ogórek kiszony. A kanapeczka i jajecznica podstawowe w menu. Na słodkości jeszcze z pewnością przyjdzie pora 🙂

Nadal karmię moją córkę piersią. Wielokrotnie myślałam o odstawieniu, lecz wszystkie próby kończyły się niepowodzeniem. Trochę z tego powodu przepłakałam, rodzina nie ma ze mną lekko, bo wiadomo jak to hormony kobiecie na macierzyńskim buzują 😉 I tak z biegiem czasu polubiłam to karmienie piersią. Będąc w ciąży nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić jak to będzie, wręcz wstydziłam się, że będę musiała kiedyś przy kimś nakarmić moje dziecko piersią. Jednak los obdarzył mnie mlekiem dla K. i postanowiłam, że z tego skorzystam. Nie będę ukrywać, że kosztowało mnie to wiele wyrzeczeń: każdy wieczór w domu, nieprzespane noce (do dziś ani jednej nie przespałam 🙂 ), nie pamiętam już kiedy obejrzałam cały film, bądź odcinek ulubionego serialu. W kuchni i w blogowaniu też trochę się zapuściłam, bo każda wolną chwilę przeznaczałam na drzemkę (w sumie do dziś przeznaczam). Ale powiedzcie sami: czy to jest teraz najważniejsze? Z biegiem czasu ilość karmień się zmniejsza. Teraz to już głównie poranki, wieczory i noce. Ale te karmienia są już zupełnie inne. Są pełne miłości, czułości, bliskości, zrozumienia. Ciężko je odstawić, gdy dziecko domaga się piersi i czeka, patrzy w oczy, mówiąc „Mama”. Niebawem czeka mnie powrót do pracy i nie wiem, czy uda mi się zachować ten piękny rytuał. Jedno jest pewne, że zostanie to w mojej pamięci już na zawsze i uważam, że to cenny dar i nagroda w zamian za to, że nie mogłam urodzić naturalnie. W życiu bym nie pomyślała, że tyle wytrwam. Ba, nigdy bym nie pomyślała, że można nie przespać całej nocy przez cały rok! 😉

A poniżej drogie mamy dzielę się z  Wami przepisem na moja ulubioną sałatkę, którą zajadam się przynajmniej raz w miesiącu 🙂 Na zdrowie!


Ulubiona sałatka matki karmiącej  – Sałatka z awokado i tuńczykiem

Receptura na jedną osobę:

  • 1 sztuka awokado odmiany Hass
  • 100g tuńczyka w sosie własnym
  • 1 jajo rozmiar M
  • Świeży szczypiorek
  • Świeża nać pietruszki
  • Oliwa z oliwek BIO
  • Sól i pieprz do smaku
  • Sok z połowy cytryny

Przygotowanie:

  1. Awokado obrać ze skórki, usunąć pestkę, pokroić w kostkę. Skropić sokiem z cytryny.
  2. Tuńczyka odsączyć z zalewy.
  3. Koper i pietruszkę posiekać.
  4. Jajo ugotować na twardo (od momentu wrzenia wody 8 minut – woda osolona).
  5. Na talerzu ułożyć awokado, tuńczyka, jajo, dodać pietruszkę i koper. Doprawić solą i pieprzem, polać obficie oliwą, dobrze wymieszać i zajadać!

 

 

Rozgrzewająca zupa z soczewicą i garam masala

Marzec, zima, zimno…  Ba, co ja piszę, prawdziwe mrozy! A na taki srogi chłód najlepsza rozgrzewająca i pożywna zupa.

Oto i ona.

Aromatyczna, słodko-ostra, z lekką nutą orientu, cudownie sycąca zupa z ciecierzycą. Jestem pewna, że na stałe zagości w waszym menu. Ja ugotowałam ją dziś pierwszy raz i jestem pewna, że nie ostatni! A zatem fartuchy za pas i do kuchni marsz! 😉


Rozgrzewająca zupa z ciecierzycą i garam masala

Z receptury wychodzi 6 pożywnych porcji

Składniki:

  • 1 duży słodki ziemniak batat
  • 1/2 dyni piżmowej
  • 1 duża marchew
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 cm kawałek świeżego imbiru
  • 300 g czerwonej soczewicy w połówkach
  • 1 łyżka stołowa przyprawy garam masala
  • 1 czubata łyżka stołowa koncentratu pomidorowego
  • 400 g pomidorów krojonych z kartonika
  • 400 ml mleka kokosowego
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • woda
  • sól i świeżo mielony pieprz do smaku

Dodatkowo do podania: świeżo siekany szczypior, bądź kolendra

Przygotowanie:

  1. Dynię, marchew i batata obrać ze skórki, opłukać, pokroić w kostkę ok. 2cm x 2cm.
  2. Czosnek i imbir obrać, drobno posiekać.
  3. W dużym garnku rozgrzać łyżkę oleju kokosowego. Na rozgrzany olej wrzucić warzywa. Gdy lekko się zrumienią dodać przyprawę garam masala, czosnek i imbir. Dokładnie wymieszać.
  4. Zalać wszystko wodą tak, aby zakrywała wszystkie warzywa i była nieco ponad nimi około 1-2cm. Zagotować, po czym zmniejszyć nieco ogień, by wodą nie wrzała, ale delikatnie się gotowała.
  5. Gotować pod przykryciem około 30 minut.
  6. Po tym czasie dolać mleczko kokosowe, pomidory z kartonika, dodać koncentrat. Dokładnie wymieszać.
  7. Dosypać soczewicę i gotować jeszcze 10 minut. Doprawić do smaku solą i świeżo mielonym pieprzem.
  8. Podawać z posiekanym szczypiorkiem, bądź świeżą kolendrą.

SMACZNEGO!

Tradycyjne naleśniki z białym serem

Naleśniki mają w sobie tę niezwykłą moc, że sprawdzą się na każdą okazję. Rewelacyjne na śniadanie z ulubioną konfiturą, doskonałe na obiad z wytrawnym farszem, bądź na podwieczorek z białym serem. Możliwości jest mnóstwo, ale pewne jest to, że każdy mógłby się nimi zajadać przynajmniej raz w tygodniu 😉 Odkąd moja córka skończyła 10 miesięcy rozsmakowała się w naleśnikach i wszelkiego rodzaju omletach. Stąd też pojawił się pomysł, czemu by nie podzielić się najprostszym i najlepszym sposobem na naleśnika – zatem częstujcie się i smażcie całe góry miękkich placków! 😉

Naleśniki z białym serem

Receptura dla 4 osób

  • 2 i 1/2 szklanki mąki pszennej przesianej przez sito
  • 2 szklanki mleko o zawartości 3,2 % tłuszczu
  • 2 szklanki wody gazowanej, bądź średnio gazowanej
  • 3 łyżki rozpuszczonego masła o zawartości tłuszczu min. 82%
  • szczypta soli
  • 4 jaja rozmiar M

Przygotowanie:

Do dużej wlać mleko, wodę, dodać jaja, sól, rozpuszczone masło, a na koniec przesiać przez sito mąkę i dodać. Wszystko dokładnie wymieszać (najlepiej zrobić to mikserem). Odstawić na 30 minut w zaciemnione miejsce (można przykryć ściereczką). Po tym czasie smażyć na rumiano, najlepiej bez tłuszczu na patelni do naleśników).

P.S. Tym, którzy nie liczą kalorii polecam gotowe naleśniki nadziane farszem odsmażyć na masełku klarowanym – będą mega chrupiące!


Nadzienie z białego sera (idealne dla dzieci):

450 g twarogu (półtłusty lub tłusty)

180g jogurtu naturalnego

3 czubate łyżki cukru

ewentualnie, jęli lubicie polecam dodać do farszu: łyżeczkę cukru waniliowego, bądź 1/2 łyżeczki cynamonu. Doskonale wpasuje się również masło orzechowe, kakao czy domowe powidła 🙂

Przygotowanie:

Wszystkie składniki wymieszać dokładnie w misce do uzyskania jednolitej masy. Można zmiksować w blenderze na gładko, bądź połączyć widelcem, jeśli lubicie grudki.

A oto propozycja podania:

Tym, którzy lubią przełamać słodycz kwaśnością polecam glazurę balsamiczną o smaku czarnej porzeczki od lokalnego producenta firmy OCTIM – mniam!

Kruche faworki – idealne na tłusty czwartek

Dziś tłusty czwartek, ostatni czwartek karnawału. W domu wszyscy się pochorowali, ale na szczęście dobra wróżka – moja mama – dalej w formie! Ku pokrzepieniu wyczarowała w tym roku chrupiące, lekkie faworki. Jeśli tak jak ja lubicie chrupać lekkie i słodkie faworki koniecznie spróbujcie tych, które widzicie poniżej i powyżej 🙂 Na pączki w tym roku czasu nie było, bo moja córka właśnie zaczyna odkrywać świat, ale na pewno nie odmówię sobie tej słodkiej przyjemności i zjem tego z ulubionej cukierni! Pozdrawiam Was słodko! 🙂

P.S. Zajadajcie dziś słodkości do woli – podobno sprzyja to szczęściu na cały rok!

Kruche faworki

Składniki:

  • 310 g mąki pszennej (najlepiej Luksusowej)
  • 4 duże żółtka (rozmiar jaja L)
  • 2 łyżki spirytusu
  • ½ łyżeczki cukru pudru
  • szczypta soli
  • 6 łyżek stołowych gęstej śmietany (18%)
  • smalec do smażenia (5 kostek)
  • cukier puder do posypania
  • duże płaskie naczynie do smażenia

Sposób przygotowania:

  1. Mąkę przesiać przez sito.
  2. Dodać cukier, sól i żółtka. Lekko zagnieść.
  3. Do ciasta dodać spirytus i śmietanę.
  4. Zagnieść dokładnie na jednolitą masę.
  5. Na blacie zbijać drewnianym wałkiem od 15 do 20 minut (im dłużej, tym lepiej 😉

6. Gdy ciasto będzie już dobrze ubite rozwałkować cienko najlepiej na silikonowej macie, żeby nie podsypywać za dużo mąką podczas wałkowania.

7. Pamiętajmy, żeby ciasto było rozwałkowane bardzo cienko – wtedy faworki po usmażeniu będą chrupiące i lekkie.

8. Rozwałkowane ciasto pokroić w paseczki o szerokości od 2 do 4 cm, a później pod skosem w równoległoboki dowolnej długości. Na środku każdego kawałka naciąć dziurkę, przez którą przeciągnąć jeden z końców.

9. Smażyć na rozgrzanym tłuszczu na rumiano. Nadmiar tłuszczu odsączyć na papierowym ręczniku.

10. Wystudzone faworki posypać cukrem pudrem, albo zajadać na samo 🙂

SMACZNEGO!

Sałatka z fetą, pomidorami i dresingiem musztardowo-miodowym

Lato w pełni! Zachęcam Was do jedzenia ogromnej ilości warzyw i owoców, które o tej porze roku smakują najlepiej!

Nie mogłam oprzeć się tym małym, słodkim, kolorowym pomidorkom i przygotowałam z nich sałatkę, do której dorzuciłam słoną fetę, a wszystko polałam słodko-ostrym dresingiem miodowo-musztardowym. Zdecydowanie zapraszam do degustacji! 😉

Sałatka z fetą, pomidorami cherry i dresingiem miodowo-musztardowym

Składniki na 2 porcje:

  • 200 g ulubionego miksu sałat (u mnie active od Fit&Easy)
  • 20 pomidorków koktajlowych (u mnie 10 pomarańczowych i 10 czerwonych)
  • 6 suszonych pomidorów z zalewy
  • 150 g oryginalnego sera feta (z mleka koziego i owczego)
  • 6 suszonych śliwek
  • garść łuskanych ziaren słonecznika

Dresing musztardowo-miodowy:

  • 1 łyżka stołowa miodu wielokwiatowego płynnego
  • 1 łyżka stołowa ostrej musztardy (np. sarepskiej, Dijon)
  • 1 łyżka stołowa octu jabłkowego
  • 2 łyżki stołowe oleju rzepakowego

DO DZIEŁA!

Sałatę dokładnie opłukać i osuszyć. Pomidorki umyć, osuszyć, pokroić na pół pod skosem. Ser feta pokroić w kostkę. Pomidory suszone i śliwki suszone pokroić dowolnie np. w paski. Słonecznik uprażyć na suchej patelni.

Składniki na dresing połączyć w naczyniu, zmiksować blenderem.

Na dwóch dużych głębokich talerzach rozłożyć sałatkę, polać dresingiem i posypaĆ ziarnami słonecznika.

SMACZNEGO! 🙂

Owsiano-gryczana tarta z pomidorkami koktajlowymi, rukolą i ogórkiem małosolnym

Lato sprzyja celebrowaniu posiłków na świeżym powietrzu. Pogoda zachęca, by zapakować jedzenie do pudełeczek i w promieniach słońca skonsumować ulubione przysmaki na zielonej trawce. A żeby przy tym poczuć się lekko zachęcam Was, by odżywiać się zdrowo i kolorowo. Z miłości do warzyw narodziła się dziś baaardzo krucha tarta, która idealnie sprawdzi się na przystawkę, podwieczorek, czy na przekąskę podczas letniego piknikowania. Prosta w przygotowaniu i bardzo smaczna – zapraszam do degustacji! 🙂

Bardzo krucha tarta owsiano-gryczana z pomidorkami koktajlowymi, rukolą i ogórkiem małosolnym

Składniki na ciasto:

  • 100 g masła
  • 180 g mąki owsianej
  • 100 g mąki gryczanej
  • 1 jajo
  • szczypta soli
  • łyżka nasion siemienia lnianego

Farsz:

  • 120 g świeżej rukoli
  • 20 pomidorków koktajlowych (u mnie 10 czerwonych i 10 pomarańczowych)
  • 1 duży ogórek małosolny
  • odrobina twarogu półtłustego
  • ulubiona mieszanka suszonych ziół
  1. Składniki na ciasto zagniatamy. Zawijamy w folię spożywczą i wkładamy na godzinę do lodówki.
  2. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni C.
  3. Rukolę myjemy, osuszamy, usuwamy dłuższe ogonki.
  4. Pomidorki koktajlowe myjemy, osuszamy i kroimy na pół wzdłuż.
  5. Ogórka małosolnego kroimy w kosteczkę.
  6. Na blaszkę o średnicy 26 cm wykładamy ciasto (razem z bokami). Na ciasto układamy rukolę, rozsypujemy pomidorki koktajlowe i ogórka małosolnego. Posypujemy wszystko suszonymi ziołami i rozkruszamy twarożek.
  7. Wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy ok. 30-35 minut w 180 stopniach C.

GOTOWE!

Przed pieczeniem…

Po upieczeniu…

Pulpeciki z indyka w sosie musztardowo-śmietanowym

Bardzo lubię przygotowywać pulpeciki. Najbardziej z mięsa wołowego i z indyka. Małe, mięsne kuleczki pasują do kaszy, ziemniaków, makaronu. Idealne z kremowym sosem. Dziś serwuje pulpeciki z bardzo aromatycznym i niezwykle smacznym sosem chrzanowo-śmietanowym, na bazie sosu musztardowego chrzanowego Octim. Wyszło pysznie – spróbujcie koniecznie!

Pulpeciki z indyka w sosie musztardowo-śmietanowym

Składniki na pulpeciki:

  • 500g mięsa mielonego z indyka
  • 1 łyżeczka musztardy sarepskiej OCTIM
  • 1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki
  • 1 czubata łyżeczka mielonego pieprzu ziołowego
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 ząbek czosnku
  • 1/3 szklanki zimnej wody
  • 1 łyżka oleju rzepakowego do smażenia

Składniki na sos:

  • 300 ml śmietanki 30%
  • 5 czubatych łyżek stołowych sosu musztardowego o smaku chrzanowym OCTIM
  • Pieprz, sól do smaku

Przygotowanie:

Mięso mielone przekładamy do miski, dodajemy musztardę, przyprawy, posiekany ząbek czosnku i wodę. Wszystko dokładnie wyrabiamy. Formujemy małe pulpeciki wielkości dużego orzecha włoskiego.

Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju rzepakowego. Na rozgrzaną patelnię układamy pulpeciki. Smażymy 3 minuty z jedne strony, po czym 5 minut z drugiej strony.

W rondelku  łączymy śmietankę i sos musztardowy o smaku chrzanowym Octim. Doprawiamy solą i pieprzem. Podgrzewamy.

Pulpeciki polewamy sosem i obsypujemy świeżą kolendrą. Podajemy z gotowanymi ziemniaczkami i surówką.

SMACZNEGO!

Grillowane krewetki z sosem musztardowym czosnkowym z ziołami OCTIM

Znacie, lubicie produkty firmy Octim? Ostatnio miałam przyjemność przygotować przepisy na bazie musztard i sosów musztardowych. W akcji wzięło kilku blogerów, a efektem pracy jest wspaniały zbiór przepisów, do których odsyłam w poniższym linku:

Kulinarne inspiracje Octim!

Na bazie sosu musztardowego czosnkowego z ziołami przygotowałam dip do grillowanych krewetek. Pychotka! Koniecznie wypróbujcie do potraw z grilla, sałatek, mięs i ryb. Zachęcam Was do odwiedzenia strony producenta i zapoznania się z całą gamą produktów, których nie może zabraknąć na waszym stole zwłaszcza w sezonie letnim! Musztardy, sosy musztardowe, ketchupy, glazura balsamiczna i ocet. Zresztą zobaczcie sami: www.octim.com.pl

A teraz zapraszam na przepis! Smacznego 🙂

Składniki:
250 g krewetek Black Tiger (mrożonych lub świeżych)
½ czerwonej cebulki
1 ząbek czosnku
Sok z ½ świeżej limonki
1 łyżka octu balsamicznego Octim
1 łyżka oleju rzepakowego
Świeżo mielony pieprz
Sól
Świeża kolendra
Na dip:
3 łyżki stołowe sosu musztardowego czosnkowego z ziołami Octim
3 łyżki stołowe jogurtu greckiego lub naturalnego gęstego
1 łyżeczka miodu

Przygotowanie:
Mrożone krewetki włożyć do miski, wlać zimną wodę i rozmrozić. Nieobrane krewetki obrać z pancerzy, po czym naciąć lekko nożem wzdłuż tułowia i usunąć czarne jelito. Krewetki opłukać dokładnie w wodzie i osuszyć.
Do krewetek dodać ocet balsamiczny Octim, olej rzepakowy, sok z limonki, drobno posiekaną cebulkę i czosnek. Doprawić solą i pieprzem oraz świeżo siekaną kolendrą.
Na rozgrzanej patelni grillowej, bądź teflonowej ułożyć krewetki i smażyć na rumiano przez około 2-3 minuty z każdej ze stron. Podawać z sosem i świeżo siekaną kolendrą.

Przygotowanie dipu:
W miseczce połączyć jogurt, sos musztardowy czosnkowy z ziołami oraz miód. Dokładnie wymieszać.

Truskawkowo-kokosowy pudding chia z rabarbarem

Rozsmakowałam się w nasionach chia. Polubiłam dodawać je do potraw, gdyż sprawiają, że stają się one bardziej pożywne. Dodatkowo wspaniale wpływają na przyspieszenie metabolizmu, przynajmniej w moim przypadku, co pozwala mi na szybszy powrót do formy po ciąży 😉 Zachęcam Was do wymyślania własnych kompozycji z małymi nasionami, a moja dzisiejsza propozycja niech stanowi dla Was kolejną inspirację!

Truskawkowo-kokosowy pudding chia z rabarbarem

Receptura na 2 duże porcje

  • 400 ml mleczka kokoesowego
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 4 łyżki stołowe nasion chia
  • 400 g truskawek świeżych, bądź mrożonych
  • szczypta cynamonu
  • 4 łodygi rabarbaru
  • 1/4 szklanki wody
  • 2 łyżki cukru lub ksylitolu

Przygotowanie:

  1. Mleczko kokosowe zmiksować blenderem z truskawkami (jeśli dajecie mrożone, poczekajcie, aż się rozmrożą) i cynamonem.
  2. Do powstałego koktajlu dodać 4 łyżki nasion chia. Dobrze wymieszać.
  3. Rabarbar umyć, osuszyć, obrać, pokroić w kostkę lub prostokąty.
  4. Na patelni rozpuścić cukier lub ksylitol. Do rozpuszczonego cukru wrzucić rabarbar, chwilę smażyć, dolać wodę. Jeszcze chwilę podsmażyć, aż rabarbar lekko zmięknie.
  5. Koktajl przelać do szklanek i wstawić do lodówki, aż masa stanie się sztywna (około 30-60 minut). Po tym czasie ułożyć na wierzch puddingu rabarbar. Schłodzić wszystko razem jeszcze przez co najmniej 6 godzin.

SMACZNEGO! 🙂

Kokosowy pudding z nasionami chia i musem ananasowym

Szałwię hiszpańską, znaną przez większość z nas jako nasiona chia, odkryłam przypadkiem. W piekarni kupiłam bułeczkę z nasionami chia i bardzo mi zasmakowała. Zaopatrzyłam się zatem w małe, czarne ziarenka i zajadam się nimi ze smakiem. Odkąd jestem mamą karmiącą piersią (to już 7 tydzień! 🙂 zwracam szczególną uwagę na to, co jem. Słodycze na stałe zniknęły z mojego menu, szukam zdrowszych alternatyw. Na przekąskę zajadam się głownie bakaliami, nasionami słonecznika, pestkami dyni.

Za zrobienie puddingu zabierałam się już od dawna. Przygotowanie jest baardzo proste, a smak nieoceniony. Zresztą, któż z nas nie ma słabości do słodkiego połączenia kokos-ananas. Mmmmm pychotka! 🙂

Zdrowy deser dla mamy karmiącej

Kokosowy pudding chia z musem ananasowym

Składniki na dwie porcje:

  • 400 ml mleka kokosowego z puszki
  • 3 czubate łyżki stołowe nasion chia
  • 1 łyżeczka ksylitolu
  • 5 plastrów ananasa z puszki

Nasiona chia wymieszać z mlekiem i posłodzić ksylitolem. Przelać na dwie równie porcje do szklanek. Wstawić na noc do lodówki.

Następnego dnia ananasa z puszki pokroić w kosteczkę, po czym zmiksować na mus blenderem. Ułożyć na wierzch puddingu.

Zajadać ze smakiem! 🙂