Kalendarz adwentowy 2022

Wielkimi krokami zbliża się jeden z najpiękniejszych okresów w całym roku – czas adwentu, czyli oczekiwania na Wigilię i Święta Bożego Narodzenia. Już drugi raz przygotowałam z moją córeczką Kalinką kalendarz adwentowy, który umili nam oczekiwanie na święta. Na każdy dzień wspólnie zaplanowałyśmy zadania, które pozwolą nam spędzić czas wspólnie i jeszcze bardziej kreatywnie. Muszę przyznać, że z wielką radością patrzyłam, jak Kalinka angażuje się w samodzielną pracę podczas przygotowań kalendarza. Wycinanie, przyklejanie, robienie dziurek, przewijanie sznureczka, a na końcu wieszanie. Super zabawa!

Niektóre zadania z zeszłego roku Kalinka bardzo dobrze pamiętała, więc postanowiłyśmy, że w tym roku wymienimy je na nowe. Dodatkowo, do każdego zadania dodałyśmy daty, żeby i Wam łatwiej było korzystać z kalendarza. Np. pieczenie ciasteczek, rodzinna sesja zdjęciowa czy poszukiwania miejsca, gdzie znajduje się bożonarodzeniowa szopka zaplanowałyśmy na weekend. Mimo, że Kalinka sama wkładała do kopert wszystkie zadania sama przyznała, że nie pamięta już, co czeka ją danego dnia, więc pojawi się element zaskoczenia.

Wklejam Wam gotowe grafiki, które możecie pobrać i wydrukować. Super zabawa na weekend gwarantowana 🙂

Wydruk w formacie A4 do samodzielnego wycięcia 🙂

A poniżej kilka zdjęć z przygotowań naszego kalendarza adwentowego na 2022 rok

Garncarska Wioska. Jedyne takie miejsce na ziemi!

Pamiętacie fraszkę Jana Kochanowskiego” Na Lipę”? Autor opisuje w niej sielankową błogość i wizję spokojnej krainy. Co roku całą rodziną odwiedzamy to miejsce, gdzie można zaznać absolutnego spokoju, zjeść pyszne domowe jedzenie i poczuć się, jakby czas na chwilę zatrzymał się w miejscu. Spacerując pośród alejek Rajskiego Ogrodu, w ciszy, z dala od miejskiego zgiełku. Chwila skupienia i uważności.

Garncarska Wioska w Kamionce nieopodal Nidzicy uwiedzie Was na wiele sposobów. Pozwólcie, że skoro to blog o tematyce kulinarnej, rozpocznę od jedzenia. W Garncarskiej Wiosce jest cudowna gospoda, która zachwyca nie tylko fantastycznym wnętrzem, ale przede wszystkim wspaniałą kuchnią regionalną, której zdecydowanie można pozazdrościć! Esencjonalny rosół, przepyszny krem z pokrzywy, rozpływające się w ustach pierogi z kaczką, jagodami i cudnie pachnące domowe ciasto, popite owocowym kompotem. I najcudowniejsze placki z cukinii! Wszystko to jeszcze bardziej wyjątkowo smakuje zjedzone na świeżym powietrzu, w przepięknym otoczeniu przyrody i kolorowych kwiatów! Wspaniałą jest tu sezonowość i jakość składników, bo większość pochodzi z własnej uprawy z ogrodu. Możecie zakupić tu na wynos m.in. susze herbaciane, domowej przetwory, miody czy ciasta. Mogłabym się tu stołować codziennie! 🙂

Po kulinarnej uczcie albo przed, z pewnością zdecydujecie sami, warto wybrać się na spacer do Rajskiego Ogrodu. A wiec ruszajmy! Ja dzisiaj przeprowadzę Was przez ogród kilkoma ujęciami, które ciągle uspokajają, gdy na nie patrzę. Pozwólcie, że nie będę opisywała Wam roślinności, bo jest jej tak dużo, że naprawdę warto na spokojnie obejrzeć wszystko na własne oczy 😉 Na zdjęciach to tylko namiastka tego, co możecie zobaczyć na miejscu.

W Rajskim Ogrodzie czekają też atrakcje na najmłodszych, co zdecydowanie zawsze nas przyciąga. Poszukiwanie bursztynów czy ścieżka sensoryczna. Spójrzcie, jaki piękny okaz bursztynu udało nam się znaleźć!

Super miejsce to zakątek bajek, gdzie na kredkowym płocie rozwieszone są bajki, które można czytać!

Garncarska Wioska ma też swoje ule, w których mieszkają pszczoły. Zobaczcie, w jakich cudnych domkach mieszkają! Podczas wycieczki dydaktycznej po ogrodzie, Pan Krzysztof Margol, guru tego miejsca opowiedział bardzo ciekawą rzecz, o której nie wiedziałam. A mianowicie, że pszczoły odróżniają tylko trzy kolory: żółty, niebieski i biały oraz rozpoznają tylko pewne figury geometryczne. To właśnie pokazuje, że w ogrodzie nie ma przypadków, wszystko jest tutaj bardzo fajnie przemyślane!

Rajski Ogród jest typowym ogrodem pokazowym. Powstał w roku 2012, ale odwiedzać można go dopiero od 2013r. Ogród tworzy trzydzieści zakątków tematycznych, które połączone są ze sobą żwirowymi alejkami. Za każdym razem przyciąga nas „Niezapominajka” – dom pracy twórczej, stworzony głównie z myślą o dzieciach i młodzieży”. Ale sami spójrzcie, jaki piękny ogród wertykalny zdobi to miejsce! Idealny na rodzinne zdjęcie 🙂

Między Gospodą a Rajskim Ogrodem stoi Jarzębinowy Amfiteatr. Miejsce, gdzie odbywają się cykliczne imprezy muzyczne i gdzie możecie posłuchać cudownych koncertów fortepianowych. Co roku odbywa się tutaj również festiwal ballad Bułata Okudżawy.

Ale Garncarska Wioska to miejsce, w którym od wejścia przez bramę wita nas garncarnia. To tutaj możecie wziąć udział w warsztatach z lepienia gliny, warsztatach na kole garncarskim, warsztatach ze szlifowania bursztynów i belemnitów. Wspaniały klimat wnętrza i przesympatyczne Panie, które z przyjemnością i uśmiechem pomagają najmłodszym w tworzeniu swojego pierwszego, garncarskiego dzieła. Zdecydowanie polecamy tę chwilę uwagi, wyciszenia i pracy w absolutnym skupieniu. A teraz spójrzcie, jak moja Kalinka zrobiła z gliny swój pierwszy kubeczek-kotek. Super, prawda? 🙂

Jeśli szukacie choć chwili oddechu dla siebie i swojej rodziny, kreatywnej i ciekawej formy spędzenia czasu z najmłodszymi to zdecydowanie polecam Wam to cudowne miejsce. Zwiedzając Rajski Ogród warto skorzystać z przewodnika – Pan Krzysztof opowie Wam wszystko, aż nadto! Jego wiedza jest ogromna i fascynująca! I nie zapomnijcie wpaść do Gospody – sezonowe pyszności na pewno Was uwiodą! 🙂

Więcej informacji znajdziecie na stronie internetowej: http://garncarskawioska.pl/

Bo Chenek – naturalnie, autentycznie, z pasją

12 października 2019. To właśnie tego dnia poznałam Michała, słynnego na całą już Polskę “Bo Chenka”. Od zawsze chciałam nauczyć się piec samodzielnie chleb na zakwasie, nigdy jednak nie udało mi się, by mój zakwas został ze mną na dłużej… 😉 Pamiętam, że na facebookowym profilu Playschool zobaczyłam wówczas, że startuje nowa edycja warsztatów o tematyce kulinarnej, a w nich pojawił się warsztat z wypieku chleba. Pomyślałam, że to ten czas, by znowu spróbować swoich sił z chlebami na zakwasie.

Od tego wieczoru Michał stał się moim chlebowym guru! Pamiętam, z jaką pasją opowiadał o zakwasie, jak wielu prób dokonał, by wreszcie upiec swój idealny bochenek. Na warsztatach upiekliśmy wspólnie piękny, okrąglutki pszenny chleb i bagietki. Nigdy nie zapomnę tego smaku, bo było to dla mnie totalnym olśnieniem, jak doskonale może smakować chleb! Na odchodne dostaliśmy zakwas, dzięki któremu mogliśmy po warsztatach samodzielnie upiec pieczywo w domu. Do zakwasu dołączony był mini przewodnik, jak upiec chleb i bagietki (mam go do dziś na półeczce :). Warsztaty wspominam z wielkim sentymentem. Pamiętam, że poznałam tam fantastycznych ludzi, a atmosfera była niepowtarzalna. Zresztą, każdy kto zna Michała “Bo Chenka” i Martę, właścicielkę Playschool wie, jak wspaniale można z nimi spędzić czas! 🙂 Poniżej kilka kadrów z playschoolowych warsztatów.

Niestety, mój zakwas nie przetrwał, bo nie dokarmiałam go, jak trzeba (sic!). Później przyszła pandemia, ja zaszłam w drugą ciążę i wszystko to sprawiło, że pieczenie chleba zupełnie nie było mi w głowie. Ale właśnie wtedy Michał zdecydował otworzyć swoją mikro piekarnię rzemieślniczą z dowozem pieczywa do domu! Nie muszę Wam opisywać, jak bardzo ucieszyłam się z tego faktu! Bo Chenkowy chleb gościł w naszym domu znacznie częściej dzięki dostawom pod same drzwi. Pokochałam bajgle i zakwasanty, a moje dzieci bagietki. Mój mąż natomiast został największym fanem Sycylijczyka! Odkąd bochenkowy chleb zagościł na naszym stole ciężko nam przestawić się na inne pieczywo zwłaszcza, gdy jesteśmy poza domem. Owszem, ja raczę moich domowników domowym pieczywem i bułeczkami, ale wypiekam je na drożdżach. A sami wiecie, chleb na zakwasie to jest chleb na zakwasie! Dzięki zakupom online i dostawom do domu więzi z bochenkowym składem się zacieśniły, co było absolutnie fantastyczne!

Po pandemii ruszył w Olsztynie Niezielny Targ Śniadaniowy, o którym zresztą pisałam Wam na blogu w tamte wakacje. Na NTŚ wystawiał się ze swoim pieczywem również Bo Chenek, a kolejki po pieczywo do niego przeszły już do historii, bo pieczywo znikało w 15 minut od otwarcia!

Przyznam szczerze, że mogłabym już stworzyć kalendarz na cały rok ze zdjęciami moich kulinarnych fantazji z pieczywem Michała w roli głównej. Moja największa miłość to bajgle – na słodko, na słono, w całości, na pół. Uwielbiam! Poniżej wstawiam Wam kilka moich pomysłów na bajgla w roli głównej 🙂

A teraz czas na najważniejszą informację, jaką chciałam Wam przekazać w tym wpisie.

19 lipca Bo Chenek oficjalnie ruszył ze swoją piekarnią stacjonarną, w której możecie kupić pieczywo od wtorku do soboty (niedziela i poniedziałek nieczynne). Nowa piekarnia mieści się przy Al. Wojska Polskiego 5/3. Mimo, że piekarnia działa już stacjonarnie, dowóz pieczywa na terenie Olsztyna nadal jest możliwy. Klikając w link poniżej przeniesiecie się do wirtualnej piekarni, gdzie możecie złożyć swoje zamówienie https://chenekbo.pl/.

W pierwszy dzień otwarcia nowej miejscówki przybyliśmy całą rodzinką, by osobiście pogratulować Michałowi i Agnieszce, żonie Michała, tego pięknego miejsca! Od wejścia nie tylko będzie Was ciągnąć za nos zapach świeżo wypiekanego pieczywa, ale również niesamowita atmosfera tego miejsca! Miejsca tworzonego z pasją, z fantastyczną ekipą, pełną uśmiechu i zaangażowania, którzy podobnie, jak Michał żyją tym miejscem i odpowiedzą na każde Wasze pytanie dotyczące wypiekanych na miejscu przysmaków. W piekarni znajdziecie piękne drewniane schody, po których wchodząc możecie podejrzeć, jak Łukasz właśnie wyjmuje z pieca swój chleb. Jak Monika układa zakwasanty. Jak Łukasz formuje bagietki. Jak Michał podgląda swój fermentujący od 14 lutego 2019 zakwas. A wszystko to z naturalnych, najwyższej jakości składników. Mam wrażenie, że każdy kto tu wchodzi staje się częścią “bochenkowej rodziny”. Uważajcie, to zaraźliwe, ale bardzo Wam to polecam!

Na miejscu możecie zakupić też włoskie oliwy i napić się autorskiej lemoniady. Spójrzcie sami, jak tu pięknie!

Dla takich chwil ogromnie cieszę się, że wciąż piszę bloga. Kiedy mogę napisać tu całemu światu o wyjątkowych ludziach, o wyjątkowym miejscu, o życiu, w którym pasja staje się pracą i już nigdy nie przepracujesz ani jednego dnia! Wspaniale być mikro częścią tej pięknej historii.

Trzymam kciuki za ten piękny, pyszny, rzemieślniczy koncept Michała. A Was zachęcam do obserwowania profilu Bo Chenka na Facebooku, by być ze wszystkim na bieżąco: https://www.facebook.com/ChenekBo/ Pieczywo od Bo Chenka znajdziecie też m.in. w restauracji Niwa we Włodowie, w kawiarni House Cafe i kawiarni Coffee Station w Olsztynie. Jeśli będziecie w Olsztynie choć na chwilę – koniecznie zajedźcie po świeże pieczywo. Smacznego! 🙂

*Wpis nie jest sponsorowany – powstał z czystej, ogromnej przyjemności i mojej wielkiej fascynacji do pieczywa na zakwasie. Pozdrawiam, Natasza

Smaki Biofondy, czyli o mojej wizycie w restauracji w Hotelu Marina Club

Warmia i Mazury skrywają wiele pięknych miejsc, w których można odpocząć i smacznie zjeść. Niecałe piętnaście minut drogi od mojego domu mieści się Hotel Marina Club. I choć to miejsce cieszy turystów od lat, ja odkryłam je dopiero niedawno i miałam ogromną przyjemność spróbować dań, które serwuje gościom tutejsza restauracja. Przedpremierowo Szef Kuchni poczęstował mnie również sezonowaną wołowiną, ale o tym za chwilę… 🙂

Hotel położony jest w malowniczej okolicy w miejscowości Siła nad jeziorem Wulpińskim. Wokół dużo zieleni, a hotel wyróżnia nowoczesny design ze strefą SPA i cudownie kolorową salką dla dzieci. W przestronnym, przytulnym hotelowym lobby można napić się kawy i podziwiać malownicze widoki na lasy i jeziora.

Ale nie o hotelu będę Wam dzisiaj opowiadać, a o wspaniałej kuchni, której możecie spróbować w restauracji Biofonda, w której wnętrzu króluje minimalizm, z kolorystyką wpasowującą się idealnie w otoczenie za oknem. W wystroju dominuje błękit i drewno, duże przeszklone okna i oddzielna salka dla dorosłych.

W restauracji oprócz standardowego menu znajdziecie obszerną kartę win, drinków i napojów oraz oddzielną wkładkę z daniami dla dzieci.

Szef Kuchni, do moich dań, które wybrałam na dzisiejszy obiad, dobrał wino Varvaglione Malvasia Bianca del Salento 12 E mezzo Malvasia

Kraj: Włochy

Region: Puglia

Szczep: Malvasia

Producent: Varvaglione

Rodzaj: białe, wytrawne

Pojemność: 0,75l

Alkohol: 12,5 %

Jasny i klarowny kolor z złotymi niuansami na krawędziach. Intensywny kwiatowy aromat z akcentami białych owoców gruszki oraz owoców tropikalnych. Wino wyraźnie owocowe z delikatną soczystością , nadającą przyjemnej świeżości i orzeźwienia. Na finiszu wyczuwalne dojrzałe, pełne owoce. Wspaniały kompan do spotkań, dobrze smakuje nawet bez posiłku (źródło opisu: www.wina-bachus.pl).

Swoją przygodę z Biofondą zaczęłam od przystawki, podanej przez samego Szefa Kuchni, Adriana. Podpłomyk smażony na oliwie z serem owczym i Mozzarellą, cebulkami Cipolle, karczochami, pesto bazyliowym i ziołami ogrodowymi. Decydując się na to danie nie miałam żadnych wątpliwości, że będzie pysznie. Wspaniała kompozycja smaków, tekstur i kolorów. Kucharze sami wyrabiają mozzarellę i dokładnie pilnują procesu dojrzewania. Mają też swój ogródek, z którego pochodzą zioła i kwiaty, używane do doprawiania i dekoracji potraw. Surowce są najwyższej jakości i pochodzą od lokalnych dostawców, co ewidentnie czuć w smaku!

Podpłomyk smażony na oliwie z serem owczym i Mozzarellą, cebulkami Cipolle, karczochami, pesto bazyliowym i ziołami ogrodowymi.
Podpłomyk smażony na oliwie z serem owczym i Mozzarellą, cebulkami Cipolle, karczochami, pesto bazyliowym i ziołami ogrodowymi.

Jako, że rozpoczął się już sezon na botwinkę nie mogłam przejść obojętnie obok chłodnika litewskiego z jajem i koprem. Porcja jest naprawdę spora, co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. I ta dekoracja! Wspaniała kompozycja, a smak idealny – lekko słodki, ciut kwaśny, z mnóstwem botwinki i kopru tak, jak lubię najbardziej! I kwiaty lilaku dodały ciekawego posmaku na finiszu.

Chłodnik litewski z jajem i koprem
Chłodnik litewski z jajem i koprem

Jak widzicie do zrobienia pięknego zdjęcia potrzebuję tylko wspaniałej kompozycji na talerzu i dużego okna z mnóstwem dziennego światła 🙂

W karcie dan głównych jest aż dziewięć pozycji, ale mnie skusił karmazyn, bo nigdy wcześniej nie miałam okazji jeść tej ryby. Karmazyn jest rybą z rodziny okoniowatych, podobnie jak lucjan. Przez swoje wartości odżywcze jest uważany za jedną z najzdrowszych ryb na świecie. Szkoda, że nie mieliście okazji posłuchać, z jaką pasją o karmazynie opowiadał mi Adrian (ale nic straconego 😉 )! Takich Szefów Kuchni nam trzeba – pełnych pasji, kreatywnych i na każdym kroku zaskakujących nas połączeniami smaków na talerzu.

Karmazyn z młodymi ziemniakami na jogurcie bałkańskim z marynatami oraz sosem chimmi churri to pozycja obowiązkowa do spróbowania w Biofondzie! Koniecznie musicie poznać smak tej wspaniałej ryby!

Karmazyn z młodymi ziemniakami na jogurcie bałkańskim z marynatami oraz sosem chimmi churri
Karmazyn z młodymi ziemniakami na jogurcie bałkańskim z marynatami oraz sosem chimmi churri

W restauracji znajdziecie też pierogi ręcznie lepione z miłości do tradycji. Są pierogi orkiszowe z mięsem kaczki i sosem podgrzybkowym, pielmieni z jeleniną i skrzeczkami z wędzonego boczku oraz pierogi z kozim twarogiem i pieczoną dynią Hokaido z Amchur – suszonym w słońcu zielonym mango, konfiturą paprykową, parmezanem i orzechami pekan. Ja zdecydowałam się na te ostatnie, bo jestem wielką miłośniczką przysmaków z kozimi serami. Ta cudowna prezentacja utwierdziła mnie w tym, że dobrze wybrałam! Pierogi po prostu rozpływały się w ustach! Lekkie, miękkie, z cudownym farszem, jakiego nigdy w życiu jeszcze nie jadłam. Uwielbiam te momenty zaskoczenia, gdy poznaje nowe, inspirujące smaki. Pierogi podane z konfiturą paprykową i parmezanem to dla mnie zupełna nowość, z którą bardzo się polubiłyśmy 🙂

Pierogi z kozim twarogiem i pieczoną dynią Hokaido z Amchur – suszonym w słońcu zielonym mango, konfiturą paprykową, parmezanem i orzechami pekan

A teraz prawdziwa gratka dla miłośników steków i soczystej wołowiny!

Sezonowana wołowina, czyli Steak Projekt to nowość w restauracji i jest to ukłon w stronę prawdziwych koneserów wysokiej jakości mięsa. Wołowina sezonowana jest na miejscu i pochodzi z regionalnej hodowli. Rasa fryzyjsko- holsztyńska hodowana na Warmii i Mazurach karmiona jest naturalnie, przez co pH mięsa utrzymuje odpowiednią wartość, co ma ogromny wpływ na jej jakość.

Miałam ogromną przyjemność spróbować steka z rostbefu przedpremierowo i powiem szczerze, że zrobiło to na mnie ogromne wrażenie! Celebracja jedzenia nabrała innego znaczenia. I ta frajda z samodzielnego stopnia wysmażenia wołowiny. Pisałam pracę inżynierską na temat wołowiny, więc ten temat od zawsze jest mi bliski.

Technika przygotowania steka w restauracji wygląda następująco:

Do stolika otrzymujecie rare-stek – krwisty (słabo wysmażony) – mięso czerwone w środku z rozpoczętym procesem ścinania białka. Na stoliku czeka już na Was bardzo mocno rozgrzany kamień (do 360 stopni C!), a na talerzach wyserwowane smażone, młode ziemniaczki i szparagi duszone w emulsji maślano – wołowej. Na desce kroicie steka na plastry, po czym układacie je na rozgrzanym kamieniu i wysmażacie w ulubiony sposób. Do steka podawany jest niezwykle aromatyczny pieprz młotkowany i sól w płatkach, sprowadzana aż z Kornwalii. Uwierzcie, że jeśli myśleliście, że Wasza sól jest słona – koniecznie musicie spróbować tej. Ależ to jest wspaniała sprawa! Jedzenie, zabawa, wspaniała forma spędzenia czasu. I te zapachy unoszące się podczas wysmażania. Moje ślinianki znowu mocniej pracują!

Do wyboru są dwie opcje:

  • Stek z sezonowanej na miejscu wołowiny (rostbef lub antrykot) – do wyboru sztuka mięsa ok. 750 g, serwowana ze smażonymi, młodymi ziemniakami i szparagami duszonymi w emulsji maślano-wołowej, edamame, pieprzem i solą (porcja dla dwóch osób – 180 zł)
  • Stek Tomahawk – środkowa część antrykotu ok.1,5 kg mięsa z ziemniakami w emulsji maślano-wołowej, serwowana z miksem sałat, colesławem z ręcznie ucieranym majonezem, boczniakami z patelni, z pieprzem i solą (porcja dla czterech osób – 360 zł).

W menu znajdziecie też dania wegańskie, co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Ale tym razem nie zmieściliśmy już tyle pyszności 🙂

Hotel i restauracja są przyjazne dzieciom i chętnie goszczą maluchów. Krzesełek do karmienia jest naprawdę sporo! W menu dziecięcym jest kilka pozycji, m.in. rosół, fileciki z kurczaka z frytkami i surówką z marchewki, naleśniki. Moja Marcelinka uwielbia fryteczki i surówkę z marchewki, więc była w kulinarnym raju! 🙂

Po takim wspaniałym obiedzie nadszedł czas na deser. Autorskie musy Szefa Kuchni z mlecznej, belgijskiej czekolady oraz z białej czekolady. Coś dla niej i dla niego 😉 Do tego kruszone czekoladowe ciasto, beza, sezonowe owoce i owocowy sos. Dekoracja oczywiście z jadalnych, sezonowych kwiatów. Prosty, słodki, piękny deser, który wspaniale dopełnił dzisiejsze ucztowanie.

Spójrzcie tylko, jak cudownie się prezentuje!

Jestem zachwycona tym miejscem, jedzeniem, obsługą i samym Szefem Kuchni. Widać, że to miejsce tworzą ludzie z pasją do tego, co robią. Z pewnością będziemy wracać, a Was serdecznie zapraszam na kulinarną ucztę do Hotelu Marina Club nad jeziorem Wulpińskim.

Pełne menu znajdziecie na stronie internetowej hotelu. Tutaj sklejam Wam link: MENU

Hotel Marina Club

Siła 100 k/Olsztyna
11-036 Gietrzwałd

Moje #vege party!

Przygotowałam ostatnio prawdziwe #vegeparty

Prawdę mówiąc ten obiad był dla mnie ogromnym wyzwaniem, ale też wspaniałą okazją, by wreszcie odczarować nieco “niedzielne obiadki”. A wszystko za sprawą mojej siostry, która mnie dzisiaj odwiedziła po wielu, wielu miesiącach. Paulina nie je mięsa z wyboru, ale ma też silne alergie pokarmowe na wiele produktów spożywczych. I tutaj cały haczyk, gdy dzwonię i słyszę: “Ale wiesz, ja nie mogę tego, tego i jeszcze tego…”. Hmm, myślę ok, spoko na bank coś wymyślę! No i wiecie co, chyba się udało, bo wszyscy jedli, dokładali i nawet na wynos chcieli! Ja wiem, Wy widzicie te kolory i też Wam już ślinkami cieknie na te zdrowe pyszności, prawda?

W moim dzisiejszym menu znalazły się:

? jarmuż smażony z czosnkiem

?sałatka na ciepło z komosy ryżowej, babatów i natki pietruszki

?sałatka z buraków z dodatkiem rukoli, nasion słonecznika oblana domowym pesto z rukoli

?cieciorka duszona w pomidorach z ziołami, szpinakiem, czosnkiem i cukinią

?ukochana salsa z awokado, czerwonej cebuli, cytryny z ogromną ilością kolendry

?steki z kalafiora z czarnuszką i szczypiorkiem z sosem na bazie pasty tahini, syropu z agawy, oleju sezamowego i cytryny.

W mojej kuchni takie dania goszczą często, ale każda okazja, by zachęcić innych do takiego stylu życia jest dla mnie bezcenna! Łapcie zatem przepisy na te smakołyki!

Jarmuż smażony z czosnkiem

  • Składniki:
    – 200 g świeżego jarmużu
    – 3 ząbki czosnku
    – 1 łyżka oleju rzepakowego do smażenia
    – sól, pieprz do smaku
  • Przygotowanie:
    Jarmuż opłukać i oczyścić. Miękkie liście jarmużu odciąć nożyczkami od grubszych łodyg. Konieczne jest usunięcie łykowatych części, gdyż będą twarde – a tego nie chcemy, prawda? 🙂 Czosnek pokroić w plasterki. Na patelni rozgrzać olej i wrzucić na niego jarmuż. Kiedy jarmuż zmięknie dodać pokrojone ząbki czosnku i doprawić solą i pieprzem, i jeszcze chwilę przesmażyć. Gotowe!
    Tak przygotowany jarmuż można podać na samo lub potraktować jako bazę pod sałatkę, quiche czy jako farsz do jaj sadzonych 🙂

SAŁATKA NA CIEPŁO Z KOMOSY RYŻOWEJ, BATATÓW I NATKI PIETRUSZKI

  • Składniki:
    – 100 g komosy ryżowej
    – 1 szklanka wody (250 ml)
    – 1 duży batat
    – 2 łyżki oleju rzepakowego (+ odrobina do posmarowania batatów do pieczenia)
    – 3 gałązki natki pietruszki
    – sok z 1/2 cytryny
    – sól, pieprz do smaku
  • Przygotowanie:
    Suchą komosę opłucz na sicie pod bieżącą wodą. Przełóż do małego rondelka i dodaj szklankę wody. Gotuj do miękkości około 15 minut (komosa powinna wchłonąć całą wodę). Ugotowaną komosę koniecznie odsącz na sicie o małych oczkach.

    Piekarnik rozgrzej do 190 stopni C (termo obieg).

    Bataty obierz ze skórki, pokrój w większą kostkę. Nasmaruj kawałki olejem rzepakowym. Rozłóż na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Piecz w piekarniku 20 minut (po przekłuciu widelcem kawałki powinny być miękkie).
    W dużej misce połącz ugotowaną, odsączoną komosę, upieczone kawałki batatów i posiekaną natkę pietruszki. Dopraw do smaku solą, pieprzem, sokiem z cytryny i olejem rzepakowym.

sałatka z buraków z dodatkiem rukoli, nasion słonecznika z domowym pesto na bazie rukoli

  • Składniki:
    – 5 ugotowanych buraków średniej wielkości
    – 4 łyżki stołowe uprażonych ziaren słonecznika (upraż na suchej patelni )
    – 100 g świeżej rukoli
    – garść listków świeżej natki pietruszki
    – sok z 1/2 cytryny
    – 2 łyżki miodu
    – 50 ml oleju rzepakowego
    – 20 ml przegotowanej, letniej wody
    – sól, pieprz od smaku
  • Przygotowanie:
    Buraczki ugotuj lub upiecz do miękkości. Obierz ze skórki. Ostudzone pokrój na plastry. Ułóż plasterki na talerzyku na uprzednio rozłożonych listkach rukoli. Buraki układaj tak, jak na carpaccio.
    Przygotuj pesto z rukoli z dodatkiem natki pietruszki.
    Do wysokiego kielicha blendera wrzuć listki rukoli (zostaw kilka listków do dekoracji). Dodaj 3 łyżki uprażonych ziaren słonecznika, oczyszczoną natkę pietruszki, miód, sok z cytryny, olej i wodę. Zblenduj na gładko. Dopraw solą i pieprzem do smaku. Tak przygotowanym sosem polej buraczki, a następnie obsyp je łyżką uprażonych ziaren słonecznika i udekoruj listkami rukoli.

CIECIORKA DUSZONA W POMIDORACH Z ZIOŁAMI, CZOSNKIEM I SZPINAKIEM

  • Składniki:
    – 400 g cieciorki gotowanej z zalewy (ja używam takiej ze słoiczka)
    – 1 puszka pomidorów krojonych bez skórki (ja używam takich z dodatkiem ziół)
    – 1 łyżeczka suszonych ziół prowansalskich
    – 1 średniej wielkości świeża cukinia
    – garść świeżego szpinaku
    – 2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praską
    -sól, pieprz do smaku
    – garść świeżo posiekanej kolendry
  • Przygotowanie:
    Cukinię umyj i osusz. Pokrój w drobną kostkę.
    W garnku rozgrzej trochę oleju rzepakowego . Wrzuć pokrojoną w kosteczkę cukinię. Przesmaż kilka minut tak, żeby cukinia zmiękła, ale była lekko chrupiąca. Dodaj listki szpinaku i czosnek przeciśnięty przez praskę. Przesmaż razem chwilkę. Dodaj cieciorkę odsączoną z zalewy, krojone pomidory z puszki i dopraw suszonymi ziołami prowansalskimi, solą i pieprzem.
    Podawaj ze świeżo siekaną kolendrą.

sALSA Z AWOKADO, CZERWONEJ CEBULI, CYTRYNY I KOLENDRY

  • Składniki:
    – 3 sztuki dojrzałego awokado
    – 1 mała czerwona cebulka
    – sok z 1 średniej wielkości cytryny
    – 2 duże garści świeżej kolendry
    – 1 łyżka oleju lnianego z pierwszego tłoczenia
    – sól, pieprz do smaku
  • Przygotowanie salsy:
    Awokado obierz ze skórki i pokrój w drobną kostkę. Dopraw solidnie sokiem z cytryny, żeby awokado nie ściemniało. Wymieszaj. Cebulkę czerwoną pokrój w kosteczkę podobnej wielkości do awokado. Dodaj do awokado. Dopraw pieprzem, solą i olejem lnianym. Na koniec dodaj duuuużo świeżych listków siekanej kolendry 🙂

sTEKI Z KALAFIORA Z CZARNUSZKĄ I SZCZYPIORKIEM ORAZ SOSEM NA BAZIE PASTY TAHINI, SYROPU Z AGAWY, OLEJU SEZAMOWEGO I CYTRYNY

  • Składniki:
    1 duży kalafior
    olej rzepakowy do wysmarowania kalafiora do pieczenia

    Do podania:
    1 łyżka nasion czarnuszki
    świeżo siekany szczypiorek

    Przygotowanie:
    Na blaszce rozłóż papier do pieczenia. Na papierze ułóż kalafiora pokrojonego w 2 cm plastry.
    Różyczki kalafiora, które nie udało się pokroić w plastry, ułóż również na blaszce. Wszystkie kawałki posmaruj olejem rzepakowym (ja używam do tego silikonowego pędzelka).
    Blaszkę z kalafiorami włóż do rozgrzanego do 190 stopni C piekarnik (termo obieg) i piecz 20 minut (po przekłuciu widelcem powinny być miękkie).
    Tak upieczonego kalafiora podawaj posypanego nasionami czarnuszki i świeżo siekanym szczypiorkiem, polanego sosem na bazie pasty tahini.
  • Składniki na sos:
    – 3 łyżki stołowe pasty tahini
    – 1 łyżka stołowa syropu z agawy
    – 1 łyżka stołowa oleju sezamowego
    – 2 łyżki przegotowanej, letniej wody
    – sok z 1/2 cytryny

    Przygotowanie sosu:
    Wszystkie składniki połączyć i dokładnie wymieszać. Podawać z pieczonym kalafiorem.

Gwarantuję, że po takim vegeparty Wasi goście wyjdą zdrowo najedzeni i poproszą Was o przepisy na te przysmaki. A wtedy podajcie im mojego linka i korzystajcie na zdrowie do woli!

Jeśli wypróbujecie moje przepisy koniecznie dajcie znać, jak Was smakowało 🙂

Na zdrowie!

Moje zdrowe ciasto marchewkowe

Dzisiejszy przepis na ciasto powstał bardzo spontanicznie. Od kilku tygodni ograniczamy biały cukier w diecie, a zwłaszcza mój mąż, który postanowił zadbać o swoją formę. Dziś dzień jego 33 urodzin i w rzeczywistości miało być bez ciasta, no ale jakoś nie mogłam odpuścić i postanowiłam, że przygotuję ciasto marchewkowe, które zawsze sprawdza się na takie okazje! Na początku pomyślałam, że wcale nie dodam białego cukru, ale bałam się, że będzie za mało słodko. Od pewnego czasu do potraw używam syropu z agawy i syropu daktylowego, i właśnie na daktyle dzisiaj postawiłam. Ciasto robiłam bardzo “na oko”, sugerując się konsystencją, która zawsze towarzyszy mi podczas wypieków ciasta marchewkowego. Dobra, wygląda spoko, więc wrzucam do pieca! Efekt zaskoczył nas wszystkich! Słodkie, mimo braku białego cukru i bardzo wilgotne, i lekkie! Żeby było bardziej efektownie z okazji dzisiejszej uroczystości ukręciłam szybko krem na bazie śmietanki i mascarpone, dosładzając go lekko syropem z agawy. Wszystko wspaniale do siebie pasowało, a po nawet kilku kawałkach wciąż czuliśmy się lekko. I dzieciaki mogły zajadać z nami bez wyrzutów sumienia! A najważniejsze, że solenizant zadowolony! 🙂

Taki smakołyk nie mógł pozostać zapomniany – zostawiam tu przepis każdemu, kto chciałby odtworzyć moje marchewkowe w domu – koniecznie dajcie znać, jak smakowało! Smacznego króliczki! 🙂

Torcik marchewkowy z kremem

  • Składniki na ciasto:
    – 250 g mąki pszennej
    – 4 jaja rozmiar L
    – 170 g oleju rzepakowego
    – 220 g marchewki startej na grubych oczkach (waga marchewki startej :))
    – 45 g syropu daktylowego
    – 80 g rodzynek drobnych
    – 2 łyżeczki proszku do pieczenia
    – 1 łyżeczka sody oczyszczonej
    – 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (opcjonalnie)
    – 1 płaska łyżka przyprawy do szarlotki lub innej dowolnej z dodatkiem cynamonu, kardamonu i pieprzu
  • Składniki na krem:
    – 200 ml śmietanki kremówki 30 %
    – 250 g serka mascarpone
    – 1 łyżka syropu z agawy
  • Przygotowanie:
    Piekarnik rozgrzej do 160 stopni (termo obieg).
    W jednej misce połącz suche składniki: mąkę, sodę oczyszczoną i proszek do pieczenia.
    W drugiej misce połącz jaja i olej. Dobrze razem wymieszaj trzepaczką. Dodaj startą na dużych oczkach marchewkę, ekstrakt z wanilii i syrop daktylowy. Dokładnie wymieszaj.
    Teraz do suchych składników dodaj mokre. Wszystko razem dokładnie wymieszaj i dodaj rodzynki. Jeszcze raz dokładnie wymieszaj.
    Przelej do tortownicy o średnicy 18 cm, wyłożonej papierem do pieczenia lub wysmarowanej masłem i posypanej mąką. Piecz przez 45 minut w 160 stopniach na termo obiegu (do suchego patyczka).
    Podawaj na samo lub z kremem na bazie śmietanki i mascarpone.

    Śmietankę ubij na sztywno. Dodaj serek mascarpone i syrop z agawy. Schłodź dobrze w lodówce, a następnie udekoruj ciasto. Ciasto przekrój wszerz na pół. Na obu połówkach posmaruj krem (ja użyłam rękawa cukierniczego ze specjalną końcówką). Schłodź ciasto przez min. godzinę w lodówce.

    Smacznego! 🙂

Tropikalna sałatka z kuskusem perłowym i kabanosami

Kabanosy nie muszą być nudne i nie trzeba zajadać ich tylko z bułą na szybką przekąskę. W połączeniu z owocami i lekkim cytrusowym dresingiem pozwolą Wam odkryć swoje zupełnie nowe oblicze! Cudowna sałatka, która sprawdzi się do pracy, na spotkanie ze znajomymi czy na słynnego sezonowego grilla. Częstujcie się! 🙂

Tropikalna sałatka z kuskusem perłowym i kabanosami

Składniki:

  • ½ szklanki kaszy kuskus perłowej
  • 1 szklanka wody
  • szczypta soli
  • 1 duża pomarańcza
  • 1 świeży ananas (lub jedno opakowanie mrożonego ananasa w kawałkach)
  • 50 g świeżej roszponki
  • 3 łyżki stołowe suszonej żurawiny

Dresing:

  • 3 łyżki oleju rzepakowego
  • Sok z ½ limonki lub małej cytryny
  • ½ łyżeczki miodu
  • sól, pieprz do smaku

Przygotowanie:

Kaszę opłukać na sicie, wrzucić do garnka z wodą i odrobiną soli. Gotować 15 minut. Kasza powinna być al dente.

Pomarańcze obrać, wyciąć fileciki.

Świeżego ananasa pokroić w większą kostkę. Jeśli używamy mrożonego ananasa wyjmujemy go wcześniej z zamrażarki, by się rozmroził. Rozmrożonego odsączamy na papierowym ręczniku i kroimy na mniejsze kawałki.

Na większej salaterce układamy kaszę kuskus, roszponkę, pomarańcza, ananasa i suszoną żurawinę. Przed podaniem sałatkę polewamy dresingiem.

Smacznego!

*Przepis powstał przy współpracy z ZM Warmia z Biskupca

Domowa pizza z karmelizowaną cebulką, jarmużem, salami, pomidorkami i serem feta

W naszym domu uwielbiamy pizzę. Mamy swoje ulubione pizzerie, ale odkąd Kalinka w przedszkolu odwiedziła pizzerię i zrobiła samodzielnie pierwszą pizzę, przynajmniej raz w miesiącu musi być domowa pizzaparty i artystyczny nieład w kuchni, spowodowany oczywiście tworzeniem tego niezwykłego dania. Tak się już utarło, że każdy z nas lubi co innego, więc za każdym razem powstają bardzo ciekawe kompozycje. Mój mąż to prawdziwy mięsożerca – musi być boczek, kiełbaska i cebulka. Kalinka uwielbia zaś salami, szynkę, kukurydzę i pieczarki. Ja kocham eksperymenty i tworzę pizze niekoniecznie tolerowane przez resztę domowników (choć Marcelinka kocha wszystko! 🙂 . Moje dzisiejsze połączenie było jednak tak wspaniałe, że postanowiłam się z Wami nim podzielić! Wszystkie składniki, które znalazły się na moim rumianym placku kocham miłością absolutną, a w tym zestawieniu tworzą pyszną kompozycję. Spróbujcie koniecznie!

SKŁADNIKI I PRZYGOTOWANIE

  • SKŁADNIKI NA CIASTO:
    – 750 g mąki pszennej typ 00
    – 1,5 szklanki przegotowanej letniej wody
    – 50 g drożdży świeżych
    – 1 łyżeczka soli
    – 2 łyżeczki cukru
    – 1 łyżka oliwy

    PRZYGOTOWANIE CIASTA:
    Do dużej miski nasyp mąkę. Dodaj przegotowaną, letnią wodę, sól i cukier. Pokrusz drożdże. Od razu zagnieć na gładkie, sprężyste ciasto. Na koniec dodaj oliwę i jeszcze chwilę zagnieć, aż ciasto całkowicie odejdzie od rąk.
    Odstaw ciasto do wyrastania w ciepłe miejsce. Pamiętaj, by nie było przeciągów, a ciasto było przykryte czystą ściereczką. Ciasto powinno wyrastać około godziny.

    Po godzinie wyjmij ciasto i uformuj kulki, z których następnie wyrób dłońmi placki na pizzę, pamiętając o zachowaniu rantów dookoła ciasta. Przygotowane placki ułóż na blaszce na papierze do pieczenia. Odstaw jeszcze na 15 minut do wyrastania (możesz przykryć je ściereczką). Następnie na plackach rozsmaruj sos, ułóż składniki i włóż placki do piekarnika do rozgrzanego do 230 stopni C (termoobieg) na 15 minut.
  • SKŁADNIKI NA SOS:
    – 1 puszka krojonych pomidorów
    – 3 łyżeczki suszonych ziół prowansalskich
    – 3 ząbki czosnku przeciśniętego przez praskę
    – 1 łyżeczka cukru
    – sól
    – pieprz

    PRZYGOTOWANIE SOS:
    Wszystkie składniki umieścić w jednym naczyniu. Zblendować na gładki sos.
  • SKŁADNIKI NA FARSZ:
    – świeży jarmuż
    – pomidorki koktajlowe
    – tarty ser mozzarella
    – ser feta
    – plastry salami
    – czerwona cebulka
    – cukier trzcinowy (do karmelizacji cebulki)

    PRZYGOTOWANIE FARSZU:
    Jarmuż oczyść z grubszych części. Podsmaż chwilę na patelni, aby jarmuż zmiękł. Możesz podlać lekko wodą, żeby listki się nie przypaliły.

    Czerwoną cebulkę pokrój w pióra, usmaż na patelni bez tłuszczu, po czym dolej wodę, by cebulka się dusiła. Kiedy cebulka zmięknie dodaj 2 łyżki cukru trzcinowego i wszystko dokładnie wymieszaj. Smaż chwilę, aż cebulka zacznie się kleić – wtedy będzie już gotowa 🙂

    Ser feta możesz pokroić w kosteczkę lub pokruszyć.

    Układaj składniki dowolnie na pizzy wysmarowanej sosem pomidorowym.

Idealny zakwas na żurek wielkanocny

Za tydzień Wielkanoc! Dzisiaj zatem ostatni dzień, by nastawić zakwas na żurek wielkanocny ??Łapcie mój sprawdzony przepis!

?ZAKWAS NA ŻUREK?

  • 500 ml przegotowanej, ostudzonej wody
  • 6 czubatych łyżek mąki żytniej razowej typ 2000 (może być też typ 1850)
  • 6 obranych ząbków czosnku
  • 3 listki laurowe
  • 6 ziaren ziela angielskiego

Dodatkowo:

  • wyparzony słoik litrowy
  • gaza jałowa
  • gumka recepturka lub kawałek sznurka
  • drewniana łyżka

PRZYGOTOWANIE:

▫️Do wyparzonego słoika nalej wodę. Dodaj mąkę, dokładnie wymieszaj, żeby nie było grudek. Dodaj obrane ząbki czosnku, listki laurowe i ziarenka ziela angielskiego. Wymieszaj dokładnie. Przykryj gazą jałową, zabezpieczając gumką recepturką. Odstaw w ciepłe miejsce, ale nie ustawiaj na oknie.

▫️Zakwas mieszak codziennie raz dziennie, najlepiej o tej samej porze, czysta drewnianą łyżką.

▫️Obserwuj swój zakwas – jeśli są bąbelki to OK, znaczy, że zakwas pracuje.

▫️Jeśli zakwas nie bąbluje albo ma brzydki, niepożądany zapach – niestety musisz swój zakwas wyrzucić. Porządny zapach przypomina kiszonkę (ogórki kiszone itp.)

▫️Zakwas, w zależności od warunków cieplnych Twoim domku, będzie dobry po 5 do 7 dni od nastawienia.

▫️Gotowy zakwas nada wspaniałego smaku i koloru Twojemu wielkanocnemu żurkowi. No i ile satysfakcji, że to Nasz, samodzielnie przygotowany!

Powodzenia!

Kabanosy zapiekane w cieście francuskim z dipem jogurtowo-sezamowo-czosnkowym

Karnawał w pełni! Jeśli szukacie pysznej, chrupiącej przekąski, która świetnie smakuje zarówno na zimno, jak i na gorąco to trafiliście świetnie! Kabanosy zapieczone w cieście francuskim z dipem na bazie pasty tahini, jogurtu naturalnego, cytryny i czosnku smakują nie tylko na hucznej domówce, ale i w leniwy wieczór przy ulubionym serialu. Częstujcie się!

Kabanosy zapiekane w cieście francuskim z dipem jogurtowo-sezamowo-czosnkowym

Składniki:

  • 1 opakowanie ciasta francuskiego XXL
  • 1 jajo 
  • 6 kabanosów
  • 1 łyżka stołowa nasion prażonego sezamu
  • 1 łyżka nasion czarnuszki

Dip

  • 1 łyżka stołowa pasty tahiny
  • 1 łyżka stołowa miodu
  • 3 łyżki jogurtu naturalnego
  • Sok z połowy cytryny
  • 1 ząbek czosnku
  • Pieprz, sól do smaku

Siekany szczypiorek do podania

Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzej do 220 stopni C termoobieg.

Płat ciasta francuskiego ułóż na blacie i złóż go na pół. Na środku wytnij okrąg o średnicy około 6 cm. Zdejmij górną warstwę ciasta i odłóż na bok.

Na blaszce rozłóż papier do pieczenia i ułóż dolny płat ciasta. Dookoła układaj połówki kabanosów, zachowując odstępy. Następnie nałóż na wierzch drugi płat ciasta francuskiego i dobrze dociśnij do dolnego ciasta. Nożem odetnij od siebie powstałe sakiewki. Odetnij też dookoła nadmiar ciasta francuskiego, tworząc okrąg. Posmaruj wszystko jajem, posyp sezamem i czarnuszką. Piecz na rumiano 12 minut w 220 stopniach C na termoobiegu.

Kiedy ciasto będzie się piekło, przygotuj dip. Połącz dokładnie wszystkie składniki w miseczce.

Dip możesz dowolnie urozmaicać, na przykład dodając papryczkę chili, wtedy sos będzie ostrzejszy.

Zapieczone kabanosy posyp świeżo siekanym szczypiorkiem, bądź kolendrą. Zajadaj z dipem.