Pizza i pasta rządzą w Koszarach!

Początki pandemii nie były łatwe dla gastronomii i prowadzonych przez restauratorów restauracji. Te istniejące musiały wyruszyć w nową, nieznaną drogę, często kosztem całkowitej zmiany istniejącego konceptu. Byli też i tacy, którzy w planach mieli otwarcie nowych miejscówek. Dla nich ten czas zapewne był najtrudniejszy, bo w takiej chwili każdy pewnie dwa razy zastanowiłby się, czy akurat teraz warto. Czasem jednak trzeba postawić wszystko na jedną kartę. I tak było w przypadku pizzerii w Koszarach. Pamiętam, jak dziś, kiedy na Facebooku zawrzało, gdy otworzyła się nowa pizzeria w Olsztynie i to w trakcie pandemii! Wszyscy jednak zachwycali się nowościami, jakie serwuje tamtejsza kuchnia. Pizza, makarony, cudowne desery – dostępne wówczas z odbiorem własnym i z dowozem. Z nadzieją czekałam, aż cały ten trudny pandemiczny czas się skończy i odwiedzimy nasze ulubione gastronomiczne miejscówki i zajrzymy do tych nowych. Również do Koszar.

Nadeszło lato, a wraz z nim mnóstwo atrakcji, które wiadomo w pierwszej kolejności trzeba zapewnić najmłodszym. Mam to szczęście, że moja starsza córka jest wielką fanką pizzy i makaronów, zwłaszcza tych mocno pomidorowych. Miesiąc temu Kuźnia Społeczna zorganizowała warsztaty z robienia pizzy właśnie dla dzieci! Czym prędzej zapisałam Kalinkę, by mogła trochę pobawić się z ciastem. Traf chciał, że warsztaty prowadzili właściciele i pracownicy pizzerii Koszary Pizza i Pasta. Sama z radością podziwiałam, jak dzieciaki z wielkim zaangażowaniem słuchały i powtarzały czynności prezentowane przez prowadzących. Poniżej wklejam Wam kilka zdjęć z Warsztatów. Ależ była zabawa! Wciąż podziwiam prowadzących, jak wspaniale poradzili sobie z taką dużą grupą najmłodszych!

Po warsztatach Kalinka zapytała mnie, czy pójdziemy do tej pizzerii, do tej Pani, która prowadziła warsztaty. Oczywiście, że się zgodziłam! I tak po wielu miesiącach w końcu dotarliśmy na miejsce! Pizzeria już nie prowadzi dowozów i można zjeść jedzenie jedynie na miejscu lub osobiście odebrać osobiście z restauracji.

Osobiście jestem wielką fanką Koszarów – uwielbiam ten design i gdybym mieszkała bliżej pewnie codziennie spacerowałabym nieopodal. W pizzerii od progu wita nas obsługa. Miła Pani pomaga wprowadzić wózek i szuka nam stolika. Jest! Młodsze dziecię zasnęło, więc mogłam w pełni celebrować tę chwilę. Od samego początku podziwiałam wspaniałe, loftowe wnętrze. Dodatkowo usiedliśmy na przeciw miejsca, gdzie wypieka się pizza i wychodzą dania z kuchni. Uwielbiam w oczekiwaniu na jedzenie podglądać, co dobrego wędruje do sąsiednich stolików. Zawsze wtedy mówię do męża: „Oooo, ale to super wygląda, następnym razem to zamówię!: Też tak macie? 🙂 Ponadto, mogłyśmy podejść z Kalinką i przyglądać się, jak powstaje pizza od początku do końca. Sami wiecie, jak czasem często trudno znaleźć zajęcie tym najmłodszym w oczekiwaniu na upragniony posiłek.

Popatrzcie, jak tu pięknie!

Restauracja ma jeszcze drugą salę na górze, ale byli w niej goście, więc nie robiłam zdjęć, by nie przeszkadzać im w ucztowaniu. Nadszedł czas, by zajrzeć do menu. A w nim mnóstwo perełek. Znajdziecie tu naprawdę spory wybór dań, a dodatkowo są też dania dnia, które się zmieniają. I desery! 🙂 Pełne menu znajdziecie na profilu pizzerii (tu wklejam Wam link: https://www.facebook.com/Koszary-PizzaPasta-108540237704971/menu )

Na przystawkę wybraliśmy klasyk: Bruschettę, czyli grillowane grzanki z salsą z pomidorów, czosnku i bazylii. Bardzo aromatyczne, lekkie. Nabraliśmy ochotę na więcej!

Bruschetta (14 zł)

Na danie główne każdy z nas wybrał co innego. Ja, jako ogromna fanka pasty nie mogłam nie skorzystać z okazji i wybrałam tym razem makaron zamiast pizzy. Wybór padł na PESTO VERDE (26 zł), czyli makaron strozoprei, pesto (bazylia, płatki migdałów, orzeszki pini, pecorino romano, oliwa), pomidorki koktajlowe, płatki migdałowe, pecorino romano. Od początku widać tu, jak bardzo to danie jest przemyślane. Pesto idealnie otula makaron, wpływając w każde jego wgłębienie. Do tego przyjemna słodycz płatków migdałowych i pomidorków koktajlowych, przełamana cudownie lekko pikantnym pecorino romano. To jedna z tych pozycji w karcie, którą zdecydowanie powinniście spróbować.

PESTO VERDE (26 zł)

Moja czterolatka wybrała RIGATONI Z PULPETAMI (26 zł), czyli makaron rigatoni, czosnek, sos pomidorowy, śmietanka, pulpety wieprzowe, pecorino romano. Sam kszatł makaronu był już wielki zachwytem dla Kalinki! Dzielnie zajadała kęs za kęsem jednak porcja była dla niej nieco za duża 🙂 Samo danie przepyszne! Miękkie, przyjemnie doprawione pulpeciki, które doskonale łączyły się z makaronem i pysznie taplały się w sosie. Dojadłam jeszcze po maluszku, bo takie smakołyki nie mogły się zmarnować!

RIGATONI Z PULPETAMI (26 zł)

Mój mąż zdecydowany od razu wybrał pizzę SALSICCIA Z PANCETTĄ (27 zł), a w niej: mozzarella, świeży szpinak, czerwona cebula, pancetta, salsiccia piccante (bez sosu pomidorowego). Pizza, mimo tak solidnej ilości dodatków wydała mi się bardzo lekka. Ciasto przyjemnie cienkie, delikatne, wspaniale komponowało się z dodatkami. Bardzo spodobało mi się od razu, że składniki na pizzy są tak cienko pokrojone. Zdecydowanie ułatwiało mi to jedzenie i nic nie lądowało na talerzu. Poza tym to połączenie składników – prawdziwa eksplozja smaków i aromatów! Zjadałabym ją nawet teraz 🙂

SALSICCIA Z PANCETTĄ (27 zł)

Z wielką ochotą podziwiałam desery, które pani kelnerka zanosiła gościom obok do stolika. Tiramisu słodko na mnie patrzyło, ale tym razem wspólnie zdecydowaliśmy, iż na deser zawitamy kolejnym razem. Cudowna to była podróż kulinarna! Kocham włoską kuchnie, a w takim wydaniu urzekła mnie totalnie. Jestem pewna, że Koszary Pizza i Pasta to miejsce stworzone przez ludzi, którzy kochają jeść, dobrze i prawdziwie jeść! Zresztą, jak sami o sobie piszą: „Kochamy kuchnię włoską, kręcimy pizzę, gotujemy makarony, rozlewamy wino”. Po tym zdaniu można się domyślić, jaką miłością jedzenie darzą właściciele.

My wrócimy – wy też powinniście!

Jeśli chcecie być na bieżąco, zaglądajcie na Facebooka pizzerii:

https://www.facebook.com/Koszary-PizzaPasta-108540237704971

Rewelacyjne skrzydełka w słodko-ostrej marynacie z kuskusem i sosem jogurtowo-miętowym

Któż ich nie kocha! Małe, pyszne skrzydełka! A te, które serwuję Wam dzisiaj to absolutny must eat! Idealnie słodko-ostre dzięki połączeniu miodu, śliwkowych powideł, czosnku, soku z limonki, papryczki chili, sosu sojowego i worcestershire. A wszystko podkręca chrupiący sezam i świeża kolendra. Cudownie kleją się do rąk i rozpływają się w ustach Nieskromnie przyznam – wyszły rewelacyjne, dlatego tak też je nazwałam! Lećcie robić listę zakupów i do roboty! 🙂 Smacznego!

Rewelacyjne skrzydełka w słodko-ostrej marynacie

Receptura na dwie porcje 

Składniki: 

  • 10 skrzydełek z kurczaka ZM Warmia
  • 3 łyżki sosu sojowego ciemnego 
  • 3 łyżki sosu worchester 
  • 10 łyżek miodu najlepiej o lekko płynnej konsystencji 
  • 3 łyżki powideł śliwkowych
  • 1 świeża papryczka chili
  • Świeżo mielony pieprz 
  • sok z ½ limonki 
  • 2 ząbki czosnku 
  • ½ czerwonej cebulki 
  • ½ łyżeczki słodkiej papryki mielonej 
  • 2 łyżki oleju rzepakowego 

Dodatkowo do podania: prażony sezam, świeża kolendra, kasza kus kus z kaparami i miętą 

Przygotowanie:

Przygotuj marynatę: W jednej misce wymieszaj: sos sojowy i sos worchester, powidła śliwkowe, miód, przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekaną w drobną kosteczkę papryczkę chili, posiekaną w drobną kosteczkę cebulkę, słodką paprykę mieloną, olej i wyciśnięty sok z limonki.  

Skrzydełka oczyść, natrzyj dobrze marynatą. Wstaw na noc do lodówki. 

Następnego dnia wyjmij skrzydełka z lodówki godzinę przed pieczeniem. Skrzydełka ułóż w żaroodpornym naczyniu, bądź na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wstaw do nagrzanego do 160 stopni piekarnika i piecz przez 2 godziny pod przykryciem. Możesz przykryć folią aluminiową, bądź przykrywką pasującą do naczynia. 

Po 2 godzinach zdejmij przykrycie i piecz skrzydełka jeszcze przez 35 minut, aż będą pięknie skarmelizowane. Skrzydełka posyp tak jak lubisz prażonym sezamem i posiekaną kolendrą. 

Podawaj z kaszą kuskus wymieszaną ze świeżą miętą i kaparami oraz sosem jogurtowo-miętowym (jogurt naturalny wymieszaj ze świeżo siekaną miętą). 

Smacznego! 

Pieczone bataty z domowymi salsami

Jesień w tym roku przyszła zdecydowanie za szybko. Próbuję zachować jeszcze nieco lata i serwować moim najbliższym kolorowe, zdrowe i smaczne dania. Dzisiejszy obiad to właściwie pomysł mojego męża, który uwielbia bataty. Ja tylko wymyśliłam salsy i go przygotowałam 🙂 Wyszło pyszniej, niż myśleliśmy! Zachęcam Was do przygotowania. To niezwykle proste, ale jakże pyszne danie! Opisałam Wam wszystko krok po kroku, więc poradzicie sobie bez problemu! Koniecznie dajcie znać, jak Wam smakowało!

Pieczone bataty z domowymi salsami

Receptura dla dwóch osób

  • 3 bataty średniej wielości
  • oliwa z oliwek

Przygotowanie: Batatu obrać ze skórki. Przekroić na pół wzdłuż. Połówki batatów ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Połówki batatów posmarować z każdej strony oliwą z oliwek (ja używam oliwy delicate monini). Bataty włożyć do piekarnika nagrzanego do 190 stopni i piec przez 40 minut (termo obieg). W czasie pieczenia przygotować salsy, z którymi podamy bataty.

Salsa z awokado:

  • 1 duże awokado
  • sok z 1/2 limonki
  • 1/2 czerwonej cebulki
  • garść świeżej kolendry
  • sól, pieprz świeżo mielone (do smaku)

Przygotowanie: Awokado pokroić w kostkę równej wielkości. Wycisnąć sok z limonki i wlać do awokado. Dokładnie wymieszać, by sok z limonki obtoczyć dobrze awokado – dzięki temu awokado nie będzie ciemniało. Dodać posiekaną w kosteczkę czerwoną cebulkę i kolendrę. Doprawić solą i pieprzem do smaku.

Salsa z twarożku:

  • 4 duże rzodkiewki
  • 6 listków świeżej mięty
  • 2 łyżki stołowe kaparów z zalewy
  • 180 g twarożku wędzonego
  • sól, pieprz świeżo mielone (do smaku)

Przygotowanie: Twarożek rozdrobnić widelcem. Na tarce o grubych oczkach zetrzeć rzodkiewkę. Dodać kapary i posiekane listki świeżej mięty. Doprawić pieprzem i solą. Wymieszać. Uważać z solą, bo kapary są już w słonej zalewie 🙂

Na upieczone bataty położyć według uznania salsę z twarożku i awokado. Ja na salsę z twarożku polewam jeszcze oliwę do podbicia smaku. Miksujcie do woli! Świetnie sprawdzą się też inne farsze. Kombinujcie! Choć akurat te dwie pasty doskonale przełamują słodycz batata 🙂

Smacznego 🙂 Dajcie znać, jak Wam smakowało 🙂

Pieczone bataty
Salsa z awokado
Salsa z twarożku

Ciasto ślimaczkowe z cynamonem i wiśniami

Dobrze wiecie, jak bardzo lubię modyfikować swoje przepisy, by nie wiało nudą 🙂 Nie raz w mojej kuchni sprawdziło się powiedzenie, że najlepsze rzeczy powstają z przypadku. Tak było i tym razem!

Pewnie każdy z Was chociaż raz jadł słynne cynamonki. Ich zapach, zwłaszcza po upieczeniu, jest nieziemski! Wakacje to idealny czas na rozwój kulinarnych uniesień. W ogrodzie i na straganach pojawia się mnóstwo sezonowych owoców, które idealnie pasują do drożdżowych wypieków. W ogrodzie moich rodziców z drzewek uśmiechają się do mnie ostatnio wisienki, zatem zerwałam kilka i dodałam do mojego dzisiejszego wypieku. Początkowo założyłam sobie, że upiekę każdemu sowitych rozmiarów cynamonkę z wiśniami, ale kiedy zaczęłam układać ślimaczki na blasze zobaczyłam, jak cudownie się łączą i wtedy na myśl przyszło mi, by upiec je w formie ciasta. To był strzał w dziesiątkę! Ile frajdy sprawiło domownikom odrywanie ślimaczków z upieczonego ciasta! Niektórzy rwali całe ślimaczki, inni urywali po paseczku. Najważniejsze, że smakowało i wszyscy prosili, bym powtórzyła ten wypiek jeszcze raz. Koniecznie z wiśniami!

Sprawdźcie sami, jak pyszne smakuje!

Ciasto ślimaczkowe z cynamonem i wiśniami

Zaczyn:
🔸45 g świeżych drożdży
🔸2 łyżki mąki pszennej typ 550
🔸2 łyżki cukru
🔸6 łyżek ciepłego mleka (ok. 90 ml)

Ciasto:
🔸500 g mąki pszennej typ 550
🔸1 jajo
🔸200 ml ciepłego mleka
🔸4 łyżki cukru trzcinowego
🔸gotowy zaczyn drożdżowy
🔸80 g rozpuszczonego i osudzonego masła

Do posmarowania wyrośniętego ciasta:
🔸20 g rozpuszczonego i ostudzonego masła
🔸Cynamon (dowolna ilość)
🔸Prawdziwe kakao (dowolna ilość)
🔸Cukier trzcinowy 4 łyżki

🔸1 szklanka wydrylowanych wiśni

Przygotowanie:
Zaczyn: wszystkie składniki połączyć dokładnie na gładką masę, przykryć ściereczką, odstawić na 30 minut do wyrośnięcia.

Ciasto: kiedy zaczyn wyrośnie zagnieć ciasto. Połącz razem wszystkie składniki, zagnieć ciasto. Ciasto przełóż do miski, przykryj ściereczką i odstaw do wyrośnięcia na godzinę.

Po godzinie podsyp blat kuchenny mąką i rozwałkuj ciasto na duży placek w kształcie prostokąta. Posmaruj ciasto masłem, a następnie posyp po całości cukrem, cynamonem i kakao. Poukładaj dowolnie wiśnie. Tu masz dowolność 😉 Zwiń ciasto w rulon, po czym pokrój na 5cm kawałki. Układaj ślimaczki jeden przy drugim na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzch możesz jeszcze poukładać wisienki, delikatnie je dociskając. Piecz w nagrzanym do 180 stopni C piekarniku przez 20 minut (termo obieg). Smacznego!

Ciasto możesz pokroić lub odrywać ślimaczki rękami Mniam! 😁

Piccola Bari. Przystań Włoska na Warmii

Z Piccola Bari poznaliśmy się w marcu 2019 roku. Pamiętam, że dopiero co przeprowadziliśmy się do naszego nowego mieszkania na Jarotach i byliśmy bardzo głodni. Trafiliśmy wtedy w naszej skrzynce na listy na ulotkę z menu tej małej, włoskiej pizzerii. Zamówiliśmy oczywiście naszą ulubioną Parmę i małe, pyszne pierożki w kształcie półksiężyca, słynne Panzerotti. W menu są pieczone i smażone, więc wybraliśmy obie opcje. Co najbardziej mnie wtedy urzekło? Ekspresowa dostawa, a co za tym idzie ciepły, pyszny posiłek! I tak zostało do dzisiaj!

Piccola Bari to rodzinna pizzeria prowadzona przez Inę i Alexa. Z tego co udało mi się dowiedzieć od właścicieli początki nie były łatwe. Pierwsza prawdziwie włoska pizzeria w Olsztynie to była nowość dla mieszkańców. Pośród królujących w mieście pizz, na grubym cieście, z mnóstwem dodatków i o różnych wielkościach i kolorowymi sosami na bazie majonezu, nagle pojawiła się cienka, lekka, pełna włoskich smaków pizza w stylu neapolitańskim. Pizza o jednym rozmiarze, z dodatkiem oliwy i mozzarellą wytwarzaną od podstaw na miejscu. Pizza, która nijak miała się do znanych nam dotąd olsztyńskich pizz. Teraz może wydać Wam się dosyć normalne, że do włoskiej pizzy podawana jest włoska oliwa, ale wcześniej ciągle proszono o sos czosnkowy 😉 I słynną Hawajską! O kochani, nie ważcie się nigdy Włochów pytać o pizzę z ananasem – tutaj jej nie znajdziecie. Pytanie o pizzę z ananasem w prawdziwej włoskiej pizzerii to takie samo faux pas, jak gdyby ktoś poprosił do pizzy o ketchup czy wspomniany wcześniej sos czosnkowy.

Sekretem pizzy w Piccola Bari jest ciasto, którego recepturę zna tylko właściciel i który sam od początku istnienia pizzerii wyrabia je każdego dnia! Ciasto dojrzewa w odpowiednich warunkach, co sprawia, że pizza po upieczeniu jest lekka, a wy po jej zjedzeniu nie poczujecie się ociężali. Nawet po całej pizzy! Moja czterolatka wsuwa sama całą Margheritę i czasem podjada jeszcze nasze wybory. Parma, Vegetariana i firmowa Piccola Bari z burattą to nasze ulubione pozycje z menu! Od czasu do czasu polecam Wam spróbować lasagne, zwłasza Lasagne mortadella e pistacchi oraz Panzerotto al forno. Mam też słabość do Panzerotti fritti z karmelizowaną gruszką i gorgonzolą. Czasem zamawiam je w ramach deseru 🙂 Szaleństwo, wiem!

Włosko-polska rodzina zdecydowała się teraz otworzyć swój drugi lokal w Biskupcu. Oprócz słynnych pizz w stylu neapolitańskim królują tu również makarony i włoskie desery. Postanowiliśmy więc pojechać spróbować makaronów, bo w olsztyńskim oddziale ich nie znajdziecie. Niedzielne popołudnie to idealny czas na rodzinny obiad. Lokal w Biskupcu jest naprawdę przestronny z ogródkiem restauracyjnym, który w godzinach południowych był zapełnionym po brzegi. My ucztowaliśmy w środku. Co polecam Wam najbardziej?

Oprócz rzeczy, o których pisałam Wam wcześniej, obowiązkowo spróbujcie spaghetti alla carbonara z aksamitnym, pysznie kremowym sosem i doskonale chrupiącym guanciale oraz tagliatelle z krewetkami i cukinią, aromatycznie podkręcone chilli i natką pietruszki. Dla Waszych pociech zamówcie spaghetti al ragu! Byłam w szoku, jak moja córka wyszukiwała pomiędzy makaronem większe kawałki mięsa ze słynnego bolognese.

Nie kończcie swojej wizyty na daniu głównym. Omijając deser, omijacie prawdziwie włoską, kulinarną przygodę! Tortino Ricotta e Pera wspaniale pasuje do mocnego espresso, które warto zamówić na lepsze trawienie. A słynne już Tiramisu, według tradycyjnej, rodzinnej receptury, przygotowywane przez Inę, pozostanie dla Was najpiękniejszym słodkim wspomnieniem, za którym będziecie tęsknić. Jak mawia mój mąż, ilekroć zamawiamy tiramisu – tak nasączone biszkopty powinny mieć każde torty. Deser idealny!

Wczoraj wieczorem, pisząc tę recenzję, uświadomiłam sobie, że tak wiele razy dzieliłam się z Wami opinią o tym miejscu na Facebooku i Instagramie, ale nigdy na blogu. Może nawet dobrze się złożyło, bo w jednym wpisie mogłam Wam dzisiaj przekazać garść zdjęć i informacji o dwóch fantastycznych miejscach jednocześnie.

Buon Appetito Amici!

Poniżej kilka zdjęć z naszej wczorajszej wizyty w Piccola Bari w Biskupcu 🙂

Lemoniada
Spaghetti alla carbonara (25 zł)
Spaghetti alla carbonara
Penne con gamberi (35 zł)
Tagliatelle al ragu (porcja dla dzieci 20 zł)
Tagliatelle al ragu
Tortino Ricotta e Pera
Tiramisu
Tiramisu

Poniżej wstawiam Wam jeszcze kilka zdjęć z naszej ostatniej wizyty i z czasów pandemii, kiedy zamawialiśmy pizzę do domu. Zawsze tak samo dobra, zawsze tak samo gorąca! Post nie jest sponsorowany. Za wszystkie dania od początku istnienia Piccola Bari płaciliśmy gotówką, bądź kartą. Polecam Wam to pyszne miejsce!

Poniżej kilka zdjęć z czasów pandemii i akcji #wspieramgastro

Tutaj kilka zdjęć z naszej ostatniej wizyty w Piccola Bari w Olsztynie

Wpadajcie na Facebooka i Instagram Piccola Bari, by być na bieżąco

https://www.facebook.com/PiccolaBariPizzeria

https://www.facebook.com/PiccolaBariBiskupiec

https://www.instagram.com/piccolabari_olsztyn/

A w niedzielę śniadanie zjedz, jak król!

Od miesiąca w Olsztynie działa Niedzielny Targ Śniadaniowy.

W każdą niedzielę od godziny 11 do 14 przy ulicy Grunwaldzkiej 33 w ogrodzie restauracji Tandoor czekają na Was rzemieślnicy smaków i najlepszej atmosfery w mieście! Uwierzcie mi, że po pierwszej wizycie w tym miejscu zakochacie się i będziecie rozmyślać o kolejnym niedzielnym poranku. Moim skromnym zdaniem, Niedzielny Targ Śniadaniowy to jedno z najlepszych wydarzeń, jakie przytrafiło się ostatnio Olsztynowi.

A co dobrego czeka na Was na Niedzielnym Targu Śniadaniowym?

Mikorwarzywa. Zalożycielką Mikrowarzyw jest Kinga Młyńska. Jak sama mówi, mikrowarzywa to jadalne siewki różnych gatunków warzyw, ziół i kwiatów. Jest to tzw. żywność funkcjonalna (powszechnie znana jako SuperFood). Mikowarzywa, które możecie u niej kupić pochodzą z ekologicznej uprawy i są doskonałym źródłem witamin i minerałów. Idealnie pasują do kanapek i sałatek! Sama sprawdziłam 🙂

Więcej o Mikorwarzywach z Warmii poczytacie tutaj: https://www.facebook.com/Mikrowarzywazwarmii

Mikrowarzywa z Warmii

Koza na Lawendzie. Małe gospodarstwo, a w nim cudowna kozia farma. Z mleka kóz, które żyją tutaj swobodnie i codziennie zajadają się zieloną trawą, powstają cudowne kozie sery. Ja skusiłam się na kozią fetę w zalewie z czosnkiem niedźwiedzim. Wspaniałości!

Więcej o Koza na Lawendzie możecie poczytać tutaj: https://www.facebook.com/kozanalawendzie

Koza na Lawendzie
Koza na Lawendzie

Kofikada Coffee Roastery. Właścicielem palarni kawy jest Bartek Krywczuk. Swego czasu Bartek prowadził w Olsztynie kawiarnię właśnie pod nazwą Kofikada. Oj, wypiłam tam nie jedną kawę i zjadłam nie jedno pyszne ciacho 🙂 Wspominam cudnie! Jednak jego miłość do kawy sprawiła, że sprzedał kawiarnię (w dobre ręce i teraz zowie się ona Koffik 😉 ), a sam poświęcił się swojej największej pasji, czyli paleniu autorskiej kawy. Kawy wypalanej przez Bartka możecie napić się na stoisku, a także kupić paczuszkę z ziarnami do domu i zmielić w swoim młynku. Taka kawa o poranku… sami wiecie 😉

Więcej o Kofikda Coffee Roastery poczytacie tutaj: https://www.kofikada.pl/

Kofikada
Kofikada

BoChenek. O tej miłości do chleba pisałam Wam już wielokrotnie na Facebooku i Instagramie. Michał Tomczyk, twórca absolutnie fenomenalnego pieczywa na zakwasie, które olsztyniacy pokochali już na tyle, że kolejki po słynnego „Sycylijczyka”, czyli chleb pszenno-żytni na zakwasie z oliwkami, bajgle, „Warmińskie patyki” i „Zakwasanty” ustawiają się jeszcze przed startem śniadania! „Chenek Bo” to naturalny rzemieślniczy wypiek, który koniecznie musicie spróbować. Gwarantuję Wam, że już nigdy żadne inne pieczywo nie będzie Wam już smakować. Czuć tutaj pasję i zakwas, w każdym kęsie!

Pieczywo możecie zamówić również online z dostawą do domu (!) tutaj: https://chenekbo.pl/

BoChenek
BoChenek
BoChenek
;BoChenek

Kwaśne Drzewo Sauerbaum. Kozi serek fromage kupiłam przez przypadek, bo przepięknie prezentował się na wierzchu! Zresztą, spójrzcie sami na zdjęcie 🙂 Ale, ale – ten serek okazał się moim kulinarnym odkryciem! Idealna konsystencja, fantastycznie kremowy i ten smak. Cóż za szczęście, że w moim domu tylko ja jestem koneserem kozich serków – cały dla mnie!

Więcej o Kwaśne Drzewo Sauerbaum przeczytacie tutaj: https://www.facebook.com/kwasnedrzewo

Kwaśne Drzewo Sauerbaum

Dobre Pola. To zdrowe produkty prosto z ekologicznego ogrodu warzywnego oraz sadu właścicieli. Piękne, pyszne, kolorowe i zdrowe! Wspaniały zakwas z buraka oraz kwas imbirowy, który jest podobno niepowtarzalny w smaku! Muszę zakupić przy następnej wizycie, bo kolor ma nieziemski!

Więcej o Dobre Pola przeczytacie tutaj: https://www.facebook.com/dobrepola

Kisz Me Now, czyli Jarek Poliwko i jego słynne kiszonki. Jarka znam od dawna, jego kiszonki też. Doskonałe kim chi, rewelacyjne kiszone rzodkiewki, marchewki i zakwas z buraka. Dzisiaj na śniadaniu spróbowałam jego chłodnika na zakwasie z buraka. Prze-pysz-ny! Jarek, proszę, zrób go jeszcze kiedyś, bo nie zdążyłam zrobić zdjęcia – tak dobrze smakował w to upalne południe!

Więcej o Kisz Me Now znajdziecie tutaj: https://www.facebook.com/kiszmenow

Dzika Czekolada. Rzemieślniczo produkowane tabliczki czekolady, chałwy i praliny. Skusiłam się ostatnio na białą czekoladę z pistacjami. Żałowałam, że wzięłam tę w wersji mini, bo pistacja i biała czekolada to jedno z moich ulubionych połączeń. Czekolady naprawdę pięknie udekorowane i zapakowane. Pyszne!

Więcej o Dzika Czekolada poczytacie tutaj: https://www.facebook.com/DzikaCzekolada

Chrupiąca Skórka. Naturalny chleb bez sztucznych dodatków, spulchniaczy i ulepszaczy. Gdy dzisiaj dotarłam załapałam się jeszcze na połowę chlebka z maślanką. Pysznie smakował na kolację! Chlebek można zamówić z dowozem. Dowóz we wtorki i piątki na terenie całego Olsztyna przy zamówieniu minimum 2 bochenków. Na Targu Śniadaniowym możecie kupować tyle, ile chcecie. Znika ekspresowo! 🙂

Więcej o Chrupiąca Skórka poczytacie tutaj: https://www.facebook.com/chrupiacaskorka/

Pani Jesień Naturalnie. Marta Milewska, moja serdeczna koleżanka, blogerka. Kobieta, która w tym roku wystartowała ze swoją autorską linią herbatek ziołowych. Pysznych, aromatycznych! Dzisiaj debiutowała, serwując orzeźwiające lemoniady na bazie swoich herbatek. Skusiłam się na Pigwowe lśnienie – orzeźwiającą i kwaśną lemoniadę z kwiatami czarnego bzu i truskawkami oraz miodem Wowka. No to był sztosik, wspaniale orzeźwiała! I smak, rewelacja! Koniecznie musicie spróbować. Na stoisku możecie też zakupić herbatki.

Więcej o Pani Jesień Naturalnie poczytacie tutaj: https://www.facebook.com/Pani Jesień Naturalnie

Prócz produktów, które możecie zakupić na stoiskach, każdy z wystawców stara się przygotować dla uczestników Targu śniadanie, na bazie swojego produktu. Co tydzień możecie spróbować czegoś nowego, zaskakującego, naprawdę pysznego i zdrowego! Nie wymieniłam Wam tutaj wszystkich wystawców, bo tych z tygodnia na tydzień przybywa. Zaprezentowałam Wam też powyżej te produkty, w które ja się zaopatruję i które mi smakują. Być może Wy wypatrzycie inne dobra i będziecie mieć wśród nich swoje ukochane kulinarne perełki, po które co tydzień będziecie wracać.

Prócz wystawców jest jeszcze organizator całego zamieszania – restauracja Tandoor, o której pisać Wam nie muszę, bo przecież każdy zna najlepsze indyjskie w mieście 🙂 Ula i Nikul nie tylko gospodarzą na Grunwaldzkiej, ale wspaniale karmią! Co tydzień serwują inne indyjskie przysmaki. Na pierwszym śniadanku jadłam doskonałe warzywne curry i piłam najlepsze mango lassi. Dzisiaj spróbowaliśmy break pakora z naprawdę ostrym sosem. Jak zawsze pysznie i kolorowo, jak to w Tandorze! A kto jeszcze nie ucztował w Tandorze – polecam 🙂

Bread Pakora
Bread Pakora
Bread Pakora
Warzywne Curry z puszystą bułeczką od Ciocia Basia z Wypiekami

Śniadaniowe poranki w ogrodzie Tandoor pokochała też moja najmłodsza pociecha. Zwłaszcza, gdy co niedziela przypada Dzień Dziecka i mama pozwala rozpocząć dzień Słodkim zakwasantem z czekoladą od BoChenka i orzeźwiającą lemoniadą arbuzową od Tata Barman. Zabierajcie maluchy ze sobą i uczcie ich kultury biesiadowania, i delektowania się tym, co najlepsze dają nam nasi rzemieślnicy!

Nigdy nie wracamy ze śniadania z pustymi rękoma. Moja siatka wypełniona jest zawsze chrupiącym pieczywem, aromatycznym serem i świeżymi warzywami, które pałaszujemy w ciągu tygodnia.

Dzisiejsze łupy: Sycylijczyk od Bochenka, kozi fromage od Kwaśne Drzewo Sauerbaum, kozia feta od Koza na Lawendzie, mikro koniczyna od Mikrowarzywa z Warmii

Obserwując wpisy i relacje innych osób w Social Media widzę, że Targ Śniadaniowy z tygodnia na tydzień zyskuje coraz większe grono wielbicieli. Myślę, że jeszcze wiele dobrego wydarzy się na targu śniadaniowym i wiele osób doceni te prawdziwe, niepowtarzalne produkty prosto z Warmii i Mazur. Jeśli wśród czytających są jacyś rzemieślnicy smaków – koniecznie zgłoście się do organizatorów i dołączajcie do tego wspaniałego wydarzenia. Dajcie poznać innym swoje wspaniałe, regionalne przysmaki.

Takich wydarzeń, takich miejsc, takich pyszności i tej atmosfery zdecydowanie nam potrzeba. Zwłaszcza po tak długim pandemicznym czasie. Tyle dobra w jednym miejscu, tyle wspaniałych ludzi i produktów – nie pomyślałabym, że kiedyś spotka mnie taka przyjemność! Zatem drodzy moi czytelnicy, nie tylko Mazurzy i Warmiacy, nie tylko Olsztyniacy, ale wszyscy Ci, którzy będziecie w niedzielne przedpołudnie przejeżdżać przez Olsztyn koniecznie skierujcie się na Grunwaldzką i zawitajcie na Niedzielnym Targu Śniadaniowym!

I zapomniałabym – co tydzień odbywają się również różne ciekawe warsztaty o tematyce kulinarnej – śledźcie profil Targu na Facebooku – tam będziecie na bieżąco ze wszystkim 🙂

*Post nie jest sponsorowany. Piszę go z głębi serducha, wspierając lokalnych, regionalnych rzemieślników smaku. Żywność regionalna to coś, w czym lubuję się od lat i co zawszę będę wspierać i promować sam z własnej woli. W całości popieram również inicjatywę samego Targu – niech się dzieje!

Szparagi zapiekane na cieście francuskim otulone pietruszkowym pesto, serem feta i warzywami

Sezon na szparagi trwa. Dzisiaj zapraszam Was na niezwykle prostą, ale jakże piękną i pyszną zapiekankę ze szparagami w roli głównej. Idealne danie na wiosenno-letni obiad czy spotkanie w ogrodzie. Częstujcie się, bo warto!

Szparagi zapiekane na cieście francuskim otulone pietruszkowym pesto, serem feta i warzywami

Składniki:

Do pieczenia:

  • 1 opakowanie ciasta francuskiego
  • pęczek świeżych zielonych szparagów (najlepiej cienkich)
  • 1 jajo
  • pieprz
  • sól

Po upieczeniu:

  • 1/3 opakowania sera feta
  • pomidorki koktajlowe (dowolna ilość 🙂 )
  • 1 łyżka nasion czarnuszki
  • 2 łyżki siekanego szczypiorku
  • Domowe pesto pietruszkowe

Pesto pietruszkowe:

  • 1 duży pęczek świeżej natki pietruszki (po odcięciu ogonków wychodzą dwie bardzo duże garści natki)
  • 2 łyżki stołowe prażonych nasion słonecznika
  • 1 łyżeczka miodu
  • 1 ząbek czosnku
  • pieprz, sól do smaku (świeżo mielone)
  • 1/2 szklanki wody
  • 1/2 szklanki oleju rzepakowego
  • 1 łyżka stołowa octu jabłkowego 6%

Przygotowanie pietruszkowego pesto: wszystkie składniki na pesto umieść w wysokim naczyniu i zblenduj według uznania. Ja tym razem zmiksowałam bardzo mocno, ale możecie zrobić to delikatniej, zostawiając większe kawałki natki pietruszki.

Przygotowanie całości:

Piekarnik nagrzej do 220 stopni C ( termo obieg).

Na dużej blaszce na papierze do pieczenia rozłóż ciasto francuskie, formując ładnie brzegi w rulonik. Na ciasto układaj szparagi, uprzednio pozbawione zdrewniałych końcówek. Ja zawsze też szparagi obieram na końcach.

Ciasto ze szparagami posmaruj rozkłóconym jajem. Na koniec dopraw pieprzem i solą świeżo mielonymi. Wstaw do nagrzanego piekarnika i piecz 15 minut.

Po upieczeniu rozłóż na szparagach dowolnie pomidorki. Posyp szczypiorkiem, pokrusz ser feta i posyp nasionka czarnuszki. Polej pietruszkowym pesto, które idealnie podkreśla całość. Na zdrowie! 🙂

Do Mrągowa, do Krutyni zabierz mnie luby!

Czerwiec 2021. Gastronomia w całej Polsce otworzyła nam swoje drzwi, by ugościć nas przy stole! Nareszcie!

Wraz z wielkim powrotem normalności powrócił długo przez wszystkich wyczekiwany największy festiwal jedzenia w Polsce, czyli Restaurant Week Polska! Festiwal ruszył 9 czerwca i potrwa do 27 czerwca. Ogromnie się ucieszyłam, gdy kolejny już raz zostałam zaproszona do ambasadorstwa w moim regionie! W tej edycji Restaurant Week Polska na Warmii i Mazurach możecie odwiedzić aż 11 restauracji! Pierwszy raz jest naprawdę sporo restauracji z Mazur. Zresztą, sprawdźcie sami – tutaj daję Wam link www.restaurantweek.pl/

I tak oto w czerwcowe, deszczowe popołudnie wybrałam się na obiad ambasadorski do Mrągowa „…Do Mrągowa nad jeziorem Czos..”. Przepraszam, ale z tym miastem zawsze kojarzy mi się ten utwór – zawsze i wszędzie! 🙂

Po godzinnej jeździe z Olsztyna przybyłam z moją rodzinką nad brzeg jeziora Czos, do Hotelu Mrągowo Resort and Spa. Wchodzę do środka i jestem miło zaskoczona. Hotel po prostu tętni życiem! Mnóstwo rodzin z dziećmi. Potem Pani z obsługi powiedziała mi, że hotel jest bardzo przyjazny rodzinom z dziećmi, stąd tyle tu maluchów. Jest tutaj naprawdę mnóstwo atrakcji dla dzieciaków 🙂 Ale wróćmy do naszego obiadu… Kieruję się więc w stronę restauracji „Krutynia”. Mimo padającego deszczu wybieram stolik na tarasie. Całą rodzinką mamy dach nad głową, więc nic nam nie będzie 😉 Dodatkowo przemiła Pani, która obsługiwała nasz stolik, dała nam ciepłe koce, więc mogliśmy się opatulić, gdy mocniej zawiało. Dlaczego zależało nam na spożywaniu posiłków na tarasie? Och, moi kochani, taras jest tu naprawdę ogromny i niepowtarzalny, a widok na jezioro Czos sprawia, że czas jakby stanął w miejscu. Aj, sami wiecie, jak wspaniale spożywa się posiłki na świeżym powietrzu, w dobrym towarzystwie!

W ramach festiwalu wybraliśmy menu A i B, by móc więcej posmakować. Zresztą oba menu brzmiały tak fantastycznie, że trudno było nam się zdecydować na jedno. A dwa menu pozwalają na większą podróż kulinarną!

Zatem startujemy!

Na powitanie oczywiście festiwalowy drink od Martini Fiero & KINLEY Tonik

MENU A

Przystawka

SAŁATKA Z HALLOUMI – grillowany ser halloumi, arbuz, rukola, szpinak, oliwki, cebula, mięta, oliwa, cytryna

Bardzo spodobała mi się forma prezentacji sałatki. Wszystko ładnie ułożone w rządku. Widać, że nic tu nie jest przypadkowe. I może pomyślicie sobie, o tam sałatka. Ale ku memu zaskoczeniu sałatka smakowała wspaniale. I był to absolutnie genialny start! Słony smak grillowanego sera halloumi doskonale uzupełniał się ze słodyczą soczystego arbuza, a całość przełamywały lekko słone oliwki, szpinak, rukola i zioła. Smak zaostrzała świeża cebulka. Wszystko świeże i takie efektowne! Jako wielka miłośniczka sałatek z pewnością spróbuję odtworzyć to danie w domu.

SAŁATKA Z HALLOUMI – grillowany ser halloumi, arbuz, rukola, szpinak, oliwki, cebula, mięta, oliwa, cytryna

Danie główne

GRILLOWANY ŁOSOŚ – grillowany łosoś, gofry ziemniaczane, szparagi, jajko, grejpfrut, kwaśna śmietana

Powiem Wam szczerze, że po sałatce miałam ochotę na więcej. I tak oto przywędrowało do mnie danie główne. Przepyszne! Doskonale zgrillowany łosoś, który po prostu rozpływał się w ustach! Do tego zielenina i ukochane sezonowe szparagi, które w połączeniu z wypływającym żółtkiem z jaja poche stworzyło duet idealny! Bardzo ciekawy dresing, który zagrał mi najlepiej z ziemniaczanym gofrem. W ogóle ten pomysł z gofrem ziemniaczanym był super! Zawsze cieszą mnie takie twisty w kuchni. Mimo, że zjadłam tak sowitą porcję nie czułam się jednak przejedzona, a smacznie najedzona.

Deser

LODY Z MALINAMI – lody waniliowe, maliny, śmietana

Całość tego fantazyjnego menu uwieńczyły lody. I choć może ten deser wydać Wam się banalny, na pozór wcale taki nie był. Lody były turbo waniliowe, w każdej porcji była wyczuwalna przyjemna słodycz i intensywność ziarenek z laski wanilii. Połączenie tych lodów z bitą śmietaną i przyjemnie kwaśnymi malinami przeniosło mnie trochę w czasy dzieciństwa, gdzie taki deser to był prawdziwy luksus. Ten deser zjadałam wspólnie z moją czterolatką, by pokazać jej, jakimi słodkościami smakowało moje dzieciństwo.

MENU B

Przystawka

BULION Z PIECZONYCH MIĘS – kaczka, kurczak, wołowina, warzywa, fagottinni z szynką dojrzewającą

Zupa podana do stolika była gorąca, podobnie jak fagottinni. Bulion naprawdę intensywny, przyjemnie muskający moje kubki smakowe. Do tego przecudowne fagottinni, których ciasto było niezwykle delikatne, a farsz mięciutki i doprawiony w punkt. Zdecydowanie jedno z przyjemniejszych dań, jakie przyszło mi w życiu spróbować.

Danie główne

KONFITOWANY FILET Z KURCZAKA – filet z kurczaka, puree ziemniaczane, bób, groszek cukrowy, pomidorki cherry, cebulka dymka, mięta, cytryna, maślanka, zioła

Jedno już pewno zauważyliście. Porcje festiwalowe są tutaj naprawdę fest! Przyjemny, soczysty kurczak z delikatnym puree ziemniaczanym podbiły absolutnie fantastyczne warzywa, które muśnięte maślankowym sosem z ziołami i cytryną stworzyły przyjemną, lekką kompozycję. Podobało mi się tutaj przełamanie tekstur i smaków. Kiełki, groszek cukrowy, bób przyjemnie chrupiące. Aż chciałoby się więcej! Zdecydowanie moje smaki!

Deser

BEZA WŁOSKA Z TRUSKAWKAMI – beza włoska, truskawki, sorbet cytrynowy, biszkopt

A na koniec ona – królowa bezowa! Mięciutki biszkopt spotkał się ze wspaniałymi truskawkami, które skąpane w syropie doskonale uzupełniały się z bezą i przełamującym wszystko sorbetem cytrynowym. Aj, straszny ze mnie łasuch, uwielbiam takie słodkości 🙂

Jako, że przyjechała z nami nasza czterolatka, spróbowaliśmy jeszcze dań z karty menu dziecięcego, które zresztą zostało cudownie zaprojektowane, gdyż na odwrocie umieszczona została kolorowanka, którą pociechy mogą pokolorować oczekując na posiłek. Strzał w dziesiątkę 🙂 Kalinka zjadała ze smakiem rosołek i makaron spaghetti z sosem mięsno-pomidorowym, którego porcja była naprawdę spora!

Po tej przyjemnej i smacznej podróży kulinarnej uświadomiłam sobie, za co tak bardzo lubię Restaurant Week. Odkąd pamiętam, czyli będą to już jakieś cztery lata, ambasaduję i kupuję we własnym zakresie miejscówki do restauracji w ramach festiwalu. I za każdym razem odkrywam jakieś perełki w regionie, bądź odkrywam na nowo kulinarnie miejsca dobrze mi znane. I tak oto dzisiaj dzięki Restaurant Week Polska do mojej listy smacznych miejsc w regionie dopisuję restaurację Krutynia w Mrągowie. Jestem pewna, że gdyby nie festiwal prędko bym tutaj nie dotarła 🙂

Zatem jeśli jeszcze zastanawiacie się, gdzie w tej edycji wybrać się na festiwal na Warmii i Mazurach z wielką radością i ze smakiem polecam Wam to cudowne miejsce! Rezerwujcie, póki miejsca wolne, bo za jedyne 59 zł możecie spróbować swoje ulubione, trzydaniowe menu wraz z drinkiem od Martini Fiero & KINLEY Tonic na powitanie!

Poza festiwalem również możecie przyjechać do restauracji Krutynia w Hotelu Mrągowo Resort and Spa nie będąc gośćmi hotelowymi. Jestem pewna, że ugoszczą Was tu i nakarmią, ja trzeba!

Do zobaczenia przy stole, bawcie się smacznie! 🙂

Pieczona papryka faszerowana kiszką ziemniaczaną

Kiszka ziemniaczana. Wielka królowa naszych polskich grillowych podbojów. No, ale któż nie kocha tej chrupiącej skórki, wypełnionej po brzegi farszem na bazie ziemniaczków. Pyszności!

Dzisiaj kiszka ziemniaczana zagościła u mnie w nowej odsłonie. Wykorzystałam ją do przygotowania farszu do pieczonej papryki. Paprykę upiekłam w piekarniku, ale na grillu też doskonale sprawdzi się ten przepis. Musicie tylko nadzianą paprykę zawinąć w folię aluminiową i grillować może kilka minut dłużej. Ale kochani, smak wynagrodzi Wam oczekiwanie. Papryka sprawdzi się również ekstra na rodzinny obiad. Zatem, jak to u mnie zawsze bywa, częstujcie się!

Pieczona papryka faszerowana kiszką ziemniaczaną

Receptura na trzy porcje

Składniki:

  • 1 opakowanie kiszki ziemniaczanej  „ZM Warmia”
  • 3 czerwone papryki
  • ½ puszki czerwonej fasoli
  • 3 łyżki stołowe posiekanej natki pietruszki
  • 1 biała cebulka
  • Świeżo mielony pieprz
  • 1 duża kulka sera mozzarella

Dodatkowo: olej rzepakowy do wysmarowania papryki, świeżo siekana natka pietruszki do podania

Przygotowanie:

Paprykę umyj, osusz, usuń gniazda nasienne, zostawiając ogonki.

Przygotuj farsz: Do miski dodaj kiszkę ziemniaczaną, wyciśniętą z osłonki. Następnie dodaj podsmażoną w kosteczkę cebulkę, czerwoną fasolę i posiekaną natkę pietruszki. Dopraw do smaku świeżo mielonym pieprzem. Dokładnie wymieszaj. Farszem wypełnij papryki, uprzednio wysmarowane olejem. Dokładnie dociśnij farsz. 

Piekarni rozgrzej do 185 stopni C (termo obieg).

Na blaszce ułóż papier do pieczenia, a na papierze ułóż papryki. Piecz paprykę przez 20 minut, po tym czasie na wierzchu każdej papryki ułóż pokrojoną na plastry mozzarellę. Zapiekaj jeszcze przez 10 minut. Upieczoną paprykę podawaj ze świeżo siekaną natką pietruszki.

*przepis powstał przy współpracy z ZM WARMIA i ukazał się również na stronie producenta

Wytrawna tarta z kaszanką, jabłuszkiem, cebulką i kaparami

Chciałoby się napisać sezon grillowy w pełni. Jednak w tym roku chyba niekoniecznie. Pogoda ciągle bardziej na deszcz niż na słońce, ale czekam i wierzę, że już lada dzień będziemy się zachwycać promieniami słońca i zajadać pysznościami na pikniku.

Uwielbiam kaszankę z grilla. Dzisiaj jednak z kaszanką zostałam w domu i długo myślałam, jak zaserwować ją, by nie było banalnie. I jest, chyba się udało! Początkowo miała być ekspresowa a’la pizza na spodzie z ciasta francuskiego, ale nie mogłam w ubiegły weekend dostać nigdzie gotowych spodów, więc postanowiłam sama upiec spód. Kruchy, wytrawny, z ziołami. Taki, jak w tartach na słono najbardziej lubię. Efekt wizualny i smakowy trochę mnie przerósł, bo wyszło bombastycznie! Tarta zniknęła z naszego stołu ekspresowo. Mam nadzieję, że i z Waszego zniknie w mig, i będziecie ją serwować na domowych przyjęcia, nie tylko latem w ogrodzie.

Na zdrowie! 🙂

Ziołowa tarta z kaszanką, jabłuszkiem i cebulą

Receptura na cztery porcje

Składniki:

Ciasto do tarty:

  • 100 g masła 82 % zawartości tłuszczu
  • 200 g mąki pszennej
  • 1 jajo
  • ½ łyżeczki soli
  • 1 płaska łyżeczka suszonych ziół prowansalskich

Nadzienie do tarty:

  • 3 sztuki krupnioku z cebulką  „ZM Warmia” (słynnej kaszaneczki 🙂
  • 1 duże jabłko (najlepiej półtwarde)
  • Pół czerwonej cebuli ( u mnie była ona dosyć duża)
  • 1 łyżka stołowa kaparów z zalewy

Zalewa do tarty:

  • 100 ml śmietanki 30 %
  • 1 jajo
  • Świeżo mielony pieprz i sól do smaku
  • 2 łyżki stołowe świeżo siekanej natki pietruszki

Do podania: świeżo siekana natka pietruszki, ulubiony sos

Przygotowanie:

  1. Składniki na ciasto do tarty zagnieć, włóż na minimum 30 minut do lodówki.
  2. Przygotuj składniki do farszu. Krupniok obierz z osłonki, pokrój w plasterki. Jabłko pokrój w grubsze plasterki, a potem pokrój w kawałki podobnej wielkości do plasterków kaszanki. Cebulkę pokrój w piórka.
  3. Przygotuj zalewę do tarty. W miseczce połącz śmietankę z jajem, posiekaną natką pietruszki, solą i pieprzem. Dokładnie wymieszaj rózgą, możesz lekko podbić całą masę.

Zabieramy się za przygotowanie tarty:

  1. Piekarnik nagrzej do 180 stopni C (termo obieg). Ciasto na tarte wyłóż na blaszkę (ja zawsze trę na tarce o grubych oczkach, a później wylepiam ciastem dokładnie blaszkę). Piecz 20 minut, aż spód lekko się zrumieni.
  2. Na podpieczony spód układaj naprzemiennie kaszanę i jabłko. Na koniec posyp wszystko nieregularnie pokrojoną cebulką i kaparami. Dopraw jeszcze pieprzem i solą. Zalej masą z jaja i śmietany.
  3. Piecz w temperaturze 180 stopni C (termo obieg) przez 25 minut.
  4. Upieczoną tartę posyp posiekaną natką pietruszki.

Zajadaj dowolnie! Z ketchupem, musztardą, sosem jogurtowo-czosnkowym, bądź na samo! Idealna na ciepło i na zimno. Smacznego 🙂

*Przepis powstał w ramach mojej współpracy z ZM Warmia i będzie dostępny również na stronie producenta wraz z moimi zdjęciami.